• dania wegetariańskie,  od kuchni,  sałatki

    Chorta, czyli gotowana zielenina

    Chorta (χόρτα) to tradycyjna przystawka, szczególnie popularna na greckiej wsi, gdzie jest jej pod dostatkiem. W skład chorty wchodzi różnego rodzaju zielenina: szkarłat, psianka czarna, mlecz, dziki szpinak, rukola, mniszek lekarski, czyli wszystko to co rośnie „po rowach” i na łąkach. W zbieraniu chorty specjalizują się starsze kobiety, które najczęściej można zaobserwować w okresie zimowym, tj. deszczowym, gdy roślinność nie jest wysuszona przez słońce. Przemierzają wtedy pośród gajów oliwnych w poszukiwaniu soczyście zielonych liści, odcinając je w taki sposób, by nie uszkodzić korzeni, żeby ponownie mogły wypuścić nowe świeże listki.

    Danie to jest wysoko cenione przez Greków, między innymi ze względu na szczególne właściwości wspomagające metabolizm.

    Składniki:

    • 1 kg zieleniny
    • woda
    • sól
    • oliwa
    • sok z cytryny

    Przygotowanie:

    1. Zanim przystąpimy do gotowania zieleniny, musi być ona oczyszczona z twardych i suchych liści oraz dokładnie umyta.
    2. Wkładamy na minutę do gotującej się wody. W ten sposób pozbywamy się goryczki. Odcedzamy.
    3. Ponownie przygotowujemy wrzącą wodę z dodatkiem soli i gotujemy zieleninę kilka minut, aż zmięknie. Odcedzamy.
    4. Ostudzoną zieleninę polewamy oliwą i skrapiamy cytryną. Gotowe!

    Tak przygotowaną sałatkę możemy serwować z mięsem, owocami morza lub po prostu ze świeżym chrupiącym chlebem i kawałkiem fety. Jest to idealny dodatek do każdego obiadu.

  • Frikase z wieprzowiną
    dania mięsne,  od kuchni

    Frikase z wieprzowiną

    Frikase… brzmi trochę orientalnie prawda? Słowo fricassee z francuskiego oznacza mięsną potrawkę z białym sosem na bazie wina i śmietanki.  W wydaniu greckim jest to mięsne danie z tradycyjnym jajeczno-cytrynowym sosem avgolemono  z dodatkiem sałaty. „Po co gotować sałatę?” zapytacie, otóż gotowana sałata w połączeniu z avgolemono nabiera nowego, ciekawego smaku. Najbardziej popularną wersją frikase jest ta z jagnięciną, ale można spotkać z wieprzowiną lub mięsem drobiowym. Do przygotowania frikase, zamiast sałaty można użyć innej zieleniny, np. pora lub szpinaku. Poniżej przedstawiam wersję frikase z wieprzowiną.

    Składniki:

    • około 1 kg jagnięciny lub wieprzowiny
    • ½ szklanki oliwy
    • 1 cebula
    • 10 cebulek dymek
    • 3 sałaty lodowe lub pakusty pekińskie
    • pęczek kopru
    • sól
    • pieprz

    Na avgolemono:

    • 2-3 jajka
    • sok z 2 cytryn
    1. Myjemy wszystkie składniki: mięso, cebulki dymki, koperek i sałatę.
    2. Mięso porcjujemy, następnie podsmażamy na oliwie z drobno pokrojoną cebulą. Smażymy, aż mięso wchłonie swój sos i delikatnie się zarumieni z obu stron.
    3. Dolewamy 2 szklanki gorącej wody. Gotujemy na wolnym ogniu około godzinę, aż mięso zmięknie.
    4. Dodajemy pokrojone w krążki cebulki dymki. Koperek drobno siekamy i dodajemy do mięsa. Doprawiamy solą i pieprzem.
    5. W odrębnym garnku gotujemy osoloną wodę i przez minutę zaparzamy w niej pokrojoną w grube kawałki sałatę. 
    6. Odcedzamy i dodajemy do mięsa. Gotujemy jeszcze 15 minut i ściągamy z gazu.
    7. Przygotowujemy sos avgolemono. Oddzielamy żółtka od białek. Ubijamy białka z sokiem cytrynowym. Dodajemy żółtka i ponownie ubijamy. Powoli, by jajko się nie ścięło, dolewamy szklankę wywaru z mięsa i mieszamy. Całość wlewamy do garnka z mięsem i sałatą i mieszamy. Nie gotujemy!

    *Do zagęszczenia sosu avgolemono można dodać jedną łyżeczkę tahini.

    Frikase możemy serwować z ryżem, frytkami lub pieczywem.

    Prawda, że proste? Kali oreksi!

    Frikase z wieprzowiną
  • Wodospady Neda
    Grecja,  Peloponez

    NEDA – ukryty klejnot Peloponezu

    Trafiliśmy tu późnym popołudniem, gdy słońce zmierzające ku zachodowi oraz otaczające nas wysokie zbocza gór rzucały już cień na wąwóz, wzdłuż, którego płynie wartka rzeka Neda.

    Do całkowitego zachodu słońca było niewiele czasu, z tego powodu nerwowo zerkałam na GPS, zastanawiając się „czy oby na pewno zmierzamy we właściwym kierunku?”.  Gdzieniegdzie pośród skał znajdowaliśmy narysowane strzałki z wyznaczonym kierunkiem do raju. Ze wszystkich stron dobiegał szum rzeki, ale w głębi, gdzieś pomiędzy górami, było słychać donośne dudnienie wody rozbijającej się o skały. To tam!

    To, co ukazało się naszym oczom przerosło nasze oczekiwania. Staliśmy przed rajskim wodospadem, który mieni się wszystkimi odcieniami błękitu. Wszechobecny turkus spadający ze stromych zboczy skał w otoczeniu intensywnie zielonej i bujnej roślinności sprawia, że to miejsce wygląda jak z bajki. Pełno tu porastającego skały mchu, paproci i różnego rodzaju bluszczu. Dodatkowo mały most zawieszony tuż nad taflą krystalicznie czystej wody, dodaje temu miejscu jeszcze więcej romantyzmu. Ten zaskakująco piękny krajobraz sprawił, że zapomnieliśmy o czasie.

    Wodospady Neda

    Dalej ścieżka prowadzi do jeszcze bardziej magicznego miejsca, w którym nadal czuć obecność nimfy wodnej, która być może skrywa się za konarem zwalonego drzewa… Według greckiej mitologii, gdy Rea urodziła Zeusa, oddała go nimfie o imieniu Neda, by uchronić go przed swym mężem Kronosem. Nimfa Neda karmiła małego Zeusa i kąpała go nad rzeką Lykeo, która później otrzymała nazwę Neda.

    Wodospady Neda
    Peloponez blog

    Wyżej znajduję się drugi, fenomenalny i jeszcze większy, bo 20-metrowy wodospad, który potrafi zahipnotyzować swym pięknem, a stojąca obok ławka cicho zachęca, by na niej przysiąść i w samotności celebrować tą chwilę przy kojącym szumie wody.

    Wodospad Neda

     To niezwykłe miejsce jest jednym z niedocenionych i najlepiej ukrytych „perełek” Peloponezu. Do Wodospadów Neda dostaliśmy się jadąc z gór, gdyż wracaliśmy z Bassaj, gdzie pośród gór schowana jest świątynia Apollina Ekipuriosa. Φιγαλεία była ostatnią wioską na naszej trasie i stąd jechaliśmy na przemian drogą szutrową i betonową, aż do starego kamiennego mostu, który zapowiada początek pieszej wędrówki. Następnie udaliśmy się na spacer wąską ścieżką prowadzącą nad urwiskiem, wzdłuż, którego głośno płynie rzeka.

    Wzdłuż rzeki Neda organizowane są spływy kajakarskie oraz trekking z przewodnikiem górskim. Na całkowite przejście szlaku potrzeba całego dnia, podczas wędrówki wielokrotnie trzeba przekraczać koryto rzeki, czasami nieuniknione jest nawet przepłynięcie.

    Do Wodospadów Neda prowadzi kilka tras, druga bardziej popularna zaczyna się w wiosce Πλατανιά. To miejsce wpisało się na naszą listę „TOP 10 najpiękniejszych miejsc Peloponezu” i z pewnością nie raz tu powrócimy. Dajcie znać, jeśli Wy również chcecie jechać z nam, z przyjemnością odkryjemy przed Wami miejsce, które z pewnością skradnie Wasze serca.

  • Greckie sposoby na podniesienie odporności
    Poradnik

    Greckie sposoby na przeziębienie

    Zima w pełni, a co się z tym wiąże częściej ulegamy przeziębieniom. Każdy wie, że lepiej zapobiegać chorobom niż je leczyć. Mieszkając w Grecji zauważyłam, że wielu Greków, aby uniknąć długotrwałego czekania w kolejkach do lekarza, stosuje alternatywne metody leczenia. Z reguły sami wystawiają sobie diagnozę i podejmują leczenie na własną rękę, gdyż w Grecji antybiotyki można wykupić bez recepty. Dlatego sami podejmują decyzję, jakie lekarstwo powinni stosować i jak długo. Z chęcią przyjmują porady swoich członków rodziny lub znajomych, bo jeśli innym coś pomogło przy podobnych schorzeniach to jest całkiem spore prawdopodobieństwo, że w ten sam sposób wyleczą się i oni. Uznają się przy tym za wielkich znawców medycyny, w końcu są Grekami, a ci pochodzą także od Hipokratesa…

    „Greckich” metod i porad na leczenie przeziębienia jest naprawdę bardzo wiele, począwszy na braniu antybiotyku przez 2 dni (sic!), a na piciu ciepłej herbaty skończywszy. Najlepiej, jeśli jest to rumianek z dodatkiem miodu, który potęguje leczniczą moc naparu. Ciekawostką jest, że wśród Greków panuje przekonanie, że jest on uniwersalnym lekiem, bez znaczenia co nam dolega, przeziębienie czy ból brzucha.  Dlatego, jeśli będąc w Grecji zamówicie w kawiarni ciepłą herbatę, to w mniemaniu Greków musicie chyba być chorzy.

    Innymi alternatywnymi sposobami na pozbycie się uciążliwych dolegliwości jest picie soku z pomarańczy, zjedzenie kotosoupy, czyli odpowiednika naszego rosołu lub napicie się kieliszka mocnego alkoholu.

    Jak uniknąć przeziębienia, jak zapobiec spadkowi odporności? Jak wiadomo zdrowa dieta to podstawa, staram się by właśnie tak żyć i codziennie stosuję poniższe punkty:

    1. Czosnek – działa jak naturalny antybiotyk i posiada wiele pozytywnych właściwości dla naszego zdrowia. Wiele osób nie lubi jego specyficznego zapachu, ale w naszym domu króluje i spożywamy go na potęgę. Używam go codziennie do przygotowania wielu greckich potraw, a najlepiej smakuje mi w tej najmniej przetworzonej formie tj. w sosie tzatziki.
    2. Świeży sok z pomarańczy – w okresie zimy owoców pomarańczy jest w Grecji pod dostatkiem. Codziennie wypijam jedną dużą szklankę, która dostarcza mojemu organizmowi sporą dawkę witaminy C.
    3. Owoce – codziennie spożywam minimum 1 owoc, najchętniej w postaci smoothie, moim ulubionym jest ten z banana (skarbnica potasu), garści szpinaku (bogaty w wit. C i kwas foliowy), kiwi (ponownie wit. C i wiele innych) i mleka migdałowego lub sojowego.
    4. Unikam produktów spożywczych wysoko przetworzonych, staram się zakupić wszystko, co niezbędne na lokalnym bazarze. Tutaj mogę zaopatrzyć się w owoce, warzywa, jaja, owoce morza, przyprawy… dzięki temu wiem, co jem 🙂
    5. Woda – piję jej naprawdę dużo niezależnie od pory roku. Zawsze, gdy wychodzę z domu zabieram ze sobą małą butelkę wody.  Zaleca się wypicie jednej szklanki wody z sokiem cytrynowym na czczo, to dla lepszego trawienia. Latem, gdy woda jest schłodzona, sok z cytryny, działa mega orzeźwiająco.
    6.  Grecka herbatka, czyli herbatka górska (tsai tou wunou) z dodatkiem miodu lub cytryny. Piję ją codziennie nawet latem, ponieważ oprócz podnoszenia odporności, ma właściwości lekko pobudzające, dzięki temu czasami stosuję ją zastępczo zamiast kawy. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat właściwości herbatki górskiej zajrzyjcie TUTAJ.
    7. Sen – stanowi około 1/3 naszego życia. Jeśli źle śpimy, to spada nasza wydajność, niewyspani i przemęczeni mamy niższą odporność i łatwiej ulegamy chorobą. Dlatego wysypiam się na maxa 🙂
    8. Spacery – dostarczają mi witaminę D, którą czerpię ze słońca. Ponieważ w Grecji słońce świeci przez większą część roku, witaminy tej mam tu pod dostatkiem. Codziennie spaceruję z psem po plaży przez około godzinę, dzięki temu pies może się wyszaleć, ja dotleniam się, a przy okazji sprzątam plażę. Same korzyści 🙂 P.S. Jeśli wieje to mam zawsze ze sobą czapkę.
    9. Sport to zdrowie! Latem, gdy co tydzień jestem w Muzeum Archeologicznym w Olimpii, staję przed rzeźbą przedstawiającą boga Hermesa, który ma idealne proporcje i doskonale wyrzeźbione ciało sportowca. Niegdyś stał on na terenie gimnazjonu i jako wzorzec miał motywować młodych Greków do doskonalenia swego ciała oraz samodyscypliny. Mnie również motywuje J Dlatego kilka razy w tygodniu ćwiczę w domowym zaciszu.  Już w starożytnym świecie Grecy wyznawali zasadę „w zdrowym ciele zdrowy duch”, dlatego…
    10. Dbam o duszę – staram się, żyć w stylu „siga siga”, gdzie stres jest odpychany na dalszy plan. Dla osób, które mieszkały większość życia w Polsce jest to dość trudne do osiągnięcia, ale z czasem można się tego nauczyć i wierzę, że kiedyś i ja osiągnę ten stan.

    To są moje polsko-greckie sposoby na przetrwanie zimy i podniesienie odporności. Ciekawa jestem Waszych metod, podzielcie się nimi w komentarzach 🙂

  • Poradnik o greckich tawernach.
    od kuchni,  Poradnik,  wakacje

    Poradnik o GRECKICH TAWERNACH, czyli co? gdzie? i za ile?

    Planując swoje pierwsze wakacje w Grecji zastanawiacie się ile pieniędzy należy zabrać ze sobą i ile mniej więcej będziecie potrzebować na jedzenie. Wszystko zależy od Waszych indywidualnych preferencji żywieniowych oraz od tego czy urlop spędzicie przy basenie hotelowym czy też aktywnie poznając zabytki, ciekawe miejsca oraz kulturę Hellenów.

    Jeśli spędzicie wczasy w hotelu z wyżywieniem typu all inclusive to nie łudźcie się, że spróbujecie greckiej kuchni, bo to co jest serwowane w hotelowych restauracjach często odbiega od greckich standardów i raczej nazwałabym to kuchnią międzynarodową. W tym przypadku mimo wszystko warto zabrać dodatkową kwotę, by awaryjnie wyjść poza obręb hotelu by zjeść coś dobrego, coś innego, coś greckiego.

    Jestem zwolenniczką wakacji podczas, których to ja decyduję o tym co będzie na moim talerzu. Jest to możliwe, gdy w hotelu jest wersja BB (śniadanie) lub HB (śniadanie i obiadokolacja), w tym przypadku nie jesteście „uwiązani” do hotelu i większość posiłków podczas wakacji możecie spożywać w innej tawernie. Jest to doskonała okazja, by poznać prawdziwą regionalną kuchnię.

    Jak wybrać dobrą tawernę?

    Na pewno głównym czynnikiem decydującym o moim wyborze nie jest wystrój czy aranżacja wnętrza, bo ładny lokal nie oznacza, że jedzenie jest dobre. Zdecydowanie wystarcza mi widok na morze i góry, a przy akompaniamencie dobrego posiłku czuję się wtedy jak w raju.

    Osobiście wystrzegam się tawern, przed którymi stoją tzw. naganiacze, dla mnie to wyraźny znak, że lokal funkcjonuje sezonowo i jakość jedzenia stoi pod wielkim znakiem zapytania. W wielu kurortach zauważycie też „tawerny” z wielkimi szyldami i tablicami, na których widnieją kolorowe fotki różnych dań serwowanych w tym miejscu. Bardzo szeroki wybór, a do tego neony – to są miejsca nastawione na tzw. masówkę.  Jeśli dobrze się zastanowimy to dojdziemy do wniosku, że trudno o zachowanie świeżości aż tak wielu półproduktów czy też gotowych dań, dlatego tutaj też odradzam zamawiania jedzenia.

    Najlepsze miejscówki to te niepozorne, często w środku zapomnianej wsi, gdzie jak na dłoni widać jak prosperuje typowy grecki biznes rodzinny. Zamówienie z reguły jest zbierane przez właściciela, w kuchni gotuje jego żona i matka, a posiłek przyniesie nam do stołu, na przykład jego syn. To schemat, który bardzo często zauważycie w Grecji.

    Musicie wiedzieć, że greckie domowe jedzenie jest serwowane w dużych porcjach, a o tym gdzie tak jest najlepiej wiedzą „lokalsi”, dlatego wchodzę do tych tawern, w których widzę Greków. A skąd wiadomo, że to oni? Często dużo mówią podczas posiłku i trzymając w dłoni widelec zataczają nim w powietrzu „kółeczka”… a to już oznacza „miód w gębie”. Gdy widzę taką scenę to siadam bez zastanowienia 🙂

    Z reguły sprawdzam kilka pozycji w menu, by ocenić czy miejsce, w którym będę jeść jest na miarę mojej kieszeni. Przede wszystkim sprawdzam cenę SAŁATKI GRECKIEJ, czyli nierozłącznego elementu greckich obiadów, jeśli kosztuje 5 to znaczy, że pozostałe ceny też powinny być przystępne. Przy okazji szybko sprawdzam cenę tzatziki, moussaki i mojego ulubionego dania garides saganaki.

    Siadam, następnie podchodzi kelner, który nakrywa stół dodatkowym papierowym obrusem. Czasami zdarza się, że kelner mimo iż wręczył menu, od razu mówi co poleca. To jest ważna uwaga, gdyż w takim miejscu wybór być może jest mniejszy, ale jedzenie z pewnością jest najwyższej jakości, bo świeże. Bardzo cenię sobie takie miejsca i chętnie do nich powracam.

    Do posiłku kelnerzy, często nie pytając, przynoszą dużą butelkę wody (1,5 l – 1-2 €) i koszyczek chleba (za osobę doliczane jest do rachunku 0,5-0,8 €).

    Co koniecznie musicie spróbować będąc w Grecji?

    Oczywiście słynną MOUSSAKĘ, tj. zapiekankę mięsną na ziemniakach i bakłażanie, całość polana beszamelem.  Mimo, że moussaka ma już w swoim składzie ziemniaki to nie zdziwcie się, że obok na talerzu zaserwowano Wam pokaźną porcję frytek. Warto spytać przy składaniu zamówienia czy mussaka będzie „skieto” czyli bez niczego czy z dodatkiem, wtedy alternatywnie zamiast frytek możemy wybrać ryż. Moussaka to koszt 6,50 – 8 €.

    Jeśli Grecja to i owoce morza

    Prawie każda tawerna serwuje GARIDES SAGANAKI, czyli krewetki w sosie pomidorowym z dodatkiem fety. Przystępna cena to 8,5 – 10 €. Jeżeli szukacie szerszego wyboru w pieczonych rybach, ośmiornicach, kalmarach, krewetkach to swoje kroki powinniście skierować do PSAROTAWERNY, czyli tawerny specjalizującej się w rybach 🙂

    I tu uwaga – im bliżej morza tym produkty świeższe, dlatego lepiej w górach nie pytać o rybę. Grecy nie praktykują spożywania ryb słodkowodnych, na darmo nam szukać pstrąga…

    Grecy gustują w mięsnych posiłkach i chyba tych jest najwięcej do wyboru.

    Warto skorzystać z pierwszej lepszej okazji by spróbować zwykłych szaszłyków, tj. SOUVLAKI z wieprzowiny lub mięsa drobiowego, koszt od 1 €/sztukę, dwie sztuki wystarczą by zaspokoić głód. Souvlaki mogą być „skieto” i tutaj ciekawostka, wtedy w pakiecie możecie mimo to dostać kawałek bułki i garść frytek. Souvlaki można też zamówić zawinięte w chlebku pita (z tzatziki, pomidorem, cebulą i frytkami). Wtedy całość nazywa się to PITA, dobrą pitę zjecie już od 1,6 €.

    Jako główne danie polecam STIFADO, czyli gulasz wołowy z dodatkiem małych cebulek (około 10 €).

    Wegetarianie powinni spróbować GEMISTA, czyli pomidory i papryczki faszerowane ryżem z dodatkiem ziół (6-8 €).

    Niektóre tawerny i greckie restauracje na sam koniec podają deser, może to być tradycyjne ciasto lub owoce. Jeśli to kelner wychodzi z propozycją podania deseru, wtedy jest to na koszt właściciela. Czasami możecie być poczęstowani lokalnym alkoholem typu likier smakowy.

    Aby zapłacić za posiłek nie trzeba wstawać od stolika, wystarczy skinąć na kelnera, który z reguły spyta czy życzymy sobie coś słodkiego, a następnie wypisze naprędce, na serwetce sumę do uiszczenia. Oto Grecja 🙂

    Poniżej podaję pozostałe popularne greckie dania, do których spróbowania gorąco zachęcam oraz ich orientacyjne ceny:

    TZATZIKI – typowa przystawka grecka – czosnkowy dip – na bazie jogurtu greckiego standardowa cena to 3 €.

    CHORTA (zielenina) – 5 €

    TIROKAFTERI (pikantny dip z twarożka i papryki) – 3 €

    PATATES TIGANITES (frytki ze świeżych ziemniaków) – 3 €

    SAGANAKI (ser smażony) – 4 €

    KOLOKITHOKIEFTEDES (kotleciki z cukinii) – 5 €

    MERIDA, tj. porcja, np.mięsa z chlebkiem pita, pomidorem, cebulką, tzakikami i frytkami, czyli to samo co znajdziecie w picie, ale tutaj w większej ilości i podane na talerzu – 7-8 €.

    BRIZOLA CHIRINI (stek wieprzowy) – 8 €

    BIFTEKI (kotlety mielone) – 9 €

    PASTITSIO (zapiekanka makaronowa z dodatkiem mięsa) – 7 €

    CHTAPODI PSITO (grillowana ośmiornica) – 11-14 €

    KALAMARAKIA (smażone kalmary) – 8 €

    SPAGHETTI ME THALASSINA (Spaghetti z owocami morza) – 14 €

    BAKALIAROS SKORDALIA (dorsz z puree z czosnkiem) – 9€

    TSIPOURA (grillowana dorada) – 11-13 €

    A gdy nie potraficie się zdecydować na konkretne danie to polecam:

    PIKILIA (duży talerz różności J np. mięs: souvlaki, kiełkaska, kotleciki mięsne, kotleciki z cukinii, tiropitakia, frytki, tzatziki, chlebki pita) zestaw na 4 osoby kosztuje około 30 €.

    Napoje:

    świeży sok z pomarańczy około 3-5 €

    puszka gazowanego napoju – 1,5 €.

    piwo – 3 €

    karafka wina 0,5 l – 3-3,5 €

    Retsina 0,5 l – 6 €

    Ceny, które tutaj przytaczam są normą na Peloponezie, tutaj jest znacznie taniej niż na wyspach, gdzie możecie się spotkać z kwotami wyższymi nawet o 20-30 %. Ceny są zawsze wyższe tam, gdzie występuje turystyka masowa.

    To tylko przykładowe pozycje, które znajdziecie w menu większości greckich lokali. Nawet, jeśli Wasz pobyt w Grecji będzie trwać 2 tygodnie to gwarantuję Wam, że wybór jest tak szeroki,  iż każdego dnia możecie spróbować czegoś innego i nowego.

    Kuchnia grecka należy do najlepszych na świecie.