• dania wegetariańskie,  od kuchni,  sałatki

    Kunupidi Salata, czyli sałatka z kalafiora

    Wiem, że się powtarzam i już niejednokrotnie o tym pisałam, ale kuchnia grecka jest banalna. Kolejnym dowodem jest poniższy przepis na tak zwaną sałatkę z kalafiora (kounoupidi to po grecku kalafior). Sałatki tej raczej nie znajdziecie w żadnej tawernie, ale jest jednym ze standardowych dodatków do wegetariańskiego obiadu w tradycyjnym greckim domu.

    Składniki:

    • kalafior
    • woda do ugotowania
    • sól
    • oliwa z oliwek
    • sok z cytryny

    Przygotowanie:

    1. Kalafior obieramy z liści i kroimy na średniej wielkości kawałki.
    2. Umieszczamy w garnku z osoloną wodą i gotujemy około 15-20 minut, aż zmięknie.
    3. Odcedzamy i przekładamy do półmiska. Spryskujemy sokiem z cytryny i polewamy obficie oliwą. Gotowe!

    Kali oreksi!

  • dania wegetariańskie,  od kuchni,  sosy i dipy

    Fava, czyli pasta z grochu

    Fava oznacza groch i jest to jeden z najpopularniejszych w Grecji dipów tuż po tzatziki. Wykonanie jest bardzo proste, potrzebujemy zaledwie kilku składników i „chwilę” cierpliwości, aby groch się ugotował.

    Favę możemy serwować jako starter, przystawkę, jako niezależne danie na imprezie domowej, doskonale pasuje również do grilla. Możemy ją zjeść z chrupiącym pieczywem, krakersami, paluchami pszennymi lub maczając w niej słupki marchewki lub paprykę.

    Jest to danie wegetariańskie, a jednocześnie bardzo sycące, bardzo często pojawia się na greckich stołach w okresie Postu Wielkanocnego.

    Składniki:

    • 250 g grochu
    • 3 szklanki wody
    • cebula
    • 2 ząbki czosnku
    • oliwa
    • ½ łyżeczki soli
    • szczypta pieprzu
    • natka pietruszki  lub czerwona cebula do dekoracji

    Przygotowanie:

    1. Groch namaczamy w wodzie przez pół godziny. Odcedzamy i płuczemy w sitku, aż woda będzie klarowna.
    2. Cebulę oraz czosnek obieramy i kroimy. Do garnka wlewamy 4 łyżki oliwy i podsmażamy na niej cebulę i czosnek, doprawiamy solą i pieprzem. 
    3. Gdy cebula i czosnek zeszklą się i delikatnie zarumienią wrzucamy groch i zalewamy wodą. Gotujemy na średnim ogniu około 40 minut, aż groch zmięknie. Jeśli podczas gotowania wytworzy się kożuch ściągamy go łyżką cedzakową.
    4. Studzimy, dolewamy jeszcze 3 łyżki oliwy i blendujemy, aż uzyskamy gładka masę.
    5. Wylewamy na półmisek i ponownie polewamy oliwą i posypujemy np. drobno posiekaną natką pietruszki. Zamiast pietruszki można pokroić w piórka czerwoną cebulę lub przyozdobić favę oliwkami lub np. ulubionym oregano.

    Po przestudzeniu favę przechowujemy w lodówce w zamykanym pojemniku, dzięki temu swoją świeżość zachowuje jeszcze przez wiele dni.

    Kali oreksi!

  • desery,  od kuchni

    Kormos sokolatas, czyli czekoladowa mozaika

    Mieszkając w Grecji miałam kilka ulubionych miejsc na popołudniową kawę, jednym z nich była kawiarenka tuż przy malowniczej plaży w zatoczce, w małej miejscowości turystycznej Arkoudi, na zachodnim wybrzeżu Peloponezu. Zamawiałam gorzką freddo espresso i kelnerka przynosiła ją wraz z malusieńkim półmiskiem wielkości kobiecej dłoni, na którym znajdowały się 3 miniaturowe kawałeczki mocno czekoladowego deseru. Pierwszy kęs i odpływałam. Póki nie zjadłam wszystkiego zapominałam o mojej kawie, chociaż to właśnie ona powinna grać tu pierwsze skrzypce. Chwila moment i deser znikał, a ja żałowałam, że obsługa nie przyniosła takiej ilości, by móc przegryzać go na zmianę popijając kawą… Mimo to, gdy kończyłam kawę nadal czułam na kubkach smakowych niebywałą słodycz deseru i podziwiałam zachód słońca, który był kolejnym powodem odwiedzin tego lokalu. 

    Cóż to był za niezwykły deser? Otóż mocno czekoladowo-kakaowy blok, twardy i chrupiący od zatopionych w nim pokruszonych, maślanych petit beurre. Jeśli lubicie smak czekolady to jest to przepis dla Was.

    Kormos oznacza pień i faktycznie ten deser po przygotowaniu, w całości swym kształtem wygląda jak kawał pieńka lub gałęzi drzewa tyle, że czekoladowego. Po przekrojeniu na grubsze plastry uwidacznia się herbatnikowe wnętrze, które kojarzy nam się z mozaiką, stąd drugą nazwą tego deseru jest „mozaika czekoladowa”, a co niektórzy nazywają go „czekoladowym salami”.

    Jakkolwiek nie nazwiemy tego deseru, to zachwyci on każdego. Istnieje wiele przepisów na ten prosty deser, jednak wspólną cechą zawsze jest masa z masła i kakaa oraz maślane herbatniki.

    Dzisiaj dzielę się z Wami przepisem, w którym zastosowałam dwa razy więcej ciasteczek niż używa się zazwyczaj, dzięki temu salami wyszło bardzo duże, a dla urozmaicenia smaku dodałam również włoskich orzechów.

    Składniki:

    • 250 g masła
    • 100 g cukru
    • 100 ml mleka
    • 5 łyżek kakao
    • 200 g gorzkiej czekolady 70 %
    • 400 g maślanych herbatników
    • szczypta soli
    • 150 g orzechów włoskich
    • 50 ml koniaku

    Przygotowanie:

    1. W rondelku na małym ogniu roztapiamy masło, dodajemy cukier, mieszamy by dobrze się rozpuścił.
    2. Dolewamy mleko i mieszamy. Dodajemy kakao, dobrze mieszamy, pilnując by nic się nie przypaliło.
    3. Kruszymy czekoladę i dodajemy do rondelka, mieszamy by się roztopiła i ściągamy z gazu.
    4. Herbatniki wrzucamy do dużej miski i łamiemy je, ale nie kruszymy na drobno. Ważne jest by herbatniki pozostały w dość dużych kawałkach. Całość skrapiamy alkoholem (ja nie miałam koniaku ani żadnej brandy, więc użyłam wódki orzechowej). Mieszamy i solimy. Dodajemy orzechy i mieszamy.
    5. Masę czekoladową wlewamy do miski z herbatnikami i orzechami i dokładnie mieszamy by wszystko było równomiernie oblepione. Uważamy, by nie pokruszyć jeszcze bardziej ciasteczek.
    6. Na blat kuchenny rozkładamy duży kawałek mocnego papieru śniadaniowego i na sam jego środek wykładamy zawartość miski. Ostrożnie, za pomocą papieru formujemy masę tak by grubością przypominała salami. Całość zawijamy i rolujemy po obu końcach, a następnie dodatkowo zawijamy w folię spożywczą i ponownie rolujemy.
    7. Tak uformowane „salami” władamy do lodówki na około 2 godziny lub do zamrażalki. Osobiście wolę, gdy masa czekoladowa jest twarda i mocno chrupiąca, dlatego chłodzę ją w zamrażalce. Wybór należy do Was.
    8. Po schłodzeniu odpakowujemy w folii i papieru i kroimy na grubsze plastry.

    Jeśli mozaika czekoladowa pozostanie zabezpieczona w folii to bez problemu możemy ją przechowywać w zamrażalce tygodniami, bez obaw, że się zepsuje.

    Z pewnością Wam zasmakuje, więc zakładam, że zniknie z Waszej lodówki znacznie szybciej.

    Kali oreksi!

    P.S. Zanim sfotografowałam było tego dwa razy więcej… jesteśmy łasuchami 🙂

  • desery,  od kuchni

    Milopita, czyli grecki jabłecznik

    W Grecji, tak samo jak w Polsce jest wiele sposobów na przygotowanie ciasta jabłkowego. Dzisiaj postanowiłam wykorzystać przepis na dość tradycyjne ciasto, popularne raczej w północnej części kraju.

    Jak na greckie ciasto przystało jest bardzo słodkie. Jest również bardzo sycące, będzie świetnym dodatkiem do gorzkiej kawy lub herbaty na przykład na śniadanie. Jest to ciasto kruche, więc warto zaserwować mały kawałek wraz z gałką lodów śmietankowych lub bitą śmietaną, jako poobiedni deser.

    Składniki:

    • 250 g masła
    • 1 ½ szklanki cukru
    • 2 jajka
    • szczypta soli
    • starta skórka z cytryny
    • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
    • 3 ½ szklanki mąki
    • 10-12 jabłek średniej wielkości
    • 1 łyżeczka cynamonu

    Przygotowanie:

    1. Jabłka obieramy, kroimy na ćwiartki, a następnie na cienkie plastry.
    2. Podsmażamy w rondelku, stopniowo dodając 1 szklankę cukru. Na koniec dodajemy cynamon. Gdy jabłka zmiękną ściągamy z ognia.
    3. Miękkie masło miksujemy z połową szklanki cukru, następnie dodajemy jajka, skórkę cytrynową, sól i proszek do pieczenia, miksujemy.
    4. Stopniowo dosypujemy mąkę, już mieszając łyżką, a następnie ugniatając dłońmi. Ciasto wyrabiamy, aż będzie jednolicie miękkie i nie będzie przyklejało się do palców.
    5. Ciasto dzielimy na dwie części i jedną wykładamy na dno i brzegi okrągłej formy.
    6. Następnie wykładamy nadzienie jabłkowe.
    7. Drugą część ciasta rozgniatamy dłońmi na cienką warstwę lub wałkujemy i umieszczamy na wierch formy, zaklejając brzegi.
    8. Pieczemy przez 45 minut w piekarniku nagrzanym do 180°C (grzanie góra-dół).

    Kali oreksi!

  • ciekawostki o oliwie,  od kuchni

    Do czego stosować oliwę?

    Ostatnia rozmowa z nowopoznaną osobą, na temat oliwy z oliwek całkiem mnie zaskoczyła i uzmysłowiła mi, iż nie każdy używa oliwy i co najważniejsze nie każdy wie do czego można by ją zastosować. Ostatnie lata, gdy głównie mieszkałam w Grecji, lata, gdy kuchnia grecka na stałe zagościła w moim życiu sprawiły, że osobiście oliwę zużywam masowo. W swojej spiżarce jak prawdziwa grecka gospodyni mam ogromną puszkę, z której regularnie uzupełniam mniejszą butelkę, z której na bieżąco dozuję oliwę.

    Gdyby przeciętnemu Polakowi zadać pytanie: „do czego używasz oliwy”, większość odpowiedziałaby, że w zasadzie tylko do sałatek, na zimno. Tymczasem zastosowanie jej jest znacznie szersze i warto skorzystać z jej dobrodziejstw, gdyż jest to cenny dla naszego organizmu tłuszcz.

    Spytacie, więc do czego jej używam, ano do wszystkiego, bo jeśli prześledzicie przepisy z mojego bloga to chyba 99% greckich dań zawiera w swym składzie oliwę. Grecy potrafią z apetytem zjeść nawet jajecznicę smażoną na oliwie, ja jednak nigdy nie dałam się przekonać do tego eksperymentu, gdyż cenię sobie też polskie smaki na masełku, jestem tradycjonalistką pod tym względem 😉

    Najbardziej lubię oliwę świeżą, niefiltrowaną, którą uzyskuje się wczesną jesienią z jeszcze niedojrzałych oliwek. Taka oliwa ma zielony kolor, zdecydowany aromat porównywalny do świeżo skoszonej trawy, jest gęsta, a jej smak jest pikantny, nieco gorzkawy i przyjemnie szczypie w gardło. Gdy oliwa spełnia te wszystkie kryteria,  mam wrażenie, że mogłabym ją spijać wprost z butelki. Gdy tylko mam sposobność wlewam jej spore ilości do mojej greckiej, wiejskiej sałatki, by móc maczać w niej chrupiący chleb. Samo smakowanie najwyższej jakości oliwy na świeżym pieczywie jest dla mnie niezwykle przyjemnym i pożądanym doświadczeniem smakowym. Czasami taka przystawka potrafi zapełnić mój żołądek jeszcze zanim zjem danie główne.

    Niewielu z nas wie, że oliwa z oliwek jest tłuszczem bardzo uniwersalnym, w zasadzie najbardziej uniwersalnym w zestawieniu z innymi znanymi i popularnymi w polskiej kuchni tłuszczami. Odpowiedni stosunek kwasów tłuszczowych jednonienasyconych do wielonienasyconych w oliwie z oliwek typu extra virgin oraz jej wysoki punkt spalania, znacznie wyższy niż popularne w polskiej kuchni tłuszcze sprawia, iż jest ona wprost doskonałym tłuszczem do stosowania w wysokich temperaturach.

    Można na niej bezpiecznie smażyć nawet do 180˚C, dlatego Grecy również używają oliwy do smażenia frytek. Osobiście zawsze było mi żal używać jej do tych celów, ze względu na fakt, że stracę spore ilości dobrej oliwy o niesamowitych walorach smakowych.  Naturalnie w wyniku długiego smażenia na mocnym ogniu traci ona część swoich cennych właściwości odżywczych, dlatego lepiej do długiego i głębokiego smażenia użyć zwykłą, rafinowaną oliwę z oliwek.

    Grillowanie w Polsce jest równie popularne jak i w Grecji, a oliwa jest nieodzownym elementem wszystkich greckich grillowych przyjęć. Świetnie nadaje się do polania grillowanego mięsa czy warzyw tuż przed wrzuceniem ich na ruszt. Wcześnie przygotowana marynata z oliwy, w której poleżą potrawy, wydobędzie z nich głębię smaku.

    Duszenie mięs czy warzyw, gotowanie zup też nie powinno odbywać się bez butelki oliwy pod ręką. Gotowaną gęstą zupę czy gulasz należy na koniec wręcz doprawić niewielką ilością dobrej oliwy. Nie zaszkodzi też już na talerzu, zamiast kleksa śmietany, w iście greckim stylu dolać kilka kropel świeżej, niefiltrowanej oliwy.

    Popularne w cukiernictwie i piekarnictwie tłuszcze, w tym masło, margarynę, doskonale zastąpi, zwykła oliwa z oliwek, jest ona zdecydowanie lepszym i zdrowszym wyborem niż tłuszcz, którego nauczyły nas stosować nasze mamy.

    Uniwersalność zastosowań oliwy z oliwek na tle innych tłuszczy, czyni ją bezkonkurencyjną.

    Podsumowując, do czego można zastosować oliwę z oliwek:

    • do chleba, np. bruschetta
    • do sałatek
    • do warzyw, np. pomidorów pokrojonych w plasterki, świeżych ogórków
    • jako dodatek do dressingów, np.  tzatziki
    • do zup zamiast śmietany, np. fakies
    • do marynat mięsa i ryb
    • do smażenia mięs, ryb i wszystkich owoców morza
    • do pieczeni mięsnych
    • do grillowania
    • do pieczenia ziemniaków
    • do pieczenia fety
    • do smażenia sera (saganaki)
    • jako dodatek do makaronów
    • do białych serów (mozzarella, feta, manouri, mizythria)
    • na pizzę (zamiast ketchupu)
    • do zrobienia pesto
    • do zrobienia majonezu
    • do smażenia szakszuka, omletów i naleśników
    • do ciast, wypieków
    • i do wielu innych greckich specjałów, po których przepisy możecie sięgnąć na moim blogu 🙂

    Pozycja oliwy w greckiej kuchni jest tak silna, iż jest ona obecna na każdym stole, do każdego posiłku, jak i w domach tak i w tawernach, jak długa i szeroka jest Ellada.

    Czy i w Waszej kuchni na stołach króluje oliwa? Jeśli tak, to do czego jej używacie?