• od kuchni,  Poradnik,  wakacje

    Jakich dań trzeba spróbować będąc w Grecji TOP 5

    Kuchnia Grecka jest naprawdę bogata i zróżnicowana, dlatego tym bardziej ciężko jest wskazać zaledwie kilka potraw, które warto spróbować, jednakże są takie których żaden turysta przyjeżdżający do słonecznej Ellady nie powinien pominąć. Było by grzechem wyjechać z Grecji nie znając tutejszych smaków, a każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie.

    1. TZATZIKI i SAŁATKA GRECKA

    Te dwie przystawki są nierozłącznym elementem niemal każdego greckiego obiadu.

    Sporą część menu w każdej greckiej restauracji zajmują różnorodne przystawki, warto poświęcić im trochę uwagi, gdyż niejednokrotnie porcje są obfite i już 2-3 przystawkami możemy się najeść do syta.

    Tzatziki to dip na bazie gęstego, kremowego jogurtu naturalnego (greckiego oczywiście), ze startym świeżym ogórkiem i dużą ilością czosnku. Pasuje do grillowanych i pieczonych mięs i owoców morza. Idzie w parze z chlebem, z tego powodu często znika ze stołu jeszcze przed podaniem głównego dania.

    Sałatka grecka jest idealnym dodatkiem do dania głównego, bez znaczenia czy będziecie jeść mięso czy owoce morza. Jest niezwykle prosta, głównymi jej składnikami są ogórek, pomidor i oliwa, w takiej wersji króluje na greckich stołach i przez samych Greków jest nazywana „wiejską”. Natomiast w wersji „full”, czyli restauracyjnej, znajdziecie w niej jeszcze zieloną paprykę, czerwoną cebulę, czarne oliwki i oczywiście fetę. Jest bardzo orzeźwiająca w upalne letnie dni. Jedna porcja sałatki jest serwowana w głębokim talerzu, dlatego spokojnie można się nią podzielić w 2 lub 3 osoby.  Będąc w tawernie zacznij od jej zamówienia 🙂

    2. MOUSSAKA

    Tego dania absolutnie nie możecie pominąć, nie można wyjechać z Grecji nie spróbowawszy sycącej moussaki! Jest to tradycyjna potrawa w formie zapiekanki, w której znajdują się przekładane warstwami plastry ziemniaka i bakłażana oraz mięso mielone w sosie czerwonym, a całość jest zalana beszamelem. Rewelacyjne smakuje, a na dodatek jest mega sycąca.

    Jeśli już znacie jej smak i chcecie ją przyrządzić sami sprawdźcie mój przepis TUTAJ.

    3. STIFADO

    To bardzo aromatyczne danie, które właściwie tworzy baza, czyli gęsty czerwony sos i małe cebulki dymki. Natomiast w sosie, w tradycyjnej wersji stifado jest mięso wołowe, delikatne, rozpływające się w ustach. Stifado możemy również znaleźć w innych wersjach na przykład z ośmiornicą i tą także polecam miłośnikom owoców morza. Na samą myśl cieknie mi ślinka! Stifado może być serwowane z frytkami, pieczonymi talarkami ziemniaków lub ryżem. Te dodatki są uwzględnione w cenie posiłku, a kelner przy zbieraniu zamówienia pyta o nasze preferencje.

    4. OWOCE MORZA

    Grecja jest rajem dla ich miłośników, tutaj jest tak szeroki wybór, że aż żal nie wymienić chociażby tych podstawowych:

    • SAGANAKI GARIDES – krewetki w sosie pomidorowym z fetą (często w menu jako przystawka, ale jedną porcja można się najeść jak daniem głównym). Doskonale smakuje ze świeżym chrupiącym pieczywem, które maczamy w sosie.
    • SMAŻONE KALMARY – zazwyczaj kalmary w postaci krążków w chrupiącej panierce, wystarczy je spryskać sokiem z cytryny, do tego sałatka grecka i palce lizać!
    • DORADA – grillowana ryba zwaną Tripurą. Jest sporych rozmiarów i serwowana na talerzu z frytkami lub ryżem i… głową J Rybkę ostrożnie otwieramy na talerzu i jej niezwykle delikatne mięsko spryskujemy intensywnie cytryną.

    5. KAWA i DESER

    Każdy Grek po posiłku, jakby wielki i syty nie był, z chęcią je słodki deser 🙂 Do najbardziej popularnych greckich ciast należy Baklava z nadzieniem z masy z orzechów włoskich i miodu, całość polana jest syropem.

    Jeśli będziecie rano przechodzić nieopodal greckiej piekarni to koniecznie skosztujcie słodkiej bułki Bougatsa z nadzieniem przypominającym masę budyniową, całość przyprószona jest cynamonem i cukrem pudrem. Do tego zamówcie mrożoną kawę jak prawdziwy Grek, np. mocne freddo, które stawia na nogi lub freddo cappuccino z grubą warstwą pianki. Pamiętajcie by przy składaniu zamówienia powiedzieć ile chcecie cukru. Tego typu kawę pije się przez słomkę, długo delektując się jej smakiem.

    Jak widzicie Grecja to raj dla łasuchów i smakoszy, tym bardziej trudno wytypować takie TOP 5. Sama jestem ciekawa Waszego wyboru i Waszych rekomendacji greckich dań. Podzielcie się nimi w komentarzach 🙂

  • Poradnik,  wakacje

    Pamiątki z Grecji

    Każdy z nas pragnie zatrzymać miłe wspomnienia, szczególnie, gdy te wiążą się z długo wyczekiwanymi wakacjami.  Po powrocie do domu chętnie dzielimy się nimi, między innymi chwaląc się radosnymi chwilami uwiecznionymi na kolorowych fotografiach.

    Często też z przyjemnością obdarowujemy naszych bliskich pamiątkami zakupionymi w odwiedzanych przez nas miejscach. Prawdopodobnie będąc pierwszy raz w Grecji lub konkretnie na Peloponezie zadajecie sobie pytanie: „co jest typowe dla tego regionu? jaką pamiątkę kupić”?

    Dlatego dzisiaj radzę, co warto kupić na pamiątkę z wakacji na Peloponezie. Zacznę oczywiście od tych, które cieszą najbardziej, czyli rzeczy, które można zjeść 😉

    OLIWKI – nierozłączny element Grecji, gdyż kraj ten jaki długi i szeroki jest porośnięty gajami oliwnymi. Oliwka jest chyba pierwszą myślą, która nasuwa się osobom, wspominającym Grecję. Te najpopularniejsze i najbardziej cenione oliwki pochodzą w rejonu Kalamaty na południu Peloponezu. Są to oliwki ciemne i mięsiste, warto zakupić te pakowane hermetycznie w plastikowych torebkach, dzięki czemu ich transport samolotem jest łatwiejszy.

    • OLIWA Z OLIWEK często jest nazywana płynnym złotem Grecji. W wielu miejscach, gdzie sprzedawana jest oliwa (m.in. wytłaczarnie oliwy), jest możliwa degustacja. Polecam zakup oliwy o niskim ph, które jest opisane procentowo na etykiecie, im niższe ph tym lepsza oliwa. Jeśli chcecie być pewni, że oliwa nie uszkodzi się podczas podróży to warto kupić oliwę pakowaną w małych puszkach. Coraz częściej można spotkać małe turystyczne puszki o pojemności 250 ml, a nawet mniejsze, które idealnie mogą posłużyć, jako symboliczny upominek z Grecji.
    • ALKOHOL Jeśli Grecja to i wino – napój bogów Olimpu. Na terenie Peloponezu jest kilkadziesiąt winiarni produkujących wysokiej  jakości wina, a największa produkcja win w Grecji jest w prefekturze Achaia. Tutaj niedaleko miasta Patra znajduje się najstarsza winiarnia w Grecji, czyli Achaia Clauss skąd pochodzi bardzo popularne wino Mavrodafne. Jest to wino czerwone, słodkie, deserowe o wyraźnym śliwkowym aromacie. Jeśli wolicie wino czerwone wytrawne to polecam Neamea. Tentura to z kolei tradycyjny likier z Patry, słodki, ziołowy z wyraźną nutką cynamonu, z pewnością zasmakuje niejednej pani. Natomiast Ouzo to tzw. wódka anyżkowa bardzo popularna wśród Greków. Można zakupić większą butelkę, by już w Polsce poczęstować znajomych w domu lub miniaturki tego alkoholu, które można wręczyć jako upominek. Innym typowo greckim alkoholem jest Metaxa. Należy do droższych produktów, jest to alkohol wysokoprocentowy z dodatkiem wina typu Muskat. Niczego sobie są też greckie piwa (Mythos, Fix), ale najlepiej smakują one w Grecji, gdyż mocno schłodzone są idealnym orzeźwieniem na upalne dni 😉
    • RODZYNKI Suszone naturalnie w słońcu, słodkie winogrona to kolejny produkt nazywany złotem Grecji. Te najbardziej cenione i zarazem najbardziej popularne pochodzą z okolic Koryntu.
    • SER Serów jest tu Ci pod dostatkiem! Ciekawostką jest, że w Grecji jest największe spożycie serów na skalę światową. Przede wszystkim warto zakupić najbardziej popularny grecki ser, czyli fetę, gdyż ta, którą znamy z polskich sklepów wcale nią nie jest. Prawdziwa feta ma wyraźny smak i jest twarda, a moją ulubioną fetą jest ta z Kalavrity, jest ona pikantniejsza od tradycyjnej.
    • PRZYPRAWY i ZIOŁA W kuchni greckiej odgrywają istotną rolę, bez nich potrawy nie byłyby takie pyszne i aromatyczne. Ziemia grecka jest bogata w różnorodne zioła, czasami wystarczy się schylić i już mamy garść oregano lub spojrzeć do góry i okazuje się, że nad naszej głowie daje cień drzewo z liści laurowymi popularnie nazywane dafni. Ktokolwiek zwiedził Grecję z pewnością zapamiętał unoszące się w powietrzu wspaniałe aromaty dzikich ziół, które widoczne są niemal wszędzie. Powszechny jest tutaj rumianek, bazylia, mięta, melisa, szałwia, rozmaryn, tymianek i anyż. Warto zakupić je w Grecji, gdyż mają znacznie lepszą jakość i zapach niż te powszechnie sprzedawane w Polsce.
    • MIODY Już od starożytnych czasów Mykeńczycy składali bogom w ofierze miód uzyskany od dzikich pszczół, na przestrzeni tysiącleci doszli do wprawy w hodowli pszczół i w tym momencie mogą się poszczycić jego różnorodnymi smakami. Chyba najbardziej popularnymi w Grecji są miody: pomarańczowy, tymiankowy i piniowy, jeśli szukacie czegoś oryginalnego to polecam miód z ostropestu, który można zakupić w Kalavricie.
    • HERBATKA GRECKA, czyli gojnik, nazywany również herbatką górską (tsai tou wounou). Herbatka o wielu niezwykłych właściwościach, w której można się zakochać. Ma lekko pieprzowy smak, doskonale smakuje z dodatkiem cytryny lub miodu. Więcej na temat jej właściwościach pisałam TUTAJ.
    • SŁODYCZE Grecy naprawdę kochają słodycze, dlatego w cukierniach i sklepach można znaleźć ich szeroki wybór. Jeśli chcemy do domu przywieźć ich namiastkę to polecam pakowane w odpowiednie pudełka i sprzedawane w praktycznie każdym sklepie słodycze typu: baklava (ciasto z masą z orzechów włoskich i miodu), loukoumi (małe galaretki obtoczone cukrem pudrem), pasteli (miodowe batoniki) lub sezamki, pistacje, migdały i orzeszki ziemne w miodzie. Jeśli jesteście miłośnikami czekolady to koniecznie kupcie tą z firmy Lacta, ma ona niezwykle mleczny smak i różnorodne nadzienia, które rozpieszczają podniebienie.
    • MAGNESY Występują wszędzie i w różnorodnej formie. Warto zwrócić uwagę na to czy są wykonane ręcznie przez lokalnych mieszkańców, dzięki temu będziemy mieć pewność, że pamiątka jest z Grecji, a nie z Chin, a dodatkowo taki magnes jest oryginalny, jedyny w swoim rodzaju.
    • MATI, czyli oko proroka, amulet, który powszechnie jest używany w Grecji w celu ochrony przed tzw. złym, zazdrosnym spojrzeniem. Uwaga, amulet działa pod warunkiem, że został komuś wręczony, traci ważność jeśli zakupimy sobie go sami 😉 Można go znaleźć pod postacią breloków, zawieszek,  biżuterii i wszelakich gadżetów lub nadruków na torby, koszulki itp.
    • KOSMETYKI NA BAZIE OLIWY Z OLIWEK Tutaj szczególnie polecam różnorodne mydła oliwkowe. W wielu sklepach można też zakupić wiele kosmetyków na bazie oliwy z oliwek, np. balsamy, kremy, które doskonale nawilżają suchą skórę. Warto zwrócić uwagę na kosmetyki z firmy Korres, które są wysokiej jakości i ogólnodostępne w aptekach na terenie całego kraju.
    • CERAMIKA Między innymi misy, talerze, półmiski, które swą różnobarwnością przyciągają wzrok już z daleka. Te najpiękniejsze można znaleźć na terenie Półwyspu Mani, w mieście Areopoli.

    Jak to mawia moja dobra koleżanka Paulina„opalenizna przemija, a wspomnienia zostają”, dlatego przede wszystkim zachęcam do wyjścia poza obręb hotelu i do zwiedzania Grecji, a tym samym będziecie mieli niejedna okazję do znalezienia wytwornych pamiątek 🙂

  • Poradnik o greckich tawernach.
    od kuchni,  Poradnik,  wakacje

    Poradnik o GRECKICH TAWERNACH, czyli co? gdzie? i za ile?

    Planując swoje pierwsze wakacje w Grecji zastanawiacie się ile pieniędzy należy zabrać ze sobą i ile mniej więcej będziecie potrzebować na jedzenie. Wszystko zależy od Waszych indywidualnych preferencji żywieniowych oraz od tego czy urlop spędzicie przy basenie hotelowym czy też aktywnie poznając zabytki, ciekawe miejsca oraz kulturę Hellenów.

    Jeśli spędzicie wczasy w hotelu z wyżywieniem typu all inclusive to nie łudźcie się, że spróbujecie greckiej kuchni, bo to co jest serwowane w hotelowych restauracjach często odbiega od greckich standardów i raczej nazwałabym to kuchnią międzynarodową. W tym przypadku mimo wszystko warto zabrać dodatkową kwotę, by awaryjnie wyjść poza obręb hotelu by zjeść coś dobrego, coś innego, coś greckiego.

    Jestem zwolenniczką wakacji podczas, których to ja decyduję o tym co będzie na moim talerzu. Jest to możliwe, gdy w hotelu jest wersja BB (śniadanie) lub HB (śniadanie i obiadokolacja), w tym przypadku nie jesteście „uwiązani” do hotelu i większość posiłków podczas wakacji możecie spożywać w innej tawernie. Jest to doskonała okazja, by poznać prawdziwą regionalną kuchnię.

    Jak wybrać dobrą tawernę?

    Na pewno głównym czynnikiem decydującym o moim wyborze nie jest wystrój czy aranżacja wnętrza, bo ładny lokal nie oznacza, że jedzenie jest dobre. Zdecydowanie wystarcza mi widok na morze i góry, a przy akompaniamencie dobrego posiłku czuję się wtedy jak w raju.

    Osobiście wystrzegam się tawern, przed którymi stoją tzw. naganiacze, dla mnie to wyraźny znak, że lokal funkcjonuje sezonowo i jakość jedzenia stoi pod wielkim znakiem zapytania. W wielu kurortach zauważycie też „tawerny” z wielkimi szyldami i tablicami, na których widnieją kolorowe fotki różnych dań serwowanych w tym miejscu. Bardzo szeroki wybór, a do tego neony – to są miejsca nastawione na tzw. masówkę.  Jeśli dobrze się zastanowimy to dojdziemy do wniosku, że trudno o zachowanie świeżości aż tak wielu półproduktów czy też gotowych dań, dlatego tutaj też odradzam zamawiania jedzenia.

    Najlepsze miejscówki to te niepozorne, często w środku zapomnianej wsi, gdzie jak na dłoni widać jak prosperuje typowy grecki biznes rodzinny. Zamówienie z reguły jest zbierane przez właściciela, w kuchni gotuje jego żona i matka, a posiłek przyniesie nam do stołu, na przykład jego syn. To schemat, który bardzo często zauważycie w Grecji.

    Musicie wiedzieć, że greckie domowe jedzenie jest serwowane w dużych porcjach, a o tym gdzie tak jest najlepiej wiedzą „lokalsi”, dlatego wchodzę do tych tawern, w których widzę Greków. A skąd wiadomo, że to oni? Często dużo mówią podczas posiłku i trzymając w dłoni widelec zataczają nim w powietrzu „kółeczka”… a to już oznacza „niebo w gębie”. Gdy widzę taką scenę to siadam bez zastanowienia 🙂

    Z reguły sprawdzam kilka pozycji w menu, by ocenić czy miejsce, w którym będę jeść jest na miarę mojej kieszeni. Przede wszystkim sprawdzam cenę SAŁATKI GRECKIEJ, czyli nierozłącznego elementu greckich obiadów, jeśli kosztuje 5 to znaczy, że pozostałe ceny też powinny być przystępne. Przy okazji szybko sprawdzam cenę tzatziki, moussaki i mojego ulubionego dania garides saganaki.

    Siadam, następnie podchodzi kelner, który nakrywa stół dodatkowym papierowym obrusem. Czasami zdarza się, że kelner mimo iż wręczył menu, od razu mówi co poleca. To jest ważna uwaga, gdyż w takim miejscu wybór być może jest mniejszy, ale jedzenie z pewnością jest najwyższej jakości, bo świeże. Bardzo cenię sobie takie miejsca i chętnie do nich powracam.

    Do posiłku kelnerzy, często nie pytając, przynoszą dużą butelkę wody (1,5 l – 1-2 €) i koszyczek chleba (za osobę doliczane jest do rachunku 0,5-0,8 €).

    Co koniecznie musicie spróbować będąc w Grecji?

    Oczywiście słynną MOUSSAKĘ, tj. zapiekankę mięsną na ziemniakach i bakłażanie, całość polana beszamelem.  Mimo, że moussaka ma już w swoim składzie ziemniaki to nie zdziwcie się, że obok na talerzu zaserwowano Wam pokaźną porcję frytek. Warto spytać przy składaniu zamówienia czy mussaka będzie „skieto” czyli bez niczego czy z dodatkiem, wtedy alternatywnie zamiast frytek możemy wybrać ryż. Moussaka to koszt 6,50 – 8 €.

    Jeśli Grecja to i owoce morza

    Prawie każda tawerna serwuje GARIDES SAGANAKI, czyli krewetki w sosie pomidorowym z dodatkiem fety. Przystępna cena to 8,5 – 10 €. Jeżeli szukacie szerszego wyboru w pieczonych rybach, ośmiornicach, kalmarach, krewetkach to swoje kroki powinniście skierować do PSAROTAWERNY, czyli tawerny specjalizującej się w rybach 🙂

    I tu uwaga – im bliżej morza tym produkty świeższe, dlatego lepiej w górach nie pytać o rybę. Grecy nie praktykują spożywania ryb słodkowodnych, na darmo nam szukać pstrąga…

    Grecy gustują w mięsnych posiłkach i chyba tych jest najwięcej do wyboru.

    Warto skorzystać z pierwszej lepszej okazji by spróbować zwykłych szaszłyków, tj. SOUVLAKI z wieprzowiny lub mięsa drobiowego, koszt od 1 €/sztukę, dwie sztuki wystarczą by zaspokoić głód. Souvlaki mogą być „skieto” i tutaj ciekawostka, wtedy w pakiecie możecie mimo to dostać kawałek bułki i garść frytek. Souvlaki można też zamówić zawinięte w chlebku pita (z tzatziki, pomidorem, cebulą i frytkami). Wtedy całość nazywa się to PITA, dobrą pitę zjecie już od 1,6 €.

    Jako główne danie polecam STIFADO, czyli gulasz wołowy z dodatkiem małych cebulek (około 10 €).

    Wegetarianie powinni spróbować GEMISTA, czyli pomidory i papryczki faszerowane ryżem z dodatkiem ziół (6-8 €).

    Niektóre tawerny i greckie restauracje na sam koniec podają deser, może to być tradycyjne ciasto lub owoce. Jeśli to kelner wychodzi z propozycją podania deseru, wtedy jest to na koszt właściciela. Czasami możecie być poczęstowani lokalnym alkoholem typu likier smakowy.

    Aby zapłacić za posiłek nie trzeba wstawać od stolika, wystarczy skinąć na kelnera, który z reguły spyta czy życzymy sobie coś słodkiego, a następnie wypisze naprędce, na serwetce sumę do uiszczenia. Oto Grecja 🙂

    Poniżej podaję pozostałe popularne greckie dania, do których spróbowania gorąco zachęcam oraz ich orientacyjne ceny:

    TZATZIKI – typowa przystawka grecka – czosnkowy dip – na bazie jogurtu greckiego standardowa cena to 3 €.

    CHORTA (zielenina) – 5 €

    TIROKAFTERI (pikantny dip z twarożka i papryki) – 3 €

    PATATES TIGANITES (frytki ze świeżych ziemniaków) – 3 €

    SAGANAKI (ser smażony) – 4 €

    KOLOKITHOKIEFTEDES (kotleciki z cukinii) – 5 €

    MERIDA, tj. porcja, np.mięsa z chlebkiem pita, pomidorem, cebulką, tzakikami i frytkami, czyli to samo co znajdziecie w picie, ale tutaj w większej ilości i podane na talerzu – 7-8 €.

    BRIZOLA CHIRINI (stek wieprzowy) – 8 €

    BIFTEKI (kotlety mielone) – 9 €

    PASTITSIO (zapiekanka makaronowa z dodatkiem mięsa) – 7 €

    CHTAPODI PSITO (grillowana ośmiornica) – 11-14 €

    KALAMARAKIA (smażone kalmary) – 8 €

    SPAGHETTI ME THALASSINA (Spaghetti z owocami morza) – 14 €

    BAKALIAROS SKORDALIA (dorsz z puree z czosnkiem) – 9€

    TSIPOURA (grillowana dorada) – 11-13 €

    A gdy nie potraficie się zdecydować na konkretne danie to polecam:

    PIKILIA (duży talerz różności J np. mięs: souvlaki, kiełkaska, kotleciki mięsne, kotleciki z cukinii, tiropitakia, frytki, tzatziki, chlebki pita) zestaw na 4 osoby kosztuje około 30 €.

    Napoje:

    świeży sok z pomarańczy około 3-5 €

    puszka gazowanego napoju – 1,5 €.

    piwo – 3 €

    karafka wina 0,5 l – 3-3,5 €

    Retsina 0,5 l – 6 €

    Ceny, które tutaj przytaczam są normą na Peloponezie, tutaj jest znacznie taniej niż na wyspach, gdzie możecie się spotkać z kwotami wyższymi nawet o 20-30 %. Ceny są zawsze wyższe tam, gdzie występuje turystyka masowa.

    To tylko przykładowe pozycje, które znajdziecie w menu większości greckich lokali. Nawet, jeśli Wasz pobyt w Grecji będzie trwać 2 tygodnie to gwarantuję Wam, że wybór jest tak szeroki,  iż każdego dnia możecie spróbować czegoś innego i nowego.

    Kuchnia grecka należy do najlepszych na świecie.
  • Peloponez,  wakacje

    Ukształtowanie terenu i klimat Peloponezu

    Większość Peloponezu to teren górzysty, występują tu głębokie kaniony i długie półwyspy uformowane przez góry na południu i na wschodzie oraz długa i wąska Zatoka Koryncka na północy. Łańcuch gór Peloponezu przekracza  wysokość  2000 metrów n.p.m. z najwyższym szczytem Profitis Ilias 2404 m n.p.m. w pasie Gór Tajget i jest gęsto porośnięty lasem, z wyjątkiem południowo-wschodnich przylądków, w szczególności obszaru Mani. Przez większość roku najwyższe szczyty gór są pokryte śniegiem. Rozpościerają się one od północy na południe, a u ich podnóży roztaczają się żyzne równiny, piaszczyste plaże i piękne zatoki. Wachlarz naturalnych i geograficznych uwarunkowań  jednego z najbardziej rolniczych obszarów jak doliny rzeki Pinios w Elidzie, Pamisos w Messeni i historycznej Eurotas w Lakonii przyczyniają się do szerokiej i zróżnicowanej uprawy warzyw, oliwek i drzew cytrusowych.

    Góry Skolis 960 m n.p.m., widok od strony zachodniej

    Klimat Peloponezu na wybrzeżu i w niższych partiach to typowy śródziemnomorski, z ciepłym suchym latem i łagodną deszczową zimą. Określenie „suche lato” odnosi się do ilości dni deszczowych, gdyż na wybrzeżu wilgotność powietrza jest bardzo wysoka. Średnia temperatura powietrza za dnia w okresie letnim to 30°C. 

    Wszystkie kurorty turystyczne wraz z hotelami znajdują na wybrzeżu i tu latem możemy spodziewać się przyjemnej i orzeźwiającej bryzy morskiej szczególnie nocą, gdy temperatura spada do 20°C. Temperatura wody morskiej w szczycie sezonu letniego wynosi 25°C. Najpewniejsza pogoda na wczasy jest w okresie od czerwca do września, gdy opady są tu znikome lub nie występują w ogóle. Najlepsza pogoda na zwiedzanie to okres wiosny oraz jesieni, ponieważ wtedy upały nam nie doskwierają.

    Plaża Kalogria

    Średnia temperatura powietrza zimą za dnia to około 15°C. Zima to okres intensywnych opadów deszczowych, szczególnie w miesiącach styczeń i luty. Centralna górzysta część, czyli obszar Arkadii ma wyraźny kontynentalny klimat z mroźnymi zimami i sporą ilością śniegu. Klimat występujący na najwyższych szczytach gór, tych powyżej 1800 metrów, przypomina arktyczną tundrę, gdzie śnieg leży przez co najmniej 4 miesiące w roku.

    Spacer po plaży zimową porą
  • Peloponez,  wakacje

    Dookoła Peloponezu

    Wielu z Was decyduje się na wakacje na własną rękę w Grecji. Postanawiacie, że kupujecie tani bilet lotniczy do Aten, a następnie wypożyczonym samochodem zwiedzicie wszystko co będzie na Waszej drodze. Bardzo często wybieracie Peloponez i nie ma co się dziwić, gdyż są tu niezliczone zabytki z okresu starożytności jak i ze średniowiecza. Potężny Półwysep Peloponez ma do zaoferowania wszystko, teren jest bardzo zróżnicowany i możemy go porównać do mini kontynentu. Jednego dnia można spacerować po kosmopolitycznym Nafplio, drugiego odpoczywać na piaszczystych plażach zachodniego wybrzeża, a trzeciego wspinać się po majestatycznych Górach Tajget. Wizja jest kusząca, ale czy realna? Powierzchnię Półwyspu Peloponez możemy porównać do województwa zachodniopomorskiego lub podlaskiego, obszar ten stanowi 1/6 części Grecji, więc jest to spory obszar.

    Zatem rezerwujecie wakacje na 7 dni, wskakujecie w samolot i co dalej? Co warto zwiedzić, gdzie jechać, co jeść, gdzie spać? Takie pytania najczęściej do nas kierujecie. Na co dzień mieszkamy na Peloponezie i postanowiliśmy, specjalnie dla Was zrobić pewien eksperyment – tygodniowy tour po Peloponezie.  Właśnie wróciliśmy z naszej wyprawy i podzielimy się z Wami wszystkimi radami na temat tej intensywnej podróży.

    Naszym punktem start/meta była wioska Kastro tis Killinis (Chlemoutsi), więc takie punkty jak Olimpia i Patra nie znalazły się na naszej liście „must see”, gdyż bywamy tam bardzo często i znamy je jak własną kieszeń. Nasz program zwiedzania sprawdzi się w przypadku osób, które zaczynają od Patry lub Koryntu, ale zaznaczam, że jest bardzo intensywny i nie ma w nim uwzględnionego czasu na dłuższy odpoczynek jak np. plażowanie.

    Pierwszego dnia w programie mieliśmy wiele, zbyt wiele, gdyby od początku wszystko szło zgodnie z planem to skończylibyśmy zwiedzanie o godzinie 23, a zaczęliśmy o 7 🙂 Do naszej podróży podeszliśmy bardzo ambitnie i ciężko nam było rezygnować z wielu atrakcyjnych dla nas miejsc. Jadąc z Patry w kierunku Koryntu zatrzymaliśmy się w Diakopto w celu odbycia podróży kolejką zębatą do Kalavrity i z powrotem. Na miejscu dowiedzieliśmy się, że akurat tego dnia kolejka jest nieczynna, gdybyśmy dokonali rezerwacji wcześniej jak jest to zalecane, to pracownicy kolei poinformowali by nas o zaistniałej sytuacji. Złapaliśmy po kubku kawy na pocieczenie i ruszyliśmy dalej, w kierunku Koryntu. Tutaj udaliśmy się na teren Starożytnego Koryntu i Akrokoryntu, weszliśmy na najwyższe budynki tego rozległego miasta i zajęło nam to około 2 godzin.

    Korynt

    Następnie pojechaliśmy na Kanał Koryncki by poobserwować przepływające statki, złapaliśmy souvlaki w dłoń i popędziliśmy w kierunku Nemei. Nie wszyscy wiedzą, że tutaj również odbywały się igrzyska panhelleńskie i nie mogliśmy odmówić sobie porównań do naszej ukochanej Olimpii. Zwiedziliśmy również tutejsze muzeum, zmierzyliśmy długość stadionu i ruszyliśmy do słynnych Myken. Tutaj mogliśmy podziwiać potężne mury obronne, które według wierzeń były wybudowane przez Cyklopów. Mimo, że już włóczyliśmy nogami, nie pominęliśmy muzeum z bardzo bogatą ekspozycją. Jeszcze przez zachodem słońca pojechaliśmy na kolację i nocleg do Tolo, małej turystycznej miejscowości z malowniczą zatoczką.

    Tolo

    Drugiego dnia rano okazało się, że mam poparzenie słoneczne i resztę objazdówki muszę chować się pod swetrami 🙂 Nie pokrzyżowało to jednak naszych planów, obraliśmy kierunek Epidauros, w którym oprócz słynnego amfiteatru podziwiać można inne antyczne obiekty poświęcone Asklepiosowi.

    Epidaurus

    Następnie pojechaliśmy do byłej stolicy Grecji, czyli Nafplio, które wywarło na nas niesamowite wrażenie. Najpierw zwiedziliśmy wzgórze Palamidi z pozostałościami twierdzy, a następnie współczesne miasto Nafplio, pełne kawiarenek i kolorowych sklepów. Zaczarowani wakacyjnym klimatem postanowiliśmy zostać tu na późny obiad i przy świetle zachodzącego słońca dotarliśmy na nocleg w okolicach Sparty. Tutaj ceny pokoi nas zaskoczyły, jeśli porównamy z resztą Peloponezu było drogo.

    Palamidi, Nafplio

    Trzeciego dnia poranek spędziliśmy na poszukiwaniu antycznej Sparty i tu nie żartuję, my ją naprawdę szukaliśmy.  GPS wskazał nam miejsce w którym co prawda znajdowało się wejście na obszar archeologiczny, ale było zamknięte na cztery spusty. Natomiast w samym mieście brak jakichkolwiek znaków gdzie antyczna Sparta miałaby się znajdować…  Ostatecznie znaleźliśmy, wraz z tablicą informacyjną, zaledwie 100 metrów od miejsca strefy archeologicznej 😉 Niestety po antycznej Sparcie pozostało niewiele i wypadła blado w porównaniu z pozostałymi miejscami, które zwiedziliśmy. Najważniejszym punktem dnia miała być Mistra, która znajduje się około 5 km na zachód od Sparty. Imponujące miejsce na które poświęciliśmy prawie 3 godziny wspinaczki po licznych schodach. Ruiny tego bizantyjskiego miasta leżą u podnóży potężnych Gór Tajget, widoki stąd są zniewalające.

    Mistra

    Następnie pojechaliśmy do Monemvasii na kolację oraz nocleg. Jednak zanim zasiedliśmy w tawernie zdążyliśmy zwiedzić starówkę w dolnej części wyspy. To miejsce jest tak urokliwe, że po kolacji również nie potrafiliśmy odmówić sobie spaceru po wąskich, tajemniczych, średniowiecznych uliczkach.

    Czwartego dnia postanowiliśmy wspiąć się na szczyt Monemvasi, by zobaczyć zrekonstruowany kościół Agia Sophia, widok na dolne miasto jest stąd jeszcze ciekawszy. Resztę dnia poświęciliśmy na poznanie regionu Mani. Zaczęliśmy od plaży Valtaki niedaleko portowego miasteczka Githio, gdzie znajduje się porzucony wrak statku „Dimitrios”. Poczuliśmy się prawie jak na Zatoce Wraku na Zakynthos i  tu był czas na sesję zdjęciową.

    Shipwreck “Dimitrios”

    Następnie niedaleko miasteczka Areopoli zwiedziliśmy jedną z najpiękniejszych jaskiń jakie widzieliśmy czyli Jaskinię Dirou – istny cud natury, a następnie pojechaliśmy do wioski Vathia, znanej z najlepiej zachowanej architektury obronnej. Półwysep ten jest 5 razy większy od Zakynthos dlatego nie udało nam się zajechać do wszystkich wiosek w których górują ciekawe budynki na kształt wież. W drodze powrotnej w wiosce Gerolimenas, która jest zlokalizowana w wąskiej zatoce u podnóży klifu zjedliśmy kolację i pojechaliśmy dalej na północ do wioski Rigklia, gdzie znaleźliśmy nocleg.

    Mani

    Piątego dnia zwiedziliśmy marinę w największym mieście południowego Peloponezu, które ma nawet lotnisko, czyli Kalamata. Tutaj też postanowiliśmy zjeść obiad. Resztę dnia poświęciliśmy na Półwysep Messeński i słynne forty weneckie, czyli Koroni i Methoni. Wieczorem dotarliśmy do tętniącego życiem Pilos.

    Szósty dzień był bardzo urozmaicony, zaczęliśmy od zwiedzenia Niokastro w Pilos wraz z bardzo dobrze zorganizowanymi muzeami na jego terenie. Krajobraz okolic Pilos jest bardzo malowniczy, przyczyniają się do tego plaże z turkusową, krystaliczną wodą, na jednej z nich tj. Voidokiliia postanowiliśmy troszkę odsapnąć by nabrać sił do kolejnej bardzo trudnej podróży w góry.

    Plaża Voidokilia

    Po drodze zwiedziliśmy pozostałości Pałacu Nestora, króla który wysłał aż 90 okrętów na wojnę trojańską. Tuż przed zachodem słońca dotarliśmy do imponującego Bassaj, gdzie pośród wysokich gór znajduje się najlepiej zachowana starożytna świątynia w Grecji. Pełni wrażeń udaliśmy się na nocleg do Olimpii.

    Świątynia Apollona w Bassaj

    Tak jak wspomniałam, ze względu na to iż znamy Olimpię to pominęliśmy ją na naszej trasie zwiedzania, jednak osoby, które będą tu pierwszy raz bezwzględnie muszą zwiedzić obszar archeologiczny Olimpii, gdzie znajdował się jeden z siedmiu cudów świata antycznego, czyli 12-metrowy posąg Zeusa. My natomiast skierowaliśmy się w kierunku dzikich terenów wioski Nemouta, gdzie pośród gęstej, zielonej roślinności znajdują się bajeczne wodospady. Tajemnicze miejsce do którego bardzo trudno znaleźć drogę. Gdy już w końcu dotarliśmy do celu magia tego mitycznego miejsca nas urzekła. To tutaj daleko od reszty świata Herakles zmagał się z kolejnym zadaniem, złapaniem besti – dzika erymantejskiego. I tym romantycznym akcentem zakończyliśmy naszą tygodniową wyprawę  po Peloponezie.

    Wodospady Nemouta

    Jest jeszcze wiele miejsc, które powinniśmy zwiedzić, a na które brakło czasu. Peloponez jest potężny i na jego poznanie potrzeba wielu tygodni, a nawet miesięcy, dlatego warto tu powracać.  Ja osobiście przy pierwszej okazji obiorę ponownie kierunek Mani, gdyż w surowości tamtego regionu jest coś magnetyzującego.

    Pilos

    Pewnie zastanawiacie się jakie koszty należy ponieść za taką podróż przy dwóch osobach. Przejechaliśmy łącznie 1350 km, a całkowity koszt benzyny to 200 €. Ceny benzyny 95 to: 1,65-1,75 €/litr. Dodatkowe koszty przejazdu przez autostradę: 10 €. Dużo zwiedzaliśmy, a praktycznie wszędzie wejścia są płatne, łączna kwota za bilety wstępów to: 162 €. Istotną informacją jest, że noclegi rezerwowaliśmy na bieżąco, z trasy przy użyciu booking.com. Szukaliśmy najtańszych opcji, schludnych pokoi ze śniadaniem, w przedziale cenowym od 35 € do 70 € można znaleźć coś przyzwoitego. Podczas podróży nie było za dużo czasu na przesiadywanie w tawernach, więc z reguły oprócz śniadania jedliśmy jeden posiłek. I tu też jest bardzo duża rozbieżność cen, w zależności od rodzaju lokalu i Waszych preferencji. Najtaniej zjedliśmy w Kalamacie, łącznie za stifado i pastitsio zapłaciliśmy 12 €, ale należy liczyć, że stołując się w restauracji za dwie osoby zapłaci się około 30 €.

    Powyższa relacja jest naprawdę mega wielkim streszczeniem naszej wyprawy. Więcej szczegółów znajdziecie w naszych filmikach, które sukcesywnie umieszczamy na youtube. Tam pokazujemy zwiedzanie przez nas obiekty i obszary oraz zdajemy krótkie relacje na ich temat. Jeśli jesteście ich ciekawi to subskrybujcie, bo zapowiada się dość ciekawa seria filmików.

    A tak to się zaczęło: