• dania mięsne,  od kuchni

    Stifado

    Danie idealne dla mięsożerców, gęsty pomidorowy gulasz wołowy. Wyborne, ale też czasochłonne, gdyż na pełne przygotowanie musimy poświęcić około 2, 5 godziny. Warto!

    Składniki:

    (na 4-5 porcji)

    1 kg wołowiny

    250 ml czerwonego wytrawnego wina

    2 łyżki octu

    1 kg małych cebulek

    5-6 ząbków czosnku

    1 filiżanka oliwy z oliwek

    400 g przecieru pomidorowego (kartonik)

    kilka ziaren pieprzu lub szczypta zmielonego

    sól

    ½ łyżeczki cynamonu

    szczypta goździków, najlepiej zmielonych

    2-3 liście laurowe

    1 ½ litra wody

    Przygotowanie:

    Umyte i oczyszczone mięso kroimy na kawałki i smażymy na niewielkiej ilości oliwy. Polewamy winem i przykrywamy. Dodajemy ocet. Po minucie doprawiamy solą, pieprzem, goździkami i cynamonem. Dodajemy czosnek przekrojony na połówki oraz przecier pomidorowy, dolewamy wodę. Przykrywamy i dusimy na małym ogniu przez około 1,5 godziny.

    W międzyczasie obieramy małe cebulki, solimy je i zalewamy wodą na 15 minut. Smażymy na rozgrzanej oliwie, aż się zeszklą i wrzucamy do mięsa. Gotujemy kolejne pół godziny, uzupełniamy niewielka ilością wody, jeśli zajdzie taka potrzeba.

    Potrawa ta często podawana jest z frytkami lub pieczonymi ziemniakami,  doskonale smakuje ze świeżym pieczywem lub chlebkiem pita, które idealnie wchłaniają aromatyczny sos. Palce lizać! 

  • Grecja,  tradycja

    Tsiknopempti, czyli grecki Tłusty Czwartek

    Dzisiaj Tłusty Czwartek i jest to wyjątkowy dzień nie tylko w Polsce, jego odpowiednikiem w Grecji jest Tsiknopempti, czyli… Wędzony Czwartek 😉

    Podobnie jak w polskiej tradycji dzień polega na objadaniu się, ale w tym przypadku pączki są zastąpione mięsem grillowanym, typu souvlaki, kiełbaski i inne. Od wczesnych godzin porannych nad całą Grecją unosi się dym z grilla, oraz aromatyczny zapach pieczonego mięsa, czyli tzw. „tsikna”, stąd nazwa Tskiknopempti. Grilluje się nie tylko w rodzinnym gronie, na głównych placach przed barami i kafeteriami również są wystawiane grille. Zewsząd dobiega głośna muzyka, jest to dzień zabawy
    i prawdziwej uczty mięsnej. Wieczorem młodzi ludzie udają się do tawern by jeść i pić. To okres karnawału, który tradycyjnie co roku jest obchodzony bardzo hucznie i syto, to czas zabawy, tańca, śpiewu! Do karnawałowego stołu idealnie pasują mięsne potrawy, gdyż już wkrótce nadejdzie
    40-dniowy Wielki Post.

  • dania wegetariańskie,  od kuchni

    Spanakorizo

    Od Greków można wiele się nauczyć, począwszy od stylu bycia i życia na gotowaniu skończywszy.

    W Grecji nic nie trzeba, robi się coś, jeśli się chce i najważniejsze  – bez pośpiechu.

    Grecki luz przejawia się również w kuchni, zdecydowanie przoduje tu prostota, a wiele przepisów kulinarnych to dania jednogarnkowe. Mniej czasu w kuchni oznacza więcej czasu dla rodziny i przyjaciół, czyli dłuższe biesiadowanie. I oto w życiu chodzi, łapmy każdą chwilę i cieszmy się tym momentem… w międzyczasie jedząc 😉

    Dzisiaj przedstawiam Wam przepis na kolejne wegetariańskie i proste danie zwane Spanakorizo, czyli ryż ze szpinakiem. Banalne i tradycyjnie po grecku – mega zdrowe!

    Składniki:

    oliwa z oliwek

    1 cebula

    2 ząbki czosnku

    ½ kg świeżego szpinaku

    1 szklanka ryżu

    2 szklanki wody

    sól

    pieprz

    cytryna

    Opcjonalnie:

    2 łyżki przecieru pomidorowego

    garść zieleniny: koperek, pietruszka, szczypiorek

    Przygotowanie:

    Szpinak dokładnie myjemy. Na rozgrzanym oleju smażymy drobno pokrojoną cebulę i czosnek. Dodajemy szpinak oraz troszkę wody i dusimy przez kilka minut. Wsypujemy ryż, delikatnie prażymy przez około 2 minuty. Następnie zalewamy 2 szklankami wody, doprawiamy solą i pieprzem i dusimy przez 15 minut. Od czasu do czasu mieszamy.

    Opcjonalnie można dodać przecier pomidorowy i drobno posiekany koperek, pietruszkę i szczypiorek.

    Po nałożeniu na talerz spryskujemy intensywnie cytryną, dzięki której ta potrawa smakuje wyjątkowo dobrze.

    Można ją jeść jako samodzielny posiłek albo na przykład  z pieczywem lub jako dodatek do mięs.

  • od kuchni,  zioła i przyprawy

    HERBATKA GRECKA

    Zacznijmy od tego, że w Grecji nie pija się herbat… chyba, że jest się chorym, dlatego jeśli w greckiej kawiarni zamówicie herbatę to jest to sygnał dla kelnera, że albo jesteś chory, albo nie jesteś stąd 😉 Dlaczego zatem coraz częściej słyszymy o „greckiej herbatce” i czym ona jest?

    W Grecji jest znana jako τσάι του βουνού (czyt. caj tu wunu), czyli herbatka górska, a jej łacińska nazwa Sideritis nawiązuje do greckiego słowa σίδερο (czyt. sidero), czyli żelazo, a tego w jej składzie jest akurat najwięcej. W krajach arabskich jest znana pod nazwą myramiah, co tłumaczone jest jako szałwia libańska. Prawidłowa nazwa tego tajemniczego ziela to gojnik, a nazwę zawdzięcza temu, iż między innymi przyśpiesza gojenie ran.

    Roślina ta rośnie naturalnie na obszarze Bałkanów, Bliskiego Wschodu, Północnej Afryki. Dziko rosnący gojnik można spotkać w górach powyżej 1000 m n.p.m., to wyjaśnia dlaczego jest nazywana herbatką górską. Jest rośliną bardzo czystą, pozbawioną zanieczyszczeń, gdyż w górach na tej wysokości brak spalin i szkodliwych związków chemicznych w powietrzu. Gojnik zebrany z dziko rosnących stanowisk jest najbardziej ceniony. Zebrane małe żółte kwiatostany, tj. „szyszeczki” kwiatowe są suszone i to z nich uzyskujemy żółtawy napar. Gojnik najbardziej popularny jest w Grecji, stąd zawdzięcza swoją nazwę – herbatka grecka.

    W dawnych czasach greccy żołnierze jeszcze przed wyruszeniem na bitwę pili tą herbatkę, gdyż mówiono, że jest dobra dla tych, którzy cierpią od żelaza, czyli od białej broni. Dzięki piciu tej herbaty ich rany szybciej się goiły, odzyskiwali siły utracone podczas walki. Herbatka również miała łagodzić ból i działała antybakteryjnie, zapobiegając zakażeniom. Z powodu swojego przeznaczenia, w owych czasach była znana jako herbatka żołnierzy. Powyższe ziele pojawiło się w zapiskach greckich botaników już w I w n.e. oraz od dawna znane było stosowanie go w medycynie ludowej przez znachorów i zielarzy.

    W dzisiejszych czasach gojnik stosowany jest rzadziej, ale dzięki szerokiemu zastosowaniu we współczesnej medycynie ziołowej, ponownie zyskuje na popularności. Przede wszystkim gojnik dodaje nam energii i pozwala cieszyć się większą sprawnością fizyczną i psychiczną. Poprawia sprawność układu nerwowego, zapobiega chorobie Alzheimera i demencji starczej. Ma właściwości moczopędne, korzystnie wpływa na pęcherz i nerki oraz oczyszcza organizm z toksyn. Dobrze działa też na układ pokarmowy, przy problemach żołądkowo-jelitowych. Możemy go stosować na grypę, przeziębienia oraz infekcje dróg oddechowych, zapalenie zatok i oskrzeli. Dzięki dużej zawartości olejków eterycznych doskonale inhaluje. Działa przeciwzapalnie i skraca okres infekcji. Dodatkowo wspomaga układ immunologiczny, czyli podnosi naszą odporność. Jest również znana z antygrzybicznego działania, dlatego jej picie jest zalecane przy występowaniu drożdżaków typu Candida, które wywołują grzybicę.

    Herbatka górska, dzięki dużej zawartości żelaza i licznych przeciwutleniaczy, reguluje ciśnienie krwi, zapobiega niedokrwistości i pomaga zachować odpowiednią temperaturę ciała. Jest również źródłem flawonoidów, jest antyoksydantem, który przyczynia się do zachowania młodzieńczego wyglądu. Uznawany jako afrodyzjak, wzmaga potencję i nie bez przyczyny nazywany „bałkańską viagrą”. Zawiera wiele cennych składników, między innymi wspomniane żelazo, cynk, potas, magnez, miedź oraz taniny, które jak się przypuszcza hamują rozwój nowotworów. Myślę, że ma wystarczająco dużo zalet i warto ją wdrożyć w swój codzienny rytuał picia.

    Cudowna herbatka o zdrowotnych właściwościach jest coraz częściej poszukiwana przez polskich turystów w Grecji. Tutaj jest dostępna na każdym lokalnym targowisku oraz w prawie każdym sklepie spożywczym, a jej koszt to około 1,50 € za sporych rozmiarów wiązkę łodyżek. Można ją znaleźć również w polskich sklepach zielarskich, czasami w większych supermarketach na półkach ze zdrową żywnością. Jeśli kupujemy ją w supermarketach należy wtedy zwrócić uwagę na jej jakość, na przykład czy nie jest pokryta delikatnym białym nalotem typu pleśń. Warto zwrócić też uwagę by kupowana przez nas herbatka górska była w całości, czyli w formie ususzonych łodyg, gdyż sproszkowana nie zachowuje w pełni swoich wartości i jest słabsza jakościowo.

    Do zaparzenia herbatki używamy wierzchołków łodyżek, czyli kwiatostanów oraz listków. Zalewamy wrzątkiem, kubek można przykryć spodkiem, pięć minut wystarczy by w pełni wydobyć jej wyraźny ziołowy aromat, kojarzący się z pikantnymi przyprawami. Na początku trudno się przyzwyczaić do specyficznego smaku herbatki, więc można ją posłodzić miodem lub dodać do niej plaster cytryny. Jeszcze lepiej smakuje, gdy dodamy do niej ususzoną miętę. Tak przygotowany napar można pić codziennie, na przykład zamiast kawy, ponieważ znakomicie orzeźwia i pobudza umysł, redukuje zmęczenie i podnosi witalność. Jednocześnie koi nerwy, dlatego zalecana jest przy nadmiernej nerwowości i przy zaburzeniach nastroju. Korzystnie wpływa na nasze samopoczucie i zdrowie. Dodatkowo skutecznie gasi pragnienie, gdy pijemy ją przestudzoną. By gojnik przyniósł spodziewane rezultaty, profilaktycznie należy go pić codziennie, wtedy wystarczy jedna filiżanka.  W stanach przeziębienia zalecane jest picie 3 filiżanek.

  • dania mięsne,  od kuchni

    Papoutsakia

    Wyśmienita potrawa o zabawnej nazwie, gdyż w wolnym tłumaczeniu Papoutsakia oznacza… buty, buciki 🙂

    Jadłam ją tylko raz, 3 lata temu, w tawernie u Christosa w wiosce Anafonitria, na Wyspie Zakynthos.  Smak zapadł mi w pamięci, ale niestety nie znalazłam innej tawerny, w której serwowali by Papoutsakia. Dzisiaj postanowiłam sama przygotować to danie.

    Składniki:

    (porcja na 4-5 osób)

    4 średnie lub duże bakłażany

    1 duża cebula

    400 g mięsa wołowego mielonego

    szczypta kminku

    125 ml białego wytrawnego wina

    2 łyżki koncentratu pomidorowego

    sól

    pieprz

    liść laurowy

    1 ząbek czosnku

    100 g żółtego startego sera

    Dodatkowo na przygotowanie beszamelu:

    60 g masła

    60 g mąki pszennej

    ½ l mleka

    sól

    pieprz

    szczypta gałki muszkatołowej

    1 żółtko

    Przygotowanie:

    Bakłażany kroimy wzdłuż na 2 części. Wewnętrzną część, tj. miąższ głęboko nacinamy uważając, by nie przebić skórki. Solimy i odstawiamy na pół godziny, w ten sposób pozbywamy ich goryczy. Po tym czasie usuwamy soki, które wypuściły bakłażany, np. ręcznikiem papierowym kuchennym. Usuwamy miąższ ze środka bakłażanów, pozostawiając 1 cm przy skórce, wydrążony miąższ użyjemy do farszu.

    Na patelni rozgrzewamy niewielką ilość oliwy i szklimy drobno pokrojoną cebulę. Dodajemy mięso i smażymy, aż do zmiany koloru. Wrzucamy szczyptę kminku i miąższ z bakłażanów. Polewamy winem, dodajemy koncentrat pomidorowy. Dodajemy sól, pieprz, liść laurowy i drobno pokrojony czosnek. Dusimy przez około 30 minut, uważając by mięso się nie przypaliło.

    W międzyczasie, na osobnej patelni rozgrzewamy małą ilość oliwy i podsmażamy bakłażany z obu stron, aż do zarumienienia. Następnie układamy je w brytfance lub naczyniu żaroodpornym tak by nie przewracały się. Jeśli w naczyniu jest za dużo przestrzeni, można ją wypełnić wcześniej obranymi ziemniakami, ich kawałki muszą tak wspierać bakłażany by farsz nie wypłynął. Faszerujemy bakłażany mięsem, które wcześniej przygotowaliśmy. Posypujemy startym serem.

    W garnku przygotowujemy beszamel, w tym celu topimy masło i dosypujemy mąkę cały czas mieszając. Gdy powstanie gęsta masa doprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Stopniowo dodajemy mleko, cały czas mieszając. Sos powinien zgęstnieć. Na sam koniec dodajemy żółtko i dokładnie mieszamy.

    Bakłażany polewamy beszamelem i posypujemy dodatkowo serem. Do brytfanki można dodać niewielką ilość wody. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180°C i pieczemy około 40 minut.

    Serwujemy na talerzach z sałatką np. z pomidorów i świeżym chrupiącym pieczywem.

    Aleee wyżera!