• od kuchni,  owoce morza

    DRUNK SHRIMPS, czyli sposób na „pijane krewetki”

    Czas na obiecane DRUNK SHRIMPS, czyli sposób na „pijane krewetki” 😉 Danie to występuje w Grecji również pod nazwą Saganaki „Γαριδεσ του Μεθυστακα”.

    Przepis jest banalny, prosty, a sam efekt pozytywnie zaskakuje. Wykonanie dania nie angażuje zbytnio naszego czasu oraz ilości wykorzystanych produktów.

    Jak już wspomniałam danie to należy do jednych z moich ulubionych, dlatego częstujcie się i korzystajcie z przepisu póki ciepły.

    A zatem zdradzam sekret na niezwykle wyśmienite krewetki w gęstym kremowym sosie ouzo z dodatkiem delikatnego sera …

    Składniki:

    Krewetki (na 2 porcje może starczyć około 400 g, ale im więcej tym lepiej; dodatkowo mogą one być w różnych rozmiarach, np. king size w skorupce + mniejsze tylko z ogonkami)

    2 łyżki oliwy

    2 łyżki masła

    3 ząbki czosnku

    sól

    pieprz

    ¼ szklanki ouzo

    300 ml śmietany kremówki 30%

    koperek

    2 łyżki sera tartego (np. parmezan, mozarella, gouda)

    Przygotowanie:

    Na głębokiej patelni  rozgrzewamy oliwę wraz z masłem, dodajemy posolone i popieprzone 😉 krewetki. Jeśli są świeże to smażymy je do zmiany koloru na różowy. Ja użyłam mrożonych, dlatego potrzebowały więcej czasu (smażyłam je na wolnym ogniu, aż woda wyparowała). Dodajemy drobno pokrojony czosnek.  Zalewamy całość ouzo i zostawiamy na wolnym ogniu od czasu do czasu mieszając. Gdy krewetki wchłoną ouzo, dodajemy śmietankę i delikatnie mieszamy. Po 5 minutach dodajemy garść sera, mieszamy i… gotowe!

    Prawda, że proste?

    Jeśli masz w domu krewetki możesz je już dzisiaj utopić lub też schlać 😉 np. w szkockiej lub innym ulubionym alkoholu, po czym usmażyć na masełku z oliwą. Dowolność w wyborze alkoholu oraz kolejność w jakiej „podpija się” krewetki jest kolejnym atutem tego rozkosznie kremowego dania.

    Smacznego!

  • od kuchni,  owoce morza

    Ośmiornica Stifado

    Są smaki, których się nie zapomina… i do takich należy Stifado Xtapodi, czyli ośmiornica w sosie czerwonym z cebulkami. Spróbowałam RAZ i jak to zwykle robię postanowiłam odtworzyć te niewiarygodnie aromatyczne danie.

    Poniżej sekretny przepis 😉

    Składniki:

    • 1,5 kg ośmiornicy
    • 1/2 szklanki oliwy z oliwek
    • 5 ząbków czosnku
    • 1 kg małych cebulek
    • 1/2 szklanki czerwonego wytrawnego wina
    • 2 łyżki octu
    • kartonik przecieru pomidorowego lub 4 zblendowane pomidory
    • 2 liście laurowe
    • 8 ziaren pieprzu czarnego
    • ziele angielskie (4-5)
    • 1/2 łyżeczki cynamonu
    • sól

    Przygotowanie:

    Ośmiornicę oczyszczamy i kroimy na kawałki i płuczemy pod bieżącą wodą. Przekładamy do garnka i dusimy bez wody, a kiedy wchłonie własny sos dodajemy oliwę i smażymy kilka minut. Następnie dodajemy pokrojony w plasterki czosnek i obrane cebulki. Dobrze mieszamy i gasimy winem i octem. Dodajemy przecier pomidorowy oraz przyprawy. Dusimy na małym ogniu, do uzyskania miękkości, stale mieszając.

    Tak przygotowane stifado doskonale smakuje z ryżem, frytkami lub pieczywem typu pita.

    P.S. Nie zwlekajcie! Tego kulinarnego eksperymentu z pewnością nie pożałujecie 🙂

  • owoce morza

    Kalmary nadziewane fetą

    Inaczej kalamarakia gemista są niezwykle pyszne, ale niestety rzadko serwowane przez tawerny i trzeba się ich porządnie naszukać. Kto raz spróbuje zakocha się w tym smaku i będzie przemierzać Grecję wzdłuż i wszerz pytając wszędzie o faszerowane kalmary.

    Składniki:

    4 duże kalmary

    100-150 g fety

    średniej wielkości zielona papryka

    żółta pikantna mała papryczka

    średniej wielkości pomidor

    musztarda

    oliwa z oliwek

    pieprz

    Przygotowanie:

    Czyścimy kalmary i odcinamy główki od reszty ciała (TU instrukcja jak to zrobić).

    W miseczce mieszamy 2-3 łyżki musztardy z taką samą ilością oliwy z oliwek. Smarujemy kalmary i w międzyczasie przygotowujemy farsz.

    W tym celu ścieramy na dużych oczkach tarki fetę, dodajemy drobno pokrojone papryczki i pomidora. Doprawiamy pieprzem oraz dodajemy 2 łyżki oliwy, dobrze mieszamy. Nadziewamy kalmary i spinamy wykałaczką.

    Kalmary powinny być grillowane z każdej strony nad rozżarzonymi węglami, ale alternatywnie można je upiec w piekarniku rozgrzanym do 180-200°C na opcji grill przez około 45 minut.

    Można serwować z ugotowanymi warzywami, ryżem lub sosem musztardowym.

    Jak wykonać sos musztardowy:

    2 łyżki musztardy

    4 łyżki wody

    4 łyżki soku z cytryny

    8 łyżek oliwy z oliwek

    Szczypta oregano

    Wszystko dokładnie wymieszać na jednolitą masę, gotowe J

    Przed zaserwowaniem kalmarów można je delikatnie ponacinać i następnie polać sosem.

    Smacznego!

  • od kuchni,  owoce morza

    Faszerowane kalmary

    Dzisiaj podzielę się z Wami przepisem, którego nie znajdziecie w żadnych książkach kucharskich. Jest to przepis na kalmary faszerowane ryżem w sosie pomidorowym, którym podzieliła się ze mną mama mojej koleżanki, po tym jak wyraziłam swój zachwyt nad daniem, którym mnie wcześniej poczęstowała. Było to już kilka lat temu i nigdy więcej nie miałam sposobności, by je jeść ponownie, ale są smaki, które się pamięta i dzisiaj odtworzyłam je ponownie.

    Składniki:

    oliwa

    duża cebula

    1 kg średniej wielkości lub dużych kalmarów

    2 małe papryki (np. zielona i żółta)

    1/2  szklanki świeżego, drobno posiekanego koperku

    Sól

    pieprz

    ½  szklanki ryżu

    ½  szklanki białego wytrawnego wina

    odrobina ouzo

    1 szklanka wody

    400 g tj. puszka przecieru pomidorowego

    mała gałązka rozmarynu

    Przygotowanie:

    Oczyszczamy kalmary (tu znajdziesz instrukcję jak to zrobić), od korpusu odcinamy skrzydełka. Macki i skrzydełka tniemy na małe kawałki.

    Na niewielkiej ilości oliwy szklimy drobno posiekaną cebulę, dodajemy posiekane macki i płetwy. Dolewamy wino, podsmażamy póki sos nie odparuje. Doprawiamy solą i pieprzem, dodajemy ryż i dobrze mieszamy.

    Kalmary nadziewamy farszem z ryżu do 2/3 pojemności (nie więcej, ponieważ przepełnione będą pękać pod wpływem pęczniejącego ryżu), spinamy je wykałaczką.

    Przygotowujemy sos z przecieru pomidorowego rozcieńczonego z wodą z dodatkiem alkoholu, rozmarynem, solą i pieprzem.

    Kalmary umieszczamy w naczyniu z sosem i gotujemy na wolnym ogniu przez około 45 minut.

    Aromatyczne kalmary można zjeść z pieczywem. Palce lizać!

  • owoce morza

    Small fish?

    Bardzo często w menu greckich tawern występuje danie pt. small fish, czyli z angielskiego mała rybka. Cóż zatem skrywa się pod tajemniczą nazwą „mała rybka” i dlaczego warto ją jeść?

    To nic innego jak sardela, czyli gavros (gr. γαύρος). Jest idealnym daniem dla dzieci oraz osób, które z powodu ości unikają jedzenia ryb, gdyż w sardelach nie ma ich w ogóle… tzn. są, bo każda ryba je ma, ale Grecy tak mówią 😉 Ości w tych małych rybkach są bardzo drobne i delikatne, dlatego podczas ich spożywania w ogóle ich nie czujemy, dzięki czemu posiłek przebiega bezstresowo – bez obawy, że ość nam stanie w gardle. Mała rybka równa się mały problem…

    Kto mnie zna to już wie, że jestem strasznym łasuchem i gustuję w rybach, tyle, że tych większych. Właściwie gustowałam do czasu, gdy spożywając przepyszną doradę poczułam przepotworny ból w gardle i uświadomiłam sobie, że utknęła mi tam ość.

    Towarzyszył temu odruch wymiotny… Niepotrzebnie posłuchałam się rady drugiego łakomczucha i sięgnęłam po pieczywo, którym miałam „przepchać” ość… Bez przeżuwania miałam przełknąć chleb, jednocześnie udrażniając gardło… Ten szalony pomysł tylko pogorszył sytuację i łzy nasunęły mi się do oczu. Dławiąc się i krztusząc oraz plując krwią zasięgnęłam porady u wujka Google…

    Nerwowo przeglądałam różne strony internetowe jednocześnie czując jak ość coraz głębiej wsuwa się z lewej strony przełyku i jakby wbija do wnętrza ucha. Informacje jakie udzielił mi wujaszek „G” spowodowały, iż poczułam, że śmierć zajrzała mi w oczy. Cytuję: „ość potrafi przebić aortę, która znajduje się po lewej stronie przełyku”, „nieusunięta ość to ciało obce i może wywołać sepsę”, „konieczna natychmiastowa wizyta u laryngologa”…itp. Uświadomiona, że nie istnieją żadne domowe, alternatywne metody usunięcia ości natychmiast udałam się do szpitala na pogotowie ratunkowe.

    W między czasie nic nie piłam, nic nie mówiłam, nawet nie przełykałam śliny, gdyż jakakolwiek próba kończyła się odruchem wymiotnym…

    W szpitalu jak to w szpitalu, należało odczekać swoje w kolejce, ale sama wizyta u laryngologa była krótka i bezbolesna. Pan laryngolog przy użyciu specjalistycznego sprzętu zwinnie jednym ruchem usunął ość o długości około 2,5 cm. Aż sama się dziwiłam, że nie zauważyłam jej na widelcu… Jednak nie odważyłam się zjeść mojego niedokończonego posiłku. Z radości iż żyję oraz, że w końcu mogę pić i jeść zamówiłam najsłodszą na świecie krepę, czyli naleśnik  z nadzieniem czekoladowym z truskawkami i bananem, a o ulubionej rybce zapomniałam na długi czas.

    Od tamtej pory rybę jem uważniej i wolniej, a by wyleczyć się z „traumy” postanowiłam zacząć od spożywania małych sardeli, czyli small fish. Dzisiaj oprócz porady „co robić, gdy ość stanie w gardle” podzielę się z Wami banalnym przepisem na przyrządzenie ich w domu.

    Składniki:

    1 kg sardeli (gr. γαύρος)

    mąka pszenna

    oliwa

    3 duże czerwone cebule

    cytryna

    sól

    Przygotowanie:

    Rybki czyścimy usuwając ich głowy i rdzeń kręgowy. Myjemy i odsączamy. Następnie solimy, obtaczamy w mące i smażymy na rozgrzanej oliwie aż się zarumienią. Podajemy na talerzu z połówką cytryny, którą następnie spryskujemy rybki.

    Smacznego 🙂

    P.S. Jedzcie powoli, delektujcie się każdym kęsem 😉