• Peloponez

    Las Strofilias

    Grecja zaskakuje na każdym kroku, ale chyba nikt nie spodziewa się, że można tu znaleźć krajobrazy niczym z Amazonii lub Afryki. Obszerne rozlewiska porośnięte bajecznym lasem wzdłuż, którego rozciąga się wielokilometrowa,  piaszczysta plaża Kalogria. Ten wyjątkowy ekosystem o niezrównanym znaczeniu estetycznym i ekologicznym łączy piękno greckiej przyrody: las sosnowy, piasek i błękitne morze. Już od pierwszego kroku w głąb lasu nasze zmysły są pobudzone, tyle tu barw i niezwykłych aromatów sosen oraz ziół takich jak szałwia i tymianek. Przebywając tutaj można zaznać prawdziwego duchowego przebudzenia.

    Ten kawałek raju z niesamowitymi pejzażami jest ukryty w północno-zachodnim zakątku Peloponezu nad Morzem Jońskim. Spacerując w głąb lasu znajdziemy tu liczne szyszki sosnowe, które spadły z drzew. Właśnie od nich ten park zaczerpnął swoją nazwę, gdyż słowo ”στροφυλιάς” oznacza również szyszki.

    Piaszczyste wzgórza wzdłuż wybrzeża wyrzeźbione przez fale i prądy morskie z czasem utworzyły jezioro Prokopos i lagunę Kotichi, tworząc wraz z lasem Strofylia doskonałe środowisko naturalne o powierzchni 22 000 akrów. Pas lasu o długości 22 km i szerokości od 0,5 do 4,0 km odcięty jest wydmami od Morza Jońskiego. Wybrzeże to zostało ukształtowane dzięki występującemu tu zachodniemu wiatrowi o nazwie Μαΐστρος (Maestros).

    Obszar leśny Strofylia wraz z lagunami tworzy wspaniałą mozaikę.

    Laguna Kotychi, która znajduje się na tym terenie jest największą laguną na Peloponezie. Zajmuje powierzchnię 750 ha i jest typową laguną śródziemnomorską, która jest ważnym miejscem zimowania, rozmnażania i migracji ptaków wodnych, których jest coraz mniej w innych regionach kraju. Oprócz wielu gatunków ptaków zamieszkujących obszar Laguny Kotychi jest to siedlisko różnych gatunków ryb, aż do rozpoczęcia okresu reprodukcyjnego, kiedy to migrują do morza.

    Dalej na północ znajduje się punkt widokowy Przylądek Kounoupeli z pozostałościami zamku frankijskiego Irmini na wysokości 47 metrów. W urokliwej zatoczce znajduje się porzucony budynek łaźni termalnych, a samo źródło tryska z jaskini u podnóża skały.

    Nieco dalej od wzgórza znajduje się sporej wielkości Bagno Lamia. Jego nazwa nawiązuje do stwora, który według legendy nawiedzał to miejsce głośno i przeraźliwie wrzeszcząc… Tajemniczy potwór okazał się być gniazdującą tu czaplą, a po potworze pozostała jedynie nazwa.

    Tylko jedna polna droga oddziela Lamia od Laguny Prokopos, te dwa ekosystemy łączą się, gdy występują obfite opady deszczu tj. w okresie zimy.

    Niektóre z typowych gatunków roślin na tych terenach podmokłych to: trzcina pospolita – typowo bagienna roślinność osiągająca 4m wysokości, sitowie, bardziej znane z nazwy zwyczajowej trzcina, czy też pałka, wierzby, trzcina olbrzymia/lasecznica trzcinowata, jej łodyga czasami osiąga nawet 6 m wysokości i toleruje duże zasolenie wody, gatunek turzycy, dorastającej do metra wysokości oraz często tu występujące szuwary morskie.

    Słynny Las Strofylia położony jest w północno-zachodniej części chronionego regionu i jest najszerszym lasem z sosną pinia w Grecji i jednym z największych w Europie. Las Strofylia obejmuje pas nadmorskiego lasu z różnej wielkości polanami. Na jej wschodnich i południowych granicach znajdują się stojące wody z naturalnymi lub sztucznymi kanałami, które przyczyniają się do powstawania sekwencji mokradeł (ze słodką i słonawą wodą) oraz siedlisk lądowych. Ta sekwencja tworzy ekosystem o ogromnej różnorodności biologicznej. Na obszarze lasu rosną trzy główne gatunki drzew: dąb, sosna alpejska i sosna pinia, której nasiona są  jadalne i znane pod nazwą orzeszki piniowe lub pincocchi. To drzewo iglaste osiąga wysokość 25-30 metrów, charakteryzuje się gęstą, szeroką koroną w przekroju przypominającą parasol. Dzięki temu drzewu uzyskujemy miód piniowy o dużych walorach smakowych, z tego powodu na terenie parku jest spora ilość pasiek.

    Dalej na północ znajduje się Laguna Prokopos, nad którą wiosną rozlega się radosny rechot żab, występuje ich tu aż 8 gatunków. Dodatkowo możemy tu spotkać 26 gatunków węży, tym samym są to idealne warunki na żerowisko dla wielu gatunków ptaków. Częstymi gośćmi w lagunie są łyski, kaczki, czaple, brodziki oraz flamingi.

    Laguna Araxos znajduje się na granicy obszaru chronionego, na północno-zachodnim krańcu Peloponezu. Laguna ta często była nazywana Πάπας, tj. „papieską”,  gdyż podczas okupacji weneckiej ryby tu hodowane były dostarczane do Watykanu. Mewy i czaple są stałymi mieszkańcami tej laguny, bardzo często możemy tu zaobserwować żerujące flamingi.

    Oprócz magicznej przyrody możemy tutaj zwiedzić  stanowisko archeologiczne zwane Teichos Dymaion, czyli Mury Dymaion. Znajdują się na północ od jeziora Prokopos i zostały zbudowane około 1250 r.p.n.e  na naturalnie obronnej pozycji. Mitologia wspomina, że do ich budowy przyczynił się sam Herakles. W czasie II wojny światowej, obszar ten wykorzystywany był przez Niemców do zamontowania broni przeciwlotniczej.

    Mokre łąki o różnych rozmiarach rozprzestrzeniają się wokół zalewów i bagien. Są one sezonowo zalewane w okresie zimowym. Tereny te są suche w cieplejszych miesiącach i stają się siedliskiem gniazdowania rzadkich gatunków ptaków, takich jak żwirowiec obrożny, czyli żwirowiec łąkowy, który w Polsce podlega ścisłej ochronie.

    Większość łąk jest jednak całkowicie lub częściowo zalana zimą i dlatego uważa się je za integralną część terenów podmokłych. Wiele gatunków posiada zielone ulistnienie, które z jesienią staje się czerwone, jak na przykład soliród.

    Ta wspaniała mieszanka flory jest schronieniem dla licznej małej zwierzyny jak: lisy, jeże, wydry, fretki. Licznie występuja tu żółwie lądowe i błotne, a na plaży Kalogria żółwie morskie Caretta Caretta rokrocznie składają swoje jaja.

    Góry Czarne osiągają wysokość 240 metrów i znajdują się w północnej części regionu podlegającego ochronnie. Ich nazwa nawiązuje do charakterystycznej roślinności, która z daleka wygląda jak czarna. Skały wapienne są miejscem występowania endemicznej flory, większa część tych wzgórz pokryta jest przez rzadkie lasy dębowe (Quercus macrolepis).

    Drzewa pistacji kleistej, jałowce, dzikie oliwki, tzw. drzewo judaszowe   i dzikie gruszki to niektóre z typowych krzewów rosnących w Czarnych Górach, podczas gdy szałwia jerozolimska jest często spotykana w zaroślach.

    Masywy wapienne w Górach Czarnych zapewniają schronienie dla małych ssaków i gadów, a także są miejscem gniazdowania ptaków drapieżnych.

    Jak się tu dostać? Park znajduje się około 40 km na zachód od miasta Patra. Jadąc z Patry w kierunku Kyllini, należy skręcić na Araxos, a następnie na plażę Kalogria.

  • Peloponez

    Klasztor Agia Eleousa

    W regionie administracyjnym Ilia, w gminie Vatholomio, w Ligii, pośród głębokiego i zielonego kanionu znajduje się Klasztor Agia Eleousa. Tuż obok znajduje się jaskinia ze stalaktytami uważana za sanktuarium wody.

    Klasztor powstał w roku 90 n.e. i jego nazwa pochodzi od ikony Matki Boskiej, którą tu znaleziono i nadano jej przymiotnik Eleousa, czyli Miłosierna, z prośbą o ochronę mieszkańców tego obszaru. Wewnątrz dziedzińca znajduje się wieża kościelna, która służyła do ochrony mnichów przed najeźdźcami i kolejnymi rabunkami.

    Sanktuarium odegrało ważną rolę w rewolucji 1821 roku (więcej na ten temat przeczytasz TUTAJ).

    Klasztor jest otwarty codziennie oprócz środy

    od 11:30 do 13:30 i od 17:30 do 20:30.

    Liturgia niedzielna 7:30-10:00

    Święte przebudzenie w każdy piątek 21:00-01:00

  • Peloponez

    Kolejka do Kalavrity

    Kolejka z Diakofto do Kalavrity jest jedną z niewielu kolejek wąskotorowych na świecie i unikatową atrakcją w Grecji. Jest nazywana „odontotos”, czyli „zębatka” ze względu na mechanizm, który został w niej zastosowany by mogła bezpiecznie wspinać się po zboczach gór. Większość trasy pokonuje na tradycyjnych torach, a gdy nachylenie przekracza 10% przemieszcza się po torach zębatych. Kolejka przecina malownicze, naturalnie piękne tereny i pokonuje 22 km z prędkością 30 do 40 km/godzinę na szynach konwencjonalnych i 6 do 15 km/godz. na torach zębatych.

    Widok na trasie Diakofto-Kalavrita

    Wiedzie jedną z najpiękniejszych tras w Grecji, która ciągnie się wzdłuż Wąwozu Vouraikos z mniejszymi i większymi wodospadami. Kalavrita i okolice wzbudzają zainteresowanie turystów przez niemal cały rok swoim wyjątkowym krajobrazem, bogatą historią i ważnymi zabytkami. W 1943 roku Kalavrita była miejscem holokaustu podczas okupacji niemieckiej, natomiast w niedaleko położonym Klasztorze Agia Lavra rozpoczęło się powstanie greckie w 1821 roku. Kalavrita jest również słynnym ośrodkiem sportów zimowych, jednym z największych w Grecji.

    Wąwóz Vouraikos

    Kolejka powstała w 1895 roku dzięki premierowi Charilaos’owi Trikoupis’owi i była jednym z najbardziej ambitnych projektów tamtych czasów. To było prawdziwe osiągnięcie, które nawet współcześnie jest uważane za wyczyn konstrukcyjny, biorąc pod uwagę wyjątkowo strome zbocza i wysokość trasy.  Jest jedną z najwęższych kolejek na świecie z torami o szerokości 75 cm, które umożliwiają wykorzystanie mniejszych i bardziej „elastycznych” wagonów na tej stromej trasie.  Jednocześnie jest najbardziej górzystą linią kolejową w Grecji. Kolejka jest świetnie zintegrowana z otaczającym ją krajobrazem, dzięki czemu wygląda jakby była tu od zawsze. Jej konstrukcja nie ma wpływu na ekosystem, tym samym sprawiając wrażenie jakby była stworzona przez naturę.

    Malownicze góry w drodze do Kalavrity

    Kolejka jest czynna przez cały rok i kursuje na tej trasie 5 razy dziennie.

    Koszt przejazdu w jedną stronę to 9, 50 €.

    …w drodze do Kalavrity
  • Peloponez,  wakacje

    Dookoła Peloponezu

    Wielu z Was decyduje się na wakacje na własną rękę w Grecji. Postanawiacie, że kupujecie tani bilet lotniczy do Aten, a następnie wypożyczonym samochodem zwiedzicie wszystko co będzie na Waszej drodze. Bardzo często wybieracie Peloponez i nie ma co się dziwić, gdyż są tu niezliczone zabytki z okresu starożytności jak i ze średniowiecza. Potężny Półwysep Peloponez ma do zaoferowania wszystko, teren jest bardzo zróżnicowany i możemy go porównać do mini kontynentu. Jednego dnia można spacerować po kosmopolitycznym Naflio, drugiego odpoczywać na piaszczystych plażach zachodniego wybrzeża, a trzeciego wspinać się po majestatycznych górach Tajget. Wizja jest kusząca, ale czy realna? Powierzchnię Półwyspu Peloponez możemy porównać do województwa zachodniopomorskiego lub podlaskiego, obszar ten stanowi 1/5 części Grecji, więc jest to spory obszar.

    Zatem rezerwujecie wakacje na 7 dni, wskakujecie w samolot i co dalej? Co warto zwiedzić, gdzie jechać, co jeść, gdzie spać? Takie pytania najczęściej do nas kierujecie. Na co dzień mieszkamy na Peloponezie i postanowiliśmy, specjalnie dla Was zrobić pewien eksperyment – tygodniowy tour po Peloponezie.  Właśnie wróciliśmy z naszej wyprawy i podzielimy się z Wami wszystkimi radami na temat tej intensywnej podróży.

    Naszym punktem start/meta była wioska Kastro tis Killinis (Chlemoutsi), więc takie punkty jak Olimpia i Patra nie znalazły się na naszej liście „must see”, gdyż bywamy tam bardzo często i znamy je jak własną kieszeń. Nasz program zwiedzania sprawdzi się w przypadku osób, które zaczynają od Patry lub Koryntu, ale zaznaczam, że jest bardzo intensywny i nie ma w nim uwzględnionego czasu na dłuższy odpoczynek jak np. plażowanie.

    Pierwszego dnia w programie mieliśmy wiele, zbyt wiele, gdyby od początku wszystko szło zgodnie z planem to skończylibyśmy zwiedzanie o godzinie 23, a zaczęliśmy o 7 🙂 Do naszej podróży podeszliśmy bardzo ambitnie i ciężko nam było rezygnować z wielu atrakcyjnych dla nas miejsc. Jadąc z Patry w kierunku Koryntu zatrzymaliśmy się w Diakopto w celu odbycia podróży kolejką zębatą do Kalavrity i z powrotem. Na miejscu dowiedzieliśmy się, że akurat tego dnia kolejka jest nieczynna, gdybyśmy dokonali rezerwacji wcześniej jak jest to zalecane to pracownicy kolei poinformowali by nas o zaistniałej sytuacji. Złapaliśmy po kubku kawy na pocieczenie i ruszyliśmy dalej, w kierunku Koryntu. Tutaj udaliśmy się na teren Starożytnego Koryntu i Akrokoryntu, weszliśmy na najwyższe budynki tego rozległego miasta i zajęło nam to około 2 godzin.

    Korynt

    Następnie pojechaliśmy na Kanał Koryncki by poobserwować przepływające statki, złapaliśmy souvlaki w dłoń i popędziliśmy w kierunku Nemei. Nie wszyscy wiedzą, że tutaj również odbywały się igrzyska panhelleńskie i nie mogliśmy odmówić sobie porównań do naszej ukochanej Olimpii. Zwiedziliśmy również tutejsze muzeum, zmierzyliśmy długość stadionu i ruszyliśmy do słynnych Myken. Tutaj mogliśmy podziwiać potężne mury obronne, które według wierzeń były wybudowane przez Cyklopów. Mimo, że już włóczyliśmy nogami, nie pominęliśmy muzeum z bardzo bogatą ekspozycją. Jeszcze przez zachodem słońca pojechaliśmy na kolację i nocleg do Tolo, małej turystycznej miejscowości z malowniczą zatoczką.

    Tolo

    Drugiego dnia rano okazało się, że mam poparzenie słoneczne i resztę objazdówki muszę chować się pod swetrami 🙂 Nie pokrzyżowało to jednak naszych planów, obraliśmy kierunek Epidauros, w którym oprócz słynnego amfiteatru podziwiać można inne antyczne obiekty poświęcone Asklepiosowi.

    Epidaurus

    Następnie pojechaliśmy do byłej stolicy Grecji, czyli Naflio, które wywarło na nas niesamowite wrażenie. Najpierw zwiedziliśmy wzgórze Palamidi z pozostałościami twierdzy, a następnie zwiedziliśmy współczesne miasto Naflio, pełne kawiarenek i kolorowych sklepów. Zaczarowani wakacyjnym klimatem postanowiliśmy zostać tu na późny obiad i przy świetle zachodzącego słońca dotarliśmy na nocleg w okolicach Sparty. Tutaj ceny pokoi nas zaskoczyły, jeśli porównamy z resztą Peloponezu było drogo.

    Palamidi, Nafplio

    Trzeciego dnia poranek spędziliśmy na poszukiwaniu antycznej Sparty i tu nie żartuję, my ją naprawdę szukaliśmy.  GPS wskazał nam miejsce w którym co prawda znajdowało się wejście na obszar archeologiczny, ale było zamknięte na cztery spusty. Natomiast w samym mieście brak jakichkolwiek znaków gdzie antyczna Sparta miałaby się znajdować…  Ostatecznie znaleźliśmy, wraz z tablicą informacyjną, zaledwie 100 metrów od miejsca strefy archeologicznej 😉 Niestety po antycznej Sparcie pozostało niewiele i wypadła blado w porównaniu z pozostałymi miejscami, które zwiedziliśmy. Najważniejszym punktem dnia miała być Mistra, która znajduje się około 5 km na zachód od Sparty. Imponujące miejsce na które poświęciliśmy prawie 3 godziny wspinaczki po licznych schodach. Ruiny tego bizantyjskiego miasta leżą u podnóży potężnych gór Tajget, widoki stąd są zniewalające.

    Mistra

    Następnie pojechaliśmy do Monemvasii na kolację oraz nocleg. Jednak zanim zasiedliśmy w tawernie zdążyliśmy zwiedzić starówkę w dolnej części wyspy. To miejsce jest tak urokliwe, że po kolacji również nie potrafiliśmy odmówić sobie spaceru po wąskich, tajemniczych, średniowiecznych uliczkach.

    Czwartego dnia postanowiliśmy wspiąć się na szczyt Monemvasi, by zobaczyć zrekonstruowany kościół Agia Sophia, widok na dolne miasto jest stąd jeszcze ciekawszy. Resztę dnia poświęciliśmy na poznanie regionu Mani. Zaczęliśmy od plaży Valtaki niedaleko portowego miasteczka Githio, gdzie znajduje się porzucony wrak statku „Dimitrios”. Poczuliśmy się prawie jak na Zatoce Wraku na Zakynthos i  tu był czas na sesję zdjęciową.

    Shipwreck „Dimitrios”

    Następnie niedaleko miasteczka Areopoli zwiedziliśmy jedną z najpiękniejszych jaskiń jakie widzieliśmy czyli Jaskinię Dirou – istny cud natury, a następnie pojechaliśmy do wioski Vathia, znanej z najlepiej zachowanej architektury obronnej. Półwysep ten jest 5 razy większy od Zakynthos dlatego nie udało nam się zajechać do wszystkich wiosek w których górują ciekawe budynki na kształt wież. W drodze powrotnej w wiosce Gerolimenas, która jest zlokalizowana w wąskiej zatoce u podnóży klifu zjedliśmy kolację i pojechaliśmy dalej na północ do wioski Rigklia, gdzie znaleźliśmy nocleg.

    Mani

    Piątego dnia zwiedziliśmy marinę w największym mieście południowego Peloponezu, które ma nawet lotnisko, czyli Kalamata. Tutaj też postanowiliśmy zjeść obiad. Resztę dnia poświęciliśmy na Półwysep Messeński i słynne forty weneckie, czyli Koroni i Methoni. Wieczorem dotarliśmy do tętniącego życiem Pilos.

    Szósty dzień był bardzo urozmaicony, zaczęliśmy od zwiedzenia Niokastro w Pilos wraz z bardzo dobrze zorganizowanymi muzeami na jego terenie. Krajobraz okolic Pilos jest bardzo malowniczy, przyczyniają się do tego plaże z turkusową, krystaliczną wodą, na jednej z nich tj. Voidokiliia postanowiliśmy troszkę odsapnąć by nabrać sił do kolejnej bardzo trudnej podróży w góry.

    Plaża Voidokilia

    Po drodze zwiedziliśmy pozostałości Pałacu Nestora, króla który wysłał aż 90 okrętów na wojnę trojańską. Tuż przed zachodem słońca dotarliśmy do imponującego Bassaj, gdzie pośród wysokich gór znajduje się najlepiej zachowana starożytna świątynia w Grecji. Pełni wrażeń udaliśmy się na nocleg do Olimpii.

    Świątynia Apollona w Bassaj

    Tak jak wspomniałam, ze względu na to iż znamy Olimpię to pominęliśmy ją na naszej trasie zwiedzania, jednak osoby, które będą tu pierwszy raz bezwzględnie muszą zwiedzić obszar archeologiczny Olimpii, gdzie znajdował się jeden z siedmiu cudów świata antycznego. My natomiast skierowaliśmy się w kierunku dzikich terenów wioski Nemouta, gdzie pośród gęstej, zielonej roślinności znajdują się bajeczne wodospady. Tajemnicze miejsce do którego bardzo trudno znaleźć drogę. Gdy już w końcu dotarliśmy do celu magia tego mitycznego miejsca nas urzekła. To tutaj daleko od reszty świata Herakles zmagał się z kolejnym zadaniem, złapaniem besti – dzika erymanckiego. I tym romantycznym akcentem zakończyliśmy naszą tygodniową wyprawę  po Peloponezie.

    Wodospady Nemouta

    Jest jeszcze wiele miejsc, które powinniśmy zwiedzić, a na które brakło czasu. Peloponez jest potężny i na jego poznanie potrzeba wielu tygodni, a nawet miesięcy, dlatego warto tu powracać.  Ja osobiście przy pierwszej okazji obiorę ponownie kierunek Mani, gdyż w surowości tamtego regionu jest coś magnetyzującego. Darek natomiast zakochał się w Pilos i już planuje przeprowadzkę w tym kierunku.

    Pilos

    Pewnie zastanawiacie się jakie koszty należy ponieść za taką podróż przy dwóch osobach. Przejechaliśmy łącznie 1350 km, a całkowity koszt benzyny to 200 €. Ceny benzyny 95 to: 1,65-1,75 €/litr. Dodatkowe koszty przejazdu przez autostradę: 10 €. Dużo zwiedzaliśmy, a praktycznie wszędzie wejścia są płatne, łączna kwota za bilety wstępów to: 162 €. Istotną informacją jest, że noclegi rezerwowaliśmy na bieżąco, z trasy przy użyciu booking.com. Szukaliśmy najtańszych opcji, schludnych pokoi ze śniadaniem, w przedziale cenowym od 35 € do 70 € można znaleźć coś przyzwoitego. Podczas podróży nie było za dużo czasu na przesiadywanie w tawernach, więc z reguły oprócz śniadania jedliśmy jeden posiłek. I tu też jest bardzo duża rozbieżność cen, w zależności od rodzaju lokalu i Waszych preferencji. Najtaniej zjedliśmy w Kalamacie, łącznie za stifado i pastitsio zapłaciliśmy 12 €, ale należy liczyć, że stołując się w restauracji za dwie osoby zapłaci się około 30 €.

    Powyższa relacja jest naprawdę mega wielkim streszczeniem naszej wyprawy. Więcej szczegółów znajdziecie w naszych filmikach, które sukcesywnie umieszczamy na youtube. Tam pokazujemy zwiedzanie przez nas obiekty i obszary oraz zdajemy krótkie relacje na ich temat. Jeśli jesteście ich ciekawi to subskrybujcie, bo zapowiada się dość ciekawa seria filmików.

    A tak to się zaczęło:

  • Peloponez

    Elis, czyli starożytna Elida

    Niegdyś miasto-państwo, a jednocześnie dawna stolica regionu Elida, znajdowała się zaledwie sześćdziesiąt parę kilometrów na północ od Olimpii. Starożytna Elida leżała nad rzeką Pinios, której nurt według mitologii został użyty przez Heraklesa do oczyszczenia stajni króla Augiasza. Elida, czyli Elis, obecnie przez Greków nazywana Ilias, to niezbyt popularne miejsce wśród turystów i niewielu z nas zdaje sobie sprawę z tego jak ważną rolę odgrywało ono w czasach antycznych.

    Za mitycznego założyciela miasta uważany jest Oksylos (XII-XI wiek p.n.e.), który stał na czele inwazji doryckiej. Podporządkował sobie ówczesnych mieszkańców obszaru i był pierwszym mitycznym królem Elis.

    W IX lub VIII wiek p.n.e. Elida była rządzona przez króla Iphitosa, który założył pierwsze Igrzyska Olimpijskie po inwazji Dorów. Nastąpiło to po tym, gdy skierował pytanie do wyroczni w Delfach, jakie kroki powinny zostać podjęte, aby uratować Grecję przed wojną domową i chorobami, które zabijały ludność. Wyrocznia odpowiedziała: „Iphitos i ludzie Elidy muszą ogłosić święty rozejm na czas trwania gry i ożywić Igrzyska Olimpijskie”.

    Stąd pochodził również Koroibos, kucharz który był pierwszym odnotowanym przez historię zwycięzcą olimpijskim w 776 r. p.n., ponieważ wygrał bieg na stadionie w Olimpii. Elis było miejscem narodzin innych ważnych postaci starożytnego świata jak sofista Hippias (V wiek p.n.e.) i sceptyk Pyron (365-275 p.n.e.).

    Miasto cieszyło się licznymi przywilejami ze względu na swoją rolę w organizacji Igrzysk Olimpijskich, gdyż obejmowało patronat nad nimi. Na miesiąc przed rozpoczęciem igrzysk panhelleńskich do Elis przybywali zawodnicy wraz trenerami z różnych zakątków świata greckiego. Najprawdopodobniej stąd pochodzili sędziowie, którzy oceniali sportowców podczas Igrzysk Olimpijskich. Życie sportowe rozwijało się tu aż do czasów wczesnochrześcijańskich.

    Miejsce to było zamieszkane niemal nieprzerwanie od początku środkowego paleolitu (130/120 000 p.n.e.). Miasto kwitło w VI-V wiek p.n.e., gdy powstały tu świątynie i większość budynków publicznych oraz we wczesnym okresie rzymskim (II wiek p.n.e. – początek III wieku n.e.), jednak barbarzyńskie najazdy późnej starożytności nie oszczędzały Elis. Miasto zostało zaatakowane przez północne plemiona kilkukrotnie (267 r., 395 r., 467 r.), zanim zostało zniszczone przez dwa trzęsienia ziemi w VI wieku naszej ery. Jeszcze do VII wieku toczyło się tu normalne życie, jednak pod koniec stulecia miasto zostało definitywnie porzucone.

    Ruiny miasta Elis, widok z akropolu. Daleko na horyzoncie wzgórze z Zamkiem Chlemoutsi.

    Pierwsze prace odkrywkowe na terenie Elis odbywały się w latach 1910-1914, były prowadzone przez Austriacki Instytut Archeologiczny. Rozległe stanowisko archeologiczne starożytnego Elis obejmuje starożytną agorę, teatr, sektor mieszkań, cmentarze, gimnazjon i akropol.

    Teatr z dobrze zachowanym budynkiem scenicznym oraz widownią, która mogła pomieścić 8000 osób, zajmował północną część agory. Stąd rozpościerały się widoki na rzekę , która w starożytności biegła bardzo blisko, wzdłuż północnych granic miasta. Niedaleko przechodził most, a mocny wał chronił miasto przed powodziami.

    Religijne i administracyjne centrum miasta zajmowało południowy koniec agory, po drugiej stronie rzeki. Miasto miało gęsto zaludnione bloki mieszkalne, szerokie ulice i kilka łaźni. W całym mieście zidentyfikowano imponującą liczbę pieców. Akropol zajmował szczyt wzgórza na wschód od miasta, w tym momencie stoi tam mała, niepozorna kapliczka.

    Część południowa Elidy wraz z akropolem.

    Teren archeologiczny jest udostępniony dla zwiedzających codziennie w godzinach 08:00-15:00, a wstęp jest za darmo.

    Około 2 km na wschód znajduje się Muzeum Archeologiczne w Elis, które zostało zbudowane w latach 2002-2004. Znajdują się tu interesujące zbiory z wykopalisk starożytnego miasta  Elis od wczesnego okresu hellenistycznego do czasów rzymskich.W skład galerii wchodzą posągi, płaskorzeźby, ceramika i inne artefakty.

    Mozaika podłogowa, w centralnej części przedstawiająca atrybuty Heraklesa, a na zewnętrznej motywy symbolizujące 12 prac herosa.

    Muzeum można zwiedzać codziennie (poniedziałek-niedziela) w godzinach 08:30-16:00. Koszt biletu: 2 € (normalny), 1 € (ulgowy).

    W okresie od 1 listopada do 31 marca cena biletu jest obniżona o 50% dla wszystkich odwiedzających i kosztuje 1 €.

    Głowy kobiece, część ekspozycji Muzeum Archeologicznego Elis.