• Greckie sposoby na podniesienie odporności
    Poradnik

    Greckie sposoby na przeziębienie

    Zima w pełni, a co się z tym wiąże częściej ulegamy przeziębieniom. Każdy wie, że lepiej zapobiegać chorobom niż je leczyć. Mieszkając w Grecji zauważyłam, że wielu Greków, aby uniknąć długotrwałego czekania w kolejkach do lekarza, stosuje alternatywne metody leczenia. Z reguły sami wystawiają sobie diagnozę i podejmują leczenie na własną rękę, gdyż w Grecji antybiotyki można wykupić bez recepty. Dlatego sami podejmują decyzję, jakie lekarstwo powinni stosować i jak długo. Z chęcią przyjmują porady swoich członków rodziny lub znajomych, bo jeśli innym coś pomogło przy podobnych schorzeniach to jest całkiem spore prawdopodobieństwo, że w ten sam sposób wyleczą się i oni. Uznają się przy tym za wielkich znawców medycyny, w końcu są Grekami, a ci pochodzą także od Hipokratesa…

    „Greckich” metod i porad na leczenie przeziębienia jest naprawdę bardzo wiele, począwszy na braniu antybiotyku przez 2 dni (sic!), a na piciu ciepłej herbaty skończywszy. Najlepiej, jeśli jest to rumianek z dodatkiem miodu, który potęguje leczniczą moc naparu. Ciekawostką jest, że wśród Greków panuje przekonanie, że jest on uniwersalnym lekiem, bez znaczenia co nam dolega, przeziębienie czy ból brzucha.  Dlatego, jeśli będąc w Grecji zamówicie w kawiarni ciepłą herbatę, to w mniemaniu Greków musicie chyba być chorzy.

    Innymi alternatywnymi sposobami na pozbycie się uciążliwych dolegliwości jest picie soku z pomarańczy, zjedzenie kotosoupy, czyli odpowiednika naszego rosołu lub napicie się kieliszka mocnego alkoholu.

    Jak uniknąć przeziębienia, jak zapobiec spadkowi odporności? Jak wiadomo zdrowa dieta to podstawa, staram się by właśnie tak żyć i codziennie stosuję poniższe punkty:

    1. Czosnek – działa jak naturalny antybiotyk i posiada wiele pozytywnych właściwości dla naszego zdrowia. Wiele osób nie lubi jego specyficznego zapachu, ale w naszym domu króluje i spożywamy go na potęgę. Używam go codziennie do przygotowania wielu greckich potraw, a najlepiej smakuje mi w tej najmniej przetworzonej formie tj. w sosie tzatziki.
    2. Świeży sok z pomarańczy – w okresie zimy owoców pomarańczy jest w Grecji pod dostatkiem. Codziennie wypijam jedną dużą szklankę, która dostarcza mojemu organizmowi sporą dawkę witaminy C.
    3. Owoce – codziennie spożywam minimum 1 owoc, najchętniej w postaci smoothie, moim ulubionym jest ten z banana (skarbnica potasu), garści szpinaku (bogaty w wit. C i kwas foliowy), kiwi (ponownie wit. C i wiele innych) i mleka migdałowego lub sojowego.
    4. Unikam produktów spożywczych wysoko przetworzonych, staram się zakupić wszystko, co niezbędne na lokalnym bazarze. Tutaj mogę zaopatrzyć się w owoce, warzywa, jaja, owoce morza, przyprawy… dzięki temu wiem, co jem 🙂
    5. Woda – piję jej naprawdę dużo niezależnie od pory roku. Zawsze, gdy wychodzę z domu zabieram ze sobą małą butelkę wody.  Zaleca się wypicie jednej szklanki wody z sokiem cytrynowym na czczo, to dla lepszego trawienia. Latem, gdy woda jest schłodzona, sok z cytryny, działa mega orzeźwiająco.
    6.  Grecka herbatka, czyli herbatka górska (tsai tou wunou) z dodatkiem miodu lub cytryny. Piję ją codziennie nawet latem, ponieważ oprócz podnoszenia odporności, ma właściwości lekko pobudzające, dzięki temu czasami stosuję ją zastępczo zamiast kawy. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat właściwości herbatki górskiej zajrzyjcie TUTAJ.
    7. Sen – stanowi około 1/3 naszego życia. Jeśli źle śpimy, to spada nasza wydajność, niewyspani i przemęczeni mamy niższą odporność i łatwiej ulegamy chorobą. Dlatego wysypiam się na maxa 🙂
    8. Spacery – dostarczają mi witaminę D, którą czerpię ze słońca. Ponieważ w Grecji słońce świeci przez większą część roku, witaminy tej mam tu pod dostatkiem. Codziennie spaceruję z psem po plaży przez około godzinę, dzięki temu pies może się wyszaleć, ja dotleniam się, a przy okazji sprzątam plażę. Same korzyści 🙂 P.S. Jeśli wieje to mam zawsze ze sobą czapkę.
    9. Sport to zdrowie! Latem, gdy co tydzień jestem w Muzeum Archeologicznym w Olimpii, staję przed rzeźbą przedstawiającą boga Hermesa, który ma idealne proporcje i doskonale wyrzeźbione ciało sportowca. Niegdyś stał on na terenie gimnazjonu i jako wzorzec miał motywować młodych Greków do doskonalenia swego ciała oraz samodyscypliny. Mnie również motywuje J Dlatego kilka razy w tygodniu ćwiczę w domowym zaciszu.  Już w starożytnym świecie Grecy wyznawali zasadę „w zdrowym ciele zdrowy duch”, dlatego…
    10. Dbam o duszę – staram się, żyć w stylu „siga siga”, gdzie stres jest odpychany na dalszy plan. Dla osób, które mieszkały większość życia w Polsce jest to dość trudne do osiągnięcia, ale z czasem można się tego nauczyć i wierzę, że kiedyś i ja osiągnę ten stan.

    To są moje polsko-greckie sposoby na przetrwanie zimy i podniesienie odporności. Ciekawa jestem Waszych metod, podzielcie się nimi w komentarzach 🙂

  • Poradnik o greckich tawernach.
    od kuchni,  Poradnik,  wakacje

    Poradnik o GRECKICH TAWERNACH, czyli co? gdzie? i za ile?

    Planując swoje pierwsze wakacje w Grecji zastanawiacie się ile pieniędzy należy zabrać ze sobą i ile mniej więcej będziecie potrzebować na jedzenie. Wszystko zależy od Waszych indywidualnych preferencji żywieniowych oraz od tego czy urlop spędzicie przy basenie hotelowym czy też aktywnie poznając zabytki, ciekawe miejsca oraz kulturę Hellenów.

    Jeśli spędzicie wczasy w hotelu z wyżywieniem typu all inclusive to nie łudźcie się, że spróbujecie greckiej kuchni, bo to co jest serwowane w hotelowych restauracjach często odbiega od greckich standardów i raczej nazwałabym to kuchnią międzynarodową. W tym przypadku mimo wszystko warto zabrać dodatkową kwotę, by awaryjnie wyjść poza obręb hotelu by zjeść coś dobrego, coś innego, coś greckiego.

    Jestem zwolenniczką wakacji podczas, których to ja decyduję o tym co będzie na moim talerzu. Jest to możliwe, gdy w hotelu jest wersja BB (śniadanie) lub HB (śniadanie i obiadokolacja), w tym przypadku nie jesteście „uwiązani” do hotelu i większość posiłków podczas wakacji możecie spożywać w innej tawernie. Jest to doskonała okazja, by poznać prawdziwą regionalną kuchnię.

    Jak wybrać dobrą tawernę?

    Na pewno głównym czynnikiem decydującym o moim wyborze nie jest wystrój czy aranżacja wnętrza, bo ładny lokal nie oznacza, że jedzenie jest dobre. Zdecydowanie wystarcza mi widok na morze i góry, a przy akompaniamencie dobrego posiłku czuję się wtedy jak w raju.

    Osobiście wystrzegam się tawern, przed którymi stoją tzw. naganiacze, dla mnie to wyraźny znak, że lokal funkcjonuje sezonowo i jakość jedzenia stoi pod wielkim znakiem zapytania. W wielu kurortach zauważycie też „tawerny” z wielkimi szyldami i tablicami, na których widnieją kolorowe fotki różnych dań serwowanych w tym miejscu. Bardzo szeroki wybór, a do tego neony – to są miejsca nastawione na tzw. masówkę.  Jeśli dobrze się zastanowimy to dojdziemy do wniosku, że trudno o zachowanie świeżości aż tak wielu półproduktów czy też gotowych dań, dlatego tutaj też odradzam zamawiania jedzenia.

    Najlepsze miejscówki to te niepozorne, często w środku zapomnianej wsi, gdzie jak na dłoni widać jak prosperuje typowy grecki biznes rodzinny. Zamówienie z reguły jest zbierane przez właściciela, w kuchni gotuje jego żona i matka, a posiłek przyniesie nam do stołu, na przykład jego syn. To schemat, który bardzo często zauważycie w Grecji.

    Musicie wiedzieć, że greckie domowe jedzenie jest serwowane w dużych porcjach, a o tym gdzie tak jest najlepiej wiedzą „lokalsi”, dlatego wchodzę do tych tawern, w których widzę Greków. A skąd wiadomo, że to oni? Często dużo mówią podczas posiłku i trzymając w dłoni widelec zataczają nim w powietrzu „kółeczka”… a to już oznacza „miód w gębie”. Gdy widzę taką scenę to siadam bez zastanowienia 🙂

    Z reguły sprawdzam kilka pozycji w menu, by ocenić czy miejsce, w którym będę jeść jest na miarę mojej kieszeni. Przede wszystkim sprawdzam cenę SAŁATKI GRECKIEJ, czyli nierozłącznego elementu greckich obiadów, jeśli kosztuje 5 to znaczy, że pozostałe ceny też powinny być przystępne. Przy okazji szybko sprawdzam cenę tzatziki, moussaki i mojego ulubionego dania garides saganaki.

    Siadam, następnie podchodzi kelner, który nakrywa stół dodatkowym papierowym obrusem. Czasami zdarza się, że kelner mimo iż wręczył menu, od razu mówi co poleca. To jest ważna uwaga, gdyż w takim miejscu wybór być może jest mniejszy, ale jedzenie z pewnością jest najwyższej jakości, bo świeże. Bardzo cenię sobie takie miejsca i chętnie do nich powracam.

    Do posiłku kelnerzy, często nie pytając, przynoszą dużą butelkę wody (1,5 l – 1-2 €) i koszyczek chleba (za osobę doliczane jest do rachunku 0,5-0,8 €).

    Co koniecznie musicie spróbować będąc w Grecji?

    Oczywiście słynną MOUSSAKĘ, tj. zapiekankę mięsną na ziemniakach i bakłażanie, całość polana beszamelem.  Mimo, że moussaka ma już w swoim składzie ziemniaki to nie zdziwcie się, że obok na talerzu zaserwowano Wam pokaźną porcję frytek. Warto spytać przy składaniu zamówienia czy mussaka będzie „skieto” czyli bez niczego czy z dodatkiem, wtedy alternatywnie zamiast frytek możemy wybrać ryż. Moussaka to koszt 6,50 – 8 €.

    Jeśli Grecja to i owoce morza

    Prawie każda tawerna serwuje GARIDES SAGANAKI, czyli krewetki w sosie pomidorowym z dodatkiem fety. Przystępna cena to 8,5 – 10 €. Jeżeli szukacie szerszego wyboru w pieczonych rybach, ośmiornicach, kalmarach, krewetkach to swoje kroki powinniście skierować do PSAROTAWERNY, czyli tawerny specjalizującej się w rybach 🙂

    I tu uwaga – im bliżej morza tym produkty świeższe, dlatego lepiej w górach nie pytać o rybę. Grecy nie praktykują spożywania ryb słodkowodnych, na darmo nam szukać pstrąga…

    Grecy gustują w mięsnych posiłkach i chyba tych jest najwięcej do wyboru.

    Warto skorzystać z pierwszej lepszej okazji by spróbować zwykłych szaszłyków, tj. SOUVLAKI z wieprzowiny lub mięsa drobiowego, koszt od 1 €/sztukę, dwie sztuki wystarczą by zaspokoić głód. Souvlaki mogą być „skieto” i tutaj ciekawostka, wtedy w pakiecie możecie mimo to dostać kawałek bułki i garść frytek. Souvlaki można też zamówić zawinięte w chlebku pita (z tzatziki, pomidorem, cebulą i frytkami). Wtedy całość nazywa się to PITA, dobrą pitę zjecie już od 1,6 €.

    Jako główne danie polecam STIFADO, czyli gulasz wołowy z dodatkiem małych cebulek (około 10 €).

    Wegetarianie powinni spróbować GEMISTA, czyli pomidory i papryczki faszerowane ryżem z dodatkiem ziół (6-8 €).

    Niektóre tawerny i greckie restauracje na sam koniec podają deser, może to być tradycyjne ciasto lub owoce. Jeśli to kelner wychodzi z propozycją podania deseru, wtedy jest to na koszt właściciela. Czasami możecie być poczęstowani lokalnym alkoholem typu likier smakowy.

    Aby zapłacić za posiłek nie trzeba wstawać od stolika, wystarczy skinąć na kelnera, który z reguły spyta czy życzymy sobie coś słodkiego, a następnie wypisze naprędce, na serwetce sumę do uiszczenia. Oto Grecja 🙂

    Poniżej podaję pozostałe popularne greckie dania, do których spróbowania gorąco zachęcam oraz ich orientacyjne ceny:

    TZATZIKI – typowa przystawka grecka – czosnkowy dip – na bazie jogurtu greckiego standardowa cena to 3 €.

    CHORTA (zielenina) – 5 €

    TIROKAFTERI (pikantny dip z twarożka i papryki) – 3 €

    PATATES TIGANITES (frytki ze świeżych ziemniaków) – 3 €

    SAGANAKI (ser smażony) – 4 €

    KOLOKITHOKIEFTEDES (kotleciki z cukinii) – 5 €

    MERIDA, tj. porcja, np.mięsa z chlebkiem pita, pomidorem, cebulką, tzakikami i frytkami, czyli to samo co znajdziecie w picie, ale tutaj w większej ilości i podane na talerzu – 7-8 €.

    BRIZOLA CHIRINI (stek wieprzowy) – 8 €

    BIFTEKI (kotlety mielone) – 9 €

    PASTITSIO (zapiekanka makaronowa z dodatkiem mięsa) – 7 €

    CHTAPODI PSITO (grillowana ośmiornica) – 11-14 €

    KALAMARAKIA (smażone kalmary) – 8 €

    SPAGHETTI ME THALASSINA (Spaghetti z owocami morza) – 14 €

    BAKALIAROS SKORDALIA (dorsz z puree z czosnkiem) – 9€

    TSIPOURA (grillowana dorada) – 11-13 €

    A gdy nie potraficie się zdecydować na konkretne danie to polecam:

    PIKILIA (duży talerz różności J np. mięs: souvlaki, kiełkaska, kotleciki mięsne, kotleciki z cukinii, tiropitakia, frytki, tzatziki, chlebki pita) zestaw na 4 osoby kosztuje około 30 €.

    Napoje:

    świeży sok z pomarańczy około 3-5 €

    puszka gazowanego napoju – 1,5 €.

    piwo – 3 €

    karafka wina 0,5 l – 3-3,5 €

    Retsina 0,5 l – 6 €

    Ceny, które tutaj przytaczam są normą na Peloponezie, tutaj jest znacznie taniej niż na wyspach, gdzie możecie się spotkać z kwotami wyższymi nawet o 20-30 %. Ceny są zawsze wyższe tam, gdzie występuje turystyka masowa.

    To tylko przykładowe pozycje, które znajdziecie w menu większości greckich lokali. Nawet, jeśli Wasz pobyt w Grecji będzie trwać 2 tygodnie to gwarantuję Wam, że wybór jest tak szeroki,  iż każdego dnia możecie spróbować czegoś innego i nowego.

    Kuchnia grecka należy do najlepszych na świecie.
  • Kotosaganaki
    dania mięsne,  od kuchni

    Kotosaganaki – grecka tradycja z polską finezją

    Kotosaganaki to kawałki kurczaka w gęstym pomidorowym sosie z dodatkiem sera feta. Nie jest to typowe greckie danie, a jedynie wynik zderzenia greckiej tradycji z polską finezją.  Zaserwowała mi je Joasia, która ponad połowę swojego życia mieszka w Grecji i wraz z rodziną prowadzi Tawernę Elatos w Kalavricie na Peloponezie. Lata doświadczeń kulinarnych spowodowały, że Joasia sama wymyśliła tą sycącą i bardzo lubianą przez młodzież potrawę.

    Zdradziła mi sekret na przygotowanie Kotosaganaki i bardzo mi się spodobało, że jest tutaj dopuszczalna dowolność w wyborze warzyw, które zagęszczają sos.  Możecie użyć swoich ulubionych warzyw lub za każdym razem innych. Kolejnym atutem jest szybkość wykonania dania, pół godziny i gotowe!

    Składniki: (na 3-4 porcje)

    • 2 duże filety z kurczaka
    • oliwa
    • cebula
    • 2 ząbki czosnku
    • 3 marchewki
    • ulubione warzywa, np. 2 papryki w różnych kolorach, 1 cukinia
    • ½ szklanki wina, np. czerwone wytrawne
    • 1-2 dojrzałe pomidory
    • 400 g przecieru pomidorowego
    • 2 szklanki wody
    • sól
    • pieprz
    • cukier
    • feta
    • tarty ser (najlepiej kefalotiri)

    Przygotowanie:

    Na rozgrzanej oliwie usmażyć najpierw drobno pokrojoną cebulę i czosnek. Dodać warzywa pokrojone w kostkę (marchew, papryka, cukinia). Zgasić winem. Dodać drobno pokrojone pomidory.  Jeśli nie mamy pomidorów to sam przecier pomidorowy wystarczy. Doprawić szczyptą soli, pieprzu i łyżeczką cukru. Dodać wodę.

    W odrębnym rondelku podsmażyć na oliwie pierś z kurczaka pokrojoną w dużą kostkę.

    Jak zmięknie marchewka dodać mięso do reszty i gotować 10-15 minut. Jeśli potrzeba doprawić jeszcze solą. Ja lubię wyraźniejsze smaki, więc dodaję łyżeczkę sypkiej Vegety lub kostkę rosołową.

    Na sam koniec dodajemy pokruszoną fetę. Na talerzu posypujemy całość startym serem, jeśli nie macie typowo greckiego sera jakim jest kefalotiri to możecie użyć mozzarelli i gouda.

    Jeśli chcecie odgrzać tą potrawę to warto zrobić to w piekarniku w naczyniach żaroodpornych. Na wierzch posypujemy serem, dzięki czemu uzyskujemy puszystą serową kołderkę.

    Kotosaganaki smakuje wyśmienicie, jako niezależne danie, ale można je spożyć w greckim stylu z świeżym chrupiącym chlebem, który można maczać w sosie.

    Smacznego!

  • Drunk shrimps
    od kuchni,  owoce morza

    DRUNK SHRIMPS, czyli sposób na „pijane krewetki”

    Czas na obiecane DRUNK SHRIMPS, czyli sposób na „pijane krewetki” 😉 Danie to występuje w Grecji również pod nazwą Saganaki „Γαριδεσ του Μεθυστακα”.

    Przepis jest banalny, prosty, a sam efekt pozytywnie zaskakuje. Wykonanie dania nie angażuje zbytnio naszego czasu oraz ilości wykorzystanych produktów.

    Jak już wspomniałam danie to należy do jednych z moich ulubionych, dlatego częstujcie się i korzystajcie z przepisu póki ciepły.

    A zatem zdradzam sekret na niezwykle wyśmienite krewetki w gęstym kremowym sosie ouzo z dodatkiem delikatnego sera …

    Składniki:

    Krewetki (na 2 porcje może starczyć około 400 g, ale im więcej tym lepiej; dodatkowo mogą one być w różnych rozmiarach, np. king size w skorupce + mniejsze tylko z ogonkami)

    2 łyżki oliwy

    2 łyżki masła

    3 ząbki czosnku

    sól

    pieprz

    ¼ szklanki ouzo

    300 ml śmietany kremówki 30%

    koperek

    2 łyżki sera tartego (np. parmezan, mozarella, gouda)

    Przygotowanie:

    Na głębokiej patelni  rozgrzewamy oliwę wraz z masłem, dodajemy posolone i popieprzone 😉 krewetki. Jeśli są świeże to smażymy je do zmiany koloru na różowy. Ja użyłam mrożonych, dlatego potrzebowały więcej czasu (smażyłam je na wolnym ogniu, aż woda wyparowała). Dodajemy drobno pokrojony czosnek.  Zalewamy całość ouzo i zostawiamy na wolnym ogniu od czasu do czasu mieszając. Gdy krewetki wchłoną ouzo, dodajemy śmietankę i delikatnie mieszamy. Po 5 minutach dodajemy garść sera, mieszamy i… gotowe!

    Prawda, że proste?

    Jeśli masz w domu krewetki możesz je już dzisiaj utopić lub też schlać 😉 np. w szkockiej lub innym ulubionym alkoholu, po czym usmażyć na masełku z oliwą. Dowolność w wyborze alkoholu oraz kolejność w jakiej „podpija się” krewetki jest kolejnym atutem tego rozkosznie kremowego dania.

    Smacznego!

  • Peloponez

    Las Strofilias

    Grecja zaskakuje na każdym kroku, ale chyba nikt nie spodziewa się, że można tu znaleźć krajobrazy niczym z Amazonii lub Afryki. Obszerne rozlewiska porośnięte bajecznym lasem wzdłuż, którego rozciąga się wielokilometrowa,  piaszczysta plaża Kalogria. Ten wyjątkowy ekosystem o niezrównanym znaczeniu estetycznym i ekologicznym łączy piękno greckiej przyrody: las sosnowy, piasek i błękitne morze. Już od pierwszego kroku w głąb lasu nasze zmysły są pobudzone, tyle tu barw i niezwykłych aromatów sosen oraz ziół takich jak szałwia i tymianek. Przebywając tutaj można zaznać prawdziwego duchowego przebudzenia.

    Ten kawałek raju z niesamowitymi pejzażami jest ukryty w północno-zachodnim zakątku Peloponezu nad Morzem Jońskim. Spacerując w głąb lasu znajdziemy tu liczne szyszki sosnowe, które spadły z drzew. Właśnie od nich ten park zaczerpnął swoją nazwę, gdyż słowo ”στροφυλιάς” oznacza również szyszki.

    Piaszczyste wzgórza wzdłuż wybrzeża wyrzeźbione przez fale i prądy morskie z czasem utworzyły jezioro Prokopos i lagunę Kotichi, tworząc wraz z lasem Strofylia doskonałe środowisko naturalne o powierzchni 22 000 akrów. Pas lasu o długości 22 km i szerokości od 0,5 do 4,0 km odcięty jest wydmami od Morza Jońskiego. Wybrzeże to zostało ukształtowane dzięki występującemu tu zachodniemu wiatrowi o nazwie Μαΐστρος (Maestros).

    Obszar leśny Strofylia wraz z lagunami tworzy wspaniałą mozaikę.

    Laguna Kotychi, która znajduje się na tym terenie jest największą laguną na Peloponezie. Zajmuje powierzchnię 750 ha i jest typową laguną śródziemnomorską, która jest ważnym miejscem zimowania, rozmnażania i migracji ptaków wodnych, których jest coraz mniej w innych regionach kraju. Oprócz wielu gatunków ptaków zamieszkujących obszar Laguny Kotychi jest to siedlisko różnych gatunków ryb, aż do rozpoczęcia okresu reprodukcyjnego, kiedy to migrują do morza.

    Dalej na północ znajduje się punkt widokowy Przylądek Kounoupeli z pozostałościami zamku frankijskiego Irmini na wysokości 47 metrów. W urokliwej zatoczce znajduje się porzucony budynek łaźni termalnych, a samo źródło tryska z jaskini u podnóża skały.

    Nieco dalej od wzgórza znajduje się sporej wielkości Bagno Lamia. Jego nazwa nawiązuje do stwora, który według legendy nawiedzał to miejsce głośno i przeraźliwie wrzeszcząc… Tajemniczy potwór okazał się być gniazdującą tu czaplą, a po potworze pozostała jedynie nazwa.

    Tylko jedna polna droga oddziela Lamia od Laguny Prokopos, te dwa ekosystemy łączą się, gdy występują obfite opady deszczu tj. w okresie zimy.

    Niektóre z typowych gatunków roślin na tych terenach podmokłych to: trzcina pospolita – typowo bagienna roślinność osiągająca 4m wysokości, sitowie, bardziej znane z nazwy zwyczajowej trzcina, czy też pałka, wierzby, trzcina olbrzymia/lasecznica trzcinowata, jej łodyga czasami osiąga nawet 6 m wysokości i toleruje duże zasolenie wody, gatunek turzycy, dorastającej do metra wysokości oraz często tu występujące szuwary morskie.

    Słynny Las Strofylia położony jest w północno-zachodniej części chronionego regionu i jest najszerszym lasem z sosną pinia w Grecji i jednym z największych w Europie. Las Strofylia obejmuje pas nadmorskiego lasu z różnej wielkości polanami. Na jej wschodnich i południowych granicach znajdują się stojące wody z naturalnymi lub sztucznymi kanałami, które przyczyniają się do powstawania sekwencji mokradeł (ze słodką i słonawą wodą) oraz siedlisk lądowych. Ta sekwencja tworzy ekosystem o ogromnej różnorodności biologicznej. Na obszarze lasu rosną trzy główne gatunki drzew: dąb, sosna alpejska i sosna pinia, której nasiona są  jadalne i znane pod nazwą orzeszki piniowe lub pincocchi. To drzewo iglaste osiąga wysokość 25-30 metrów, charakteryzuje się gęstą, szeroką koroną w przekroju przypominającą parasol. Dzięki temu drzewu uzyskujemy miód piniowy o dużych walorach smakowych, z tego powodu na terenie parku jest spora ilość pasiek.

    Dalej na północ znajduje się Laguna Prokopos, nad którą wiosną rozlega się radosny rechot żab, występuje ich tu aż 8 gatunków. Dodatkowo możemy tu spotkać 26 gatunków węży, tym samym są to idealne warunki na żerowisko dla wielu gatunków ptaków. Częstymi gośćmi w lagunie są łyski, kaczki, czaple, brodziki oraz flamingi.

    Laguna Araxos znajduje się na granicy obszaru chronionego, na północno-zachodnim krańcu Peloponezu. Laguna ta często była nazywana Πάπας, tj. „papieską”,  gdyż podczas okupacji weneckiej ryby tu hodowane były dostarczane do Watykanu. Mewy i czaple są stałymi mieszkańcami tej laguny, bardzo często możemy tu zaobserwować żerujące flamingi.

    Oprócz magicznej przyrody możemy tutaj zwiedzić  stanowisko archeologiczne zwane Teichos Dymaion, czyli Mury Dymaion. Znajdują się na północ od jeziora Prokopos i zostały zbudowane około 1250 r.p.n.e  na naturalnie obronnej pozycji. Mitologia wspomina, że do ich budowy przyczynił się sam Herakles. W czasie II wojny światowej, obszar ten wykorzystywany był przez Niemców do zamontowania broni przeciwlotniczej.

    Mokre łąki o różnych rozmiarach rozprzestrzeniają się wokół zalewów i bagien. Są one sezonowo zalewane w okresie zimowym. Tereny te są suche w cieplejszych miesiącach i stają się siedliskiem gniazdowania rzadkich gatunków ptaków, takich jak żwirowiec obrożny, czyli żwirowiec łąkowy, który w Polsce podlega ścisłej ochronie.

    Większość łąk jest jednak całkowicie lub częściowo zalana zimą i dlatego uważa się je za integralną część terenów podmokłych. Wiele gatunków posiada zielone ulistnienie, które z jesienią staje się czerwone, jak na przykład soliród.

    Ta wspaniała mieszanka flory jest schronieniem dla licznej małej zwierzyny jak: lisy, jeże, wydry, fretki. Licznie występuja tu żółwie lądowe i błotne, a na plaży Kalogria żółwie morskie Caretta Caretta rokrocznie składają swoje jaja.

    Góry Czarne osiągają wysokość 240 metrów i znajdują się w północnej części regionu podlegającego ochronnie. Ich nazwa nawiązuje do charakterystycznej roślinności, która z daleka wygląda jak czarna. Skały wapienne są miejscem występowania endemicznej flory, większa część tych wzgórz pokryta jest przez rzadkie lasy dębowe (Quercus macrolepis).

    Drzewa pistacji kleistej, jałowce, dzikie oliwki, tzw. drzewo judaszowe   i dzikie gruszki to niektóre z typowych krzewów rosnących w Czarnych Górach, podczas gdy szałwia jerozolimska jest często spotykana w zaroślach.

    Masywy wapienne w Górach Czarnych zapewniają schronienie dla małych ssaków i gadów, a także są miejscem gniazdowania ptaków drapieżnych.

    Jak się tu dostać? Park znajduje się około 40 km na zachód od miasta Patra. Jadąc z Patry w kierunku Kyllini, należy skręcić na Araxos, a następnie na plażę Kalogria.