• Grecja,  Peloponez

    TSIVLOU – grecka mała Szwajcaria

    „Mała Szwajcaria”, tak Grecy zwykli opisywać to miejsce ze względu na sielankową scenerię przypominającą Alpy. W północnej części Peloponezu, w otoczeniu bujnej roślinności, która tworzy niesamowicie kolorowy krajobraz, znajduje się niewiarygodnie turkusowe Jezioro Tsivlou – kolejna grecka „perełka” dla miłośników przyrody. Pnie platanów i czarnych sosen wyłaniające się z jego wód są cichym dowodem na to, że kiedyś istniała tutaj głęboka dolina otoczona gęstym lasem.

    Dzisiaj opowiem Wam o niezwykłym jeziorze, za którym skrywa się historia zniszczenia dwóch wiosek, które jeszcze nie tak dawno temu znajdowały się na zboczach Góry Helmos, a 24 marca 1913 r. zniknęły z powierzchni ziemi.

    Mitologia

    W miejscu jeziora niegdyś, znajdowała się dolina, przez którą przepływała rzeka Krathi, a której ujście było w Zatoce Korynckiej. Według mitologii źródło Krathi biło wprost z Tartaru, czyli bramy do podziemnego świata, zamieszkiwanego przez boginię nienawiści Styks. To tutaj znajdowały się „Ύδατα της στυγός”, czyli tak zwane „wody Styksu”, którym zawdzięczano dar nieśmiertelności. Było to źródło wody, którym poili się żyjący w podziemiach Hadesu.  W jej wodach Tetyda zanurzyła swego syna Achillesa, aby mógł stać się nieśmiertelnym. Jedynym słabym punktem na ciele bohatera była pięta, za którą trzymała go matka, stąd wyrażenie „pięta Achillesa”.  Podczas starcia pod Troją Achilles został w nią ugodzony strzałą wypuszczoną z łuku Parysa, a tym samym zginął.

    Narodziny jeziora

    Powstanie Tsivlou związane są ze spektakularnymi i niezwykle gwałtownymi zjawiskami geologicznymi. Aż do 1913 r. na obszarze dzisiejszego jeziora istniała otwarta dolina, pośrodku której leniwie płynęła rzeka Krathi, a po jej zachodniej stronie płynął strumyk. Na ich rozwidleniu znajdowała się malownicza osada Tsivlos. Po wschodniej stronie doliny, znacznie wyżej w kierunku góry Gerakari ( Pilalistra) znajdowała się wieś Silivena.

    Zima na przełomie 1912-1913 r. była bardzo sroga i deszczowa. Ciągłe opady deszczu powodowały erozję gleby, od czasu do czasu dochodziło do osuwisk. Małe trzęsienia ziemi i dziwne odgłosy z podziemi coraz częściej zaskakiwały mieszkańców. Nikt wtedy nawet nie wyobrażał sobie, że wkrótce cały ten obszar zmieni swoje ukształtowanie. Wibracje sejsmiczne nie pozostawiały jednak miejsca na zwłokę. Mieszkańcy Silivena wiedzieli, że ich wioska znajduje się w niepewnej sytuacji. Rano w niedzielę 24 marca 1913 r. wstrząsy raz za razem powtarzały się, a mieszkańcy podjęli mądrą decyzję o opuszczeniu wioski.  Zaczęli przenosić się do bezpieczniejszych miejsc poza wioską, wynosząc ze sobą wszystko, co mogliby uratować, najpotrzebniejsze rzeczy i zwierzęta.

    Tego samego dnia, popołudniu całe zbocze pobliskiej góry Gerakari o szerokości 1000 metrów zsunęło się z wysokości 1650 m do 600 m n.p.m., pokonując trasę 5 km. Potężne pokłady gleby pokryły rzekę, zwalając drzewa i niszcząc domy, aż dotarły do podnóży doliny. W ciągu kilku minut Silivena oraz Tsivlos zniknęły z powierzchni ziemi. Osuwisko wtargnęło w koryto rzeki Krathi i utworzyło naturalną zaporę, a z uwięzionych wód powstały dwa jeziorka: Krathi i Tsivlou, które wzięło swoją nazwę od zatopionej wioski.

    Ponieważ wody rzeki do tej pory były wykorzystywane do nawadniania obszaru przybrzeżnego, w wyniku zatrzymania ich w górach, latem 1913 r. Akrata cierpiała z powodu jej niedoboru. Tego samego roku nadeszła bardzo deszczowa jesień, a Jezioro Krathi wciąż rosło, kumulując coraz więcej wody. Mieszkańcy obszarów znajdujących się poniżej tamy, zaczęli odczuwać, że nad ich głowami znajdowała się „tykająca bomba”, a ich obawy w końcu się potwierdziły. Osuwiska były zbyt luźne, aby wytrzymać ogromny nacisk wylewających się wód Jeziora Krathi. W nocy 5 stycznia 1914 r. „tama” ustąpiła, a jezioro opróżniło się w przeciągu kilku minut. Ogromne ilości wody przepłynęły i zniszczyły wszystko, co na ich drodze. Liczne pnie drzew i fragmenty domów z wioski Silivena znalazły się w wodach Zatoki Korynckiej.

    W przeciwieństwie do Jeziora Krathi, Jezioro Tsivlou pozostało na swoim miejscu. Tak, więc Tsivlou przypomina nam o jednym z większych i najbardziej dramatycznych osuwisk, jakie miały miejsce we współczesnej historii Grecji.

    Parametry jeziora

    Jego wody są zasilane przez co najmniej dwa źródła pod powierzchnią i trzy strumienie płynące z okolicznych lasów.

    Początkowa głębokość jeziora wynosiła 77 m. Jezioro znajduje się na wysokości 780 metrów, jego powierzchnia wynosi około 83 akrów, a linia brzegowa 1800 metrów, jednak stale się one zmieniają, gdy poziom jeziora rośnie lub maleje w zależności od pory roku i ilości opadów. Czasami, latem poziom wody jest tak niski, że pojawiają się ruiny domów starej osady! Mimo to jezioro pozostaje nadal bardzo głębokie i strome.

    Flora i fauna Tsivlou

    Jezioro Tsivlou jest jednym z najmłodszych jezior w Europie, dlatego nie rozwinęła się jeszcze bogata roślinność wodna, ale uzupełnia ją piękno otaczającego lasu, tworząc wyjątkowe środowisko.

    Z upływem lat lasy zaczęły rozrastać się i zajmować osuwiska. Bujna roślinność wokół jeziora sprawia, że ​​wygląda jak bajkowa sceneria, wodna oaza pośród lasów jodłowych, sosnowych i platanów, które charakteryzują ten obszar. Pomimo gwałtownego powstania jeziora miejsce to odzyskało swój naturalny i piękny krajobraz.

    Wewnątrz wód jeziora zostały uwięzione barweny słodkowodne, które wcześniej żyły w rzece i są to jedyne rodzime ryby. W ciągu ostatnich 20 lat z inicjatywy lokalnych mieszkańców do jeziora wprowadzono między innymi karpie, pstrągi, węgorze, żyją tu także raki, kraby, małże i żaby. Połączenie mokradeł i lasów sprzyja występowaniu różnych gatunków ptaków.

    Jezioro znajduje się na terenie Parku Narodowego Helmos-Vouraikos.  Cały obszar chroniony jest częścią europejskiej sieci Natura 2000, która obejmuje wszystkie obszary ważne dla zachowania dziedzictwa naturalnego Unii Europejskiej.

    Jezioro Tsivlou współcześnie

    Natura zrekompensowała ten obszar wspaniałym krajobrazem i obecnie Jezioro Tsivlou jest idealnym miejscem na letni wypoczynek dla tych, którzy kochają góry i obcowanie z naturą. Coraz więcej osób przybywa do tego regionu, aby podziwiać jego piękno i relaksować się.

    Jezioro stało się popularnym miejscem rekreacji, gdyż jego brzegi są idealne do uprawiania turystyki pieszej i rowerowej. Spacer wokół jeziora jest bardzo przyjemny i łatwy, a trasę można pokonać w około 1,5 godziny. Dodatkowo na jeziorze można uprawiać kajakarstwo.

    Ci, którzy wolą spędzać czas nieco leniwie, mogą usiąść w jednej z tawern i skosztować lokalnych przysmaków lub wypić kawę z widokiem na najpiękniejsze jezioro Peloponezu – Tsivlou.

    Jak się tu dostać?

    Jezioro Tsivlou znajduje się w górzystym obszarze prefektury Achaia, około 25 km na południe od miasta Akrata. Można się tu dostać jadąc od strony drogi krajowej, mijając po trasie małe osady i podziwiając widoki na Zatokę Koryncką. W Valimi docieramy do najwyższego punktu trasy (970 m n.p.m.) i od tego miejsca droga zaczyna opadać, po czym naszym oczom ukazuje się „Mała Szwajcaria”…

    Żródło: www.kalavrytapress.gr

  • Grecja,  Peloponez

    Wodospady Nemouta

    Wodospady Nemouta to jedno z tych bajkowych miejsc ukrytych w głębi Peloponezu, o których niewielu wspomina. Nemouta nie są dobrze znane nawet pośród Greków i znalezienie ich było dla nas sporym wyzwaniem. Będąc pod wielkim wrażeniem piękna i dziewiczego krajobrazu tego miejsca postanowiłam napisać ten post.

    Kilkanaście okolicznych wodospadów różnej wielkości wpływa do rzeki Erymantos, która jest dopływem największej rzeki Peloponezu, czyli Alfios. Znajdują się one w zachodniej części Peloponezu w prefekturze Elis, około 30 km od Olimpii. Na poszukiwanie wodospadów wyruszyliśmy jadąc z wioski Nemouta, samochodem terenowym i gdyby nie to prawdopodobnie zniechęcilibyśmy się już na początku naszej wyprawy.

    Przez długi czas jeździliśmy wzdłuż doliny Erymanthos po stromych, polnych drogach licznych w zakręty i dziury. Zza otwartych okien samochodu dobiegały nas dźwięki lasu oraz szum wodospadów ukrytych gdzieś pośród gęstwiny drzew. Czuliśmy, że jesteśmy blisko celu, jednakże nigdzie nie było znaków wskazujących kierunek. Obszar ten jest praktycznie niezamieszkany i to był cud, że pośrodku tego pustkowia spotkaliśmy mężczyznę, który bezinteresownie poszedł z nami w głąb lasu, przedzierając się przez wysokie paprocie, by móc nam pokazać nasz pierwszy tego dnia wodospad.

    Mężczyzna ten przy okazji opowiedział nam historię swojej rodziny. Ziemia, na której przebywał należała do jego ojca, dziada oraz pradziada, który sam wybudował tu na rzece stary młyn. Wskazał nam drogę do kolejnych wodospadów, jednak już w połowie drogi zwątpiliśmy czy jedziemy we właściwym kierunku. Momentami droga wiła się tuż nad zielono porośniętym stromym stokiem i nie było stąd powrotu, musieliśmy jechać tylko przed siebie.

    W końcu dojechaliśmy do małej wioski Elea z kilkoma domami oraz mostem przerzuconym nad rzeką. Zostawiliśmy samochód na sporych rozmiarów parkingu, na którym umieszczona była już dawno wyblakła tablica informacyjna wraz z mapą okolicy. Po przejściu przez most zasięgnęliśmy informacji u lokalsów. Nieliczni mieszkańcy byli zgromadzeni razem na podwórku i tarasie jednego domu, życie toczy się tu innym tempem. Zastanawiające było dla mnie to jak przebiega edukacja tutejszych dzieci, gdyż nawet w okresie pory suchej dojazd stąd do szkoły jest niezwykle utrudniony.

    Dowiedzieliśmy się, że mamy iść jeszcze kawałek w górę rzeki, mając ją po swojej lewej stronie. Po około 10 minutach spaceru natrafiliśmy na wodospad, który był schowany po prawej stronie. Formacje skalne porośnięte mchem, wysokie i imponujące drzewa, zwisające z nich pnącza, dodają scenerii tajemniczości i można odnieść wrażenie, że jej uzupełnieniem mogły by być jedynie małe, leśne wróżki.

    Idąc dalej znaleźliśmy jeszcze kilka innych wodospadów różnej wielkości spadających wprost do turkusowej rzeki po jej drugiej stronie.  Prawie tropikalny krajobraz z bujną roślinnością i dziką przyrodą, a pośrodku szerokie koryto krystalicznie czystej rzeki wyłożonej białymi otoczakami, to widok zapierający dech w piersiach. Ten krajobraz nie przypomina standardowej greckiej wsi. Cała okolica jest bardzo malownicza i nawet, gdyby nie było tutaj wodospadów, to jest miejsce, które warto odwiedzić. To miejsce ma naturalne niewykorzystane piękno i będąc tutaj nasuwa się pytanie „dlaczego, więc zostało pominięte w przewodnikach turystycznych?”…

    Miejsce to zostało wspomniane już w mitologii, dlatego moim zdaniem jest tym bardziej istotne i ważne. To właśnie tutaj Herakles wykonał czwartą spośród swych dwunastu prac, tj. schwytał dzika erymantejskiego. Zadanie niezwykle trudne, ponieważ dzik o nadnaturalnej wielkości musiał być schwytany żywcem. Żył on na zboczach gór Erymanthos i siał postrach oraz spustoszenie w okolicznych wioskach.  Gdy dotarł tutaj Herakles, był okres zimy, wypłoszył go z jego kryjówki i gonił, aż dzik padł ze zmęczenia na śniegu. W ten sposób bohater mógł go związać i zanieść na swych silnych barkach na dwór tchórzliwego króla Eurysteusza, który wcześniej wymyślił te słynne dwanaście prac. Na widok Heraklesa z potężnym dzikiem, mykeński król ukrył się z przerażenia w beczce.

    Pośród Wodospadów Nemouta mitologia wciąż jest żywa, gdy nurt wzburzonej rzeki przypomina rozjuszonego i groźnego dzika. Jest to miejsce, do którego z pewnością powrócę i będę zachęcać do jego odkrycia każdego poszukiwacza dziewiczych miejsc na mapie Grecji.

  • Wodospady Neda
    Grecja,  Peloponez

    NEDA – ukryty klejnot Peloponezu

    Trafiliśmy tu późnym popołudniem, gdy słońce zmierzające ku zachodowi oraz otaczające nas wysokie zbocza gór rzucały już cień na wąwóz, wzdłuż, którego płynie wartka rzeka Neda.

    Do całkowitego zachodu słońca było niewiele czasu, z tego powodu nerwowo zerkałam na GPS, zastanawiając się „czy oby na pewno zmierzamy we właściwym kierunku?”.  Gdzieniegdzie pośród skał znajdowaliśmy narysowane strzałki z wyznaczonym kierunkiem do raju. Ze wszystkich stron dobiegał szum rzeki, ale w głębi, gdzieś pomiędzy górami, było słychać donośne dudnienie wody rozbijającej się o skały. To tam!

    To, co ukazało się naszym oczom przerosło nasze oczekiwania. Staliśmy przed rajskim wodospadem, który mieni się wszystkimi odcieniami błękitu. Wszechobecny turkus spadający ze stromych zboczy skał w otoczeniu intensywnie zielonej i bujnej roślinności sprawia, że to miejsce wygląda jak z bajki. Pełno tu porastającego skały mchu, paproci i różnego rodzaju bluszczu. Dodatkowo mały most zawieszony tuż nad taflą krystalicznie czystej wody, dodaje temu miejscu jeszcze więcej romantyzmu. Ten zaskakująco piękny krajobraz sprawił, że zapomnieliśmy o czasie.

    Wodospady Neda

    Dalej ścieżka prowadzi do jeszcze bardziej magicznego miejsca, w którym nadal czuć obecność nimfy wodnej, która być może skrywa się za konarem zwalonego drzewa… Według greckiej mitologii, gdy Rea urodziła Zeusa, oddała go nimfie o imieniu Neda, by uchronić go przed swym mężem Kronosem. Nimfa Neda karmiła małego Zeusa i kąpała go nad rzeką Lykeo, która później otrzymała nazwę Neda.

    Wodospady Neda
    Peloponez blog

    Wyżej znajduję się drugi, fenomenalny i jeszcze większy, bo 20-metrowy wodospad, który potrafi zahipnotyzować swym pięknem, a stojąca obok ławka cicho zachęca, by na niej przysiąść i w samotności celebrować tą chwilę przy kojącym szumie wody.

    Wodospad Neda

     To niezwykłe miejsce jest jednym z niedocenionych i najlepiej ukrytych „perełek” Peloponezu. Do Wodospadów Neda dostaliśmy się jadąc z gór, gdyż wracaliśmy z Bassaj, gdzie pośród gór schowana jest świątynia Apollina Ekipuriosa. Φιγαλεία była ostatnią wioską na naszej trasie i stąd jechaliśmy na przemian drogą szutrową i betonową, aż do starego kamiennego mostu, który zapowiada początek pieszej wędrówki. Następnie udaliśmy się na spacer wąską ścieżką prowadzącą nad urwiskiem, wzdłuż, którego głośno płynie rzeka.

    Wzdłuż rzeki Neda organizowane są spływy kajakarskie oraz trekking z przewodnikiem górskim. Na całkowite przejście szlaku potrzeba całego dnia, podczas wędrówki wielokrotnie trzeba przekraczać koryto rzeki, czasami nieuniknione jest nawet przepłynięcie.

    Do Wodospadów Neda prowadzi kilka tras, druga bardziej popularna zaczyna się w wiosce Πλατανιά. To miejsce wpisało się na naszą listę „TOP 10 najpiękniejszych miejsc Peloponezu” i z pewnością nie raz tu powrócimy. Dajcie znać, jeśli Wy również chcecie jechać z nam, z przyjemnością odkryjemy przed Wami miejsce, które z pewnością skradnie Wasze serca.

  • Peloponez

    Las Strofilias

    Grecja zaskakuje na każdym kroku, ale chyba nikt nie spodziewa się, że można tu znaleźć krajobrazy niczym z Amazonii lub Afryki. Obszerne rozlewiska porośnięte bajecznym lasem wzdłuż, którego rozciąga się wielokilometrowa,  piaszczysta plaża Kalogria. Ten wyjątkowy ekosystem o niezrównanym znaczeniu estetycznym i ekologicznym łączy piękno greckiej przyrody: las sosnowy, piasek i błękitne morze. Już od pierwszego kroku w głąb lasu nasze zmysły są pobudzone, tyle tu barw i niezwykłych aromatów sosen oraz ziół takich jak szałwia i tymianek. Przebywając tutaj można zaznać prawdziwego duchowego przebudzenia.

    Ten kawałek raju z niesamowitymi pejzażami jest ukryty w północno-zachodnim zakątku Peloponezu nad Morzem Jońskim. Spacerując w głąb lasu znajdziemy tu liczne szyszki sosnowe, które spadły z drzew. Właśnie od nich ten park zaczerpnął swoją nazwę, gdyż słowo ”στροφυλιάς” oznacza również szyszki.

    Piaszczyste wzgórza wzdłuż wybrzeża wyrzeźbione przez fale i prądy morskie z czasem utworzyły jezioro Prokopos i lagunę Kotichi, tworząc wraz z lasem Strofylia doskonałe środowisko naturalne o powierzchni 22 000 akrów. Pas lasu o długości 22 km i szerokości od 0,5 do 4,0 km odcięty jest wydmami od Morza Jońskiego. Wybrzeże to zostało ukształtowane dzięki występującemu tu zachodniemu wiatrowi o nazwie Μαΐστρος (Maestros).

    Obszar leśny Strofylia wraz z lagunami tworzy wspaniałą mozaikę.

    Laguna Kotychi, która znajduje się na tym terenie jest największą laguną na Peloponezie. Zajmuje powierzchnię 750 ha i jest typową laguną śródziemnomorską, która jest ważnym miejscem zimowania, rozmnażania i migracji ptaków wodnych, których jest coraz mniej w innych regionach kraju. Oprócz wielu gatunków ptaków zamieszkujących obszar Laguny Kotychi jest to siedlisko różnych gatunków ryb, aż do rozpoczęcia okresu reprodukcyjnego, kiedy to migrują do morza.

    Dalej na północ znajduje się punkt widokowy Przylądek Kounoupeli z pozostałościami zamku frankijskiego Irmini na wysokości 47 metrów. W urokliwej zatoczce znajduje się porzucony budynek łaźni termalnych, a samo źródło tryska z jaskini u podnóża skały.

    Nieco dalej od wzgórza znajduje się sporej wielkości Bagno Lamia. Jego nazwa nawiązuje do stwora, który według legendy nawiedzał to miejsce głośno i przeraźliwie wrzeszcząc… Tajemniczy potwór okazał się być gniazdującą tu czaplą, a po potworze pozostała jedynie nazwa.

    Tylko jedna polna droga oddziela Lamia od Laguny Prokopos, te dwa ekosystemy łączą się, gdy występują obfite opady deszczu tj. w okresie zimy.

    Niektóre z typowych gatunków roślin na tych terenach podmokłych to: trzcina pospolita – typowo bagienna roślinność osiągająca 4m wysokości, sitowie, bardziej znane z nazwy zwyczajowej trzcina, czy też pałka, wierzby, trzcina olbrzymia/lasecznica trzcinowata, jej łodyga czasami osiąga nawet 6 m wysokości i toleruje duże zasolenie wody, gatunek turzycy, dorastającej do metra wysokości oraz często tu występujące szuwary morskie.

    Słynny Las Strofylia położony jest w północno-zachodniej części chronionego regionu i jest najszerszym lasem z sosną pinia w Grecji i jednym z największych w Europie. Las Strofylia obejmuje pas nadmorskiego lasu z różnej wielkości polanami. Na jej wschodnich i południowych granicach znajdują się stojące wody z naturalnymi lub sztucznymi kanałami, które przyczyniają się do powstawania sekwencji mokradeł (ze słodką i słonawą wodą) oraz siedlisk lądowych. Ta sekwencja tworzy ekosystem o ogromnej różnorodności biologicznej. Na obszarze lasu rosną trzy główne gatunki drzew: dąb, sosna alpejska i sosna pinia, której nasiona są  jadalne i znane pod nazwą orzeszki piniowe lub pincocchi. To drzewo iglaste osiąga wysokość 25-30 metrów, charakteryzuje się gęstą, szeroką koroną w przekroju przypominającą parasol. Dzięki temu drzewu uzyskujemy miód piniowy o dużych walorach smakowych, z tego powodu na terenie parku jest spora ilość pasiek.

    Dalej na północ znajduje się Laguna Prokopos, nad którą wiosną rozlega się radosny rechot żab, występuje ich tu aż 8 gatunków. Dodatkowo możemy tu spotkać 26 gatunków węży, tym samym są to idealne warunki na żerowisko dla wielu gatunków ptaków. Częstymi gośćmi w lagunie są łyski, kaczki, czaple, brodziki oraz flamingi.

    Laguna Araxos znajduje się na granicy obszaru chronionego, na północno-zachodnim krańcu Peloponezu. Laguna ta często była nazywana Πάπας, tj. „papieską”,  gdyż podczas okupacji weneckiej ryby tu hodowane były dostarczane do Watykanu. Mewy i czaple są stałymi mieszkańcami tej laguny, bardzo często możemy tu zaobserwować żerujące flamingi.

    Oprócz magicznej przyrody możemy tutaj zwiedzić  stanowisko archeologiczne zwane Teichos Dymaion, czyli Mury Dymaion. Znajdują się na północ od jeziora Prokopos i zostały zbudowane około 1250 r.p.n.e  na naturalnie obronnej pozycji. Mitologia wspomina, że do ich budowy przyczynił się sam Herakles. W czasie II wojny światowej, obszar ten wykorzystywany był przez Niemców do zamontowania broni przeciwlotniczej.

    Mokre łąki o różnych rozmiarach rozprzestrzeniają się wokół zalewów i bagien. Są one sezonowo zalewane w okresie zimowym. Tereny te są suche w cieplejszych miesiącach i stają się siedliskiem gniazdowania rzadkich gatunków ptaków, takich jak żwirowiec obrożny, czyli żwirowiec łąkowy, który w Polsce podlega ścisłej ochronie.

    Większość łąk jest jednak całkowicie lub częściowo zalana zimą i dlatego uważa się je za integralną część terenów podmokłych. Wiele gatunków posiada zielone ulistnienie, które z jesienią staje się czerwone, jak na przykład soliród.

    Ta wspaniała mieszanka flory jest schronieniem dla licznej małej zwierzyny jak: lisy, jeże, wydry, fretki. Licznie występuja tu żółwie lądowe i błotne, a na plaży Kalogria żółwie morskie Caretta Caretta rokrocznie składają swoje jaja.

    Góry Czarne osiągają wysokość 240 metrów i znajdują się w północnej części regionu podlegającego ochronnie. Ich nazwa nawiązuje do charakterystycznej roślinności, która z daleka wygląda jak czarna. Skały wapienne są miejscem występowania endemicznej flory, większa część tych wzgórz pokryta jest przez rzadkie lasy dębowe (Quercus macrolepis).

    Drzewa pistacji kleistej, jałowce, dzikie oliwki, tzw. drzewo judaszowe   i dzikie gruszki to niektóre z typowych krzewów rosnących w Czarnych Górach, podczas gdy szałwia jerozolimska jest często spotykana w zaroślach.

    Masywy wapienne w Górach Czarnych zapewniają schronienie dla małych ssaków i gadów, a także są miejscem gniazdowania ptaków drapieżnych.

    Jak się tu dostać? Park znajduje się około 40 km na zachód od miasta Patra. Jadąc z Patry w kierunku Kyllini, należy skręcić na Araxos, a następnie na plażę Kalogria.

  • Klasztor Eleousa
    Peloponez

    Klasztor Agia Eleousa

    W regionie administracyjnym Ilia, w gminie Vatholomio, w Ligii, pośród głębokiego i zielonego kanionu znajduje się Klasztor Agia Eleousa. Tuż obok znajduje się jaskinia ze stalaktytami uważana za sanktuarium wody.

    Klasztor powstał w roku 90 n.e. i jego nazwa pochodzi od ikony Matki Boskiej, którą tu znaleziono i nadano jej przymiotnik Eleousa, czyli Miłosierna, z prośbą o ochronę mieszkańców tego obszaru. Wewnątrz dziedzińca znajduje się wieża kościelna, która służyła do ochrony mnichów przed najeźdźcami i kolejnymi rabunkami.

    Sanktuarium odegrało ważną rolę w rewolucji 1821 roku (więcej na ten temat przeczytasz TUTAJ).

    Klasztor jest otwarty codziennie oprócz środy

    od 11:30 do 13:30 i od 17:30 do 20:30.

    Liturgia niedzielna 7:30-10:00

    Święte przebudzenie w każdy piątek 21:00-01:00