• Grecja,  Peloponez

    TSIVLOU – grecka mała Szwajcaria

    „Mała Szwajcaria”, tak Grecy zwykli opisywać to miejsce ze względu na sielankową scenerię przypominającą Alpy. W północnej części Peloponezu, w otoczeniu bujnej roślinności, która tworzy niesamowicie kolorowy krajobraz, znajduje się niewiarygodnie turkusowe Jezioro Tsivlou – kolejna grecka „perełka” dla miłośników przyrody. Pnie platanów i czarnych sosen wyłaniające się z jego wód są cichym dowodem na to, że kiedyś istniała tutaj głęboka dolina otoczona gęstym lasem.

    Dzisiaj opowiem Wam o niezwykłym jeziorze, za którym skrywa się historia zniszczenia dwóch wiosek, które jeszcze nie tak dawno temu znajdowały się na zboczach Góry Helmos, a 24 marca 1913 r. zniknęły z powierzchni ziemi.

    Mitologia

    W miejscu jeziora niegdyś, znajdowała się dolina, przez którą przepływała rzeka Krathi, a której ujście było w Zatoce Korynckiej. Według mitologii źródło Krathi biło wprost z Tartaru, czyli bramy do podziemnego świata, zamieszkiwanego przez boginię nienawiści Styks. To tutaj znajdowały się „Ύδατα της στυγός”, czyli tak zwane „wody Styksu”, którym zawdzięczano dar nieśmiertelności. Było to źródło wody, którym poili się żyjący w podziemiach Hadesu.  W jej wodach Tetyda zanurzyła swego syna Achillesa, aby mógł stać się nieśmiertelnym. Jedynym słabym punktem na ciele bohatera była pięta, za którą trzymała go matka, stąd wyrażenie „pięta Achillesa”.  Podczas starcia pod Troją Achilles został w nią ugodzony strzałą wypuszczoną z łuku Parysa, a tym samym zginął.

    Narodziny jeziora

    Powstanie Tsivlou związane są ze spektakularnymi i niezwykle gwałtownymi zjawiskami geologicznymi. Aż do 1913 r. na obszarze dzisiejszego jeziora istniała otwarta dolina, pośrodku której leniwie płynęła rzeka Krathi, a po jej zachodniej stronie płynął strumyk. Na ich rozwidleniu znajdowała się malownicza osada Tsivlos. Po wschodniej stronie doliny, znacznie wyżej w kierunku góry Gerakari ( Pilalistra) znajdowała się wieś Silivena.

    Zima na przełomie 1912-1913 r. była bardzo sroga i deszczowa. Ciągłe opady deszczu powodowały erozję gleby, od czasu do czasu dochodziło do osuwisk. Małe trzęsienia ziemi i dziwne odgłosy z podziemi coraz częściej zaskakiwały mieszkańców. Nikt wtedy nawet nie wyobrażał sobie, że wkrótce cały ten obszar zmieni swoje ukształtowanie. Wibracje sejsmiczne nie pozostawiały jednak miejsca na zwłokę. Mieszkańcy Silivena wiedzieli, że ich wioska znajduje się w niepewnej sytuacji. Rano w niedzielę 24 marca 1913 r. wstrząsy raz za razem powtarzały się, a mieszkańcy podjęli mądrą decyzję o opuszczeniu wioski.  Zaczęli przenosić się do bezpieczniejszych miejsc poza wioską, wynosząc ze sobą wszystko, co mogliby uratować, najpotrzebniejsze rzeczy i zwierzęta.

    Tego samego dnia, popołudniu całe zbocze pobliskiej góry Gerakari o szerokości 1000 metrów zsunęło się z wysokości 1650 m do 600 m n.p.m., pokonując trasę 5 km. Potężne pokłady gleby pokryły rzekę, zwalając drzewa i niszcząc domy, aż dotarły do podnóży doliny. W ciągu kilku minut Silivena oraz Tsivlos zniknęły z powierzchni ziemi. Osuwisko wtargnęło w koryto rzeki Krathi i utworzyło naturalną zaporę, a z uwięzionych wód powstały dwa jeziorka: Krathi i Tsivlou, które wzięło swoją nazwę od zatopionej wioski.

    Ponieważ wody rzeki do tej pory były wykorzystywane do nawadniania obszaru przybrzeżnego, w wyniku zatrzymania ich w górach, latem 1913 r. Akrata cierpiała z powodu jej niedoboru. Tego samego roku nadeszła bardzo deszczowa jesień, a Jezioro Krathi wciąż rosło, kumulując coraz więcej wody. Mieszkańcy obszarów znajdujących się poniżej tamy, zaczęli odczuwać, że nad ich głowami znajdowała się „tykająca bomba”, a ich obawy w końcu się potwierdziły. Osuwiska były zbyt luźne, aby wytrzymać ogromny nacisk wylewających się wód Jeziora Krathi. W nocy 5 stycznia 1914 r. „tama” ustąpiła, a jezioro opróżniło się w przeciągu kilku minut. Ogromne ilości wody przepłynęły i zniszczyły wszystko, co na ich drodze. Liczne pnie drzew i fragmenty domów z wioski Silivena znalazły się w wodach Zatoki Korynckiej.

    W przeciwieństwie do Jeziora Krathi, Jezioro Tsivlou pozostało na swoim miejscu. Tak, więc Tsivlou przypomina nam o jednym z większych i najbardziej dramatycznych osuwisk, jakie miały miejsce we współczesnej historii Grecji.

    Parametry jeziora

    Jego wody są zasilane przez co najmniej dwa źródła pod powierzchnią i trzy strumienie płynące z okolicznych lasów.

    Początkowa głębokość jeziora wynosiła 77 m. Jezioro znajduje się na wysokości 780 metrów, jego powierzchnia wynosi około 83 akrów, a linia brzegowa 1800 metrów, jednak stale się one zmieniają, gdy poziom jeziora rośnie lub maleje w zależności od pory roku i ilości opadów. Czasami, latem poziom wody jest tak niski, że pojawiają się ruiny domów starej osady! Mimo to jezioro pozostaje nadal bardzo głębokie i strome.

    Flora i fauna Tsivlou

    Jezioro Tsivlou jest jednym z najmłodszych jezior w Europie, dlatego nie rozwinęła się jeszcze bogata roślinność wodna, ale uzupełnia ją piękno otaczającego lasu, tworząc wyjątkowe środowisko.

    Z upływem lat lasy zaczęły rozrastać się i zajmować osuwiska. Bujna roślinność wokół jeziora sprawia, że ​​wygląda jak bajkowa sceneria, wodna oaza pośród lasów jodłowych, sosnowych i platanów, które charakteryzują ten obszar. Pomimo gwałtownego powstania jeziora miejsce to odzyskało swój naturalny i piękny krajobraz.

    Wewnątrz wód jeziora zostały uwięzione barweny słodkowodne, które wcześniej żyły w rzece i są to jedyne rodzime ryby. W ciągu ostatnich 20 lat z inicjatywy lokalnych mieszkańców do jeziora wprowadzono między innymi karpie, pstrągi, węgorze, żyją tu także raki, kraby, małże i żaby. Połączenie mokradeł i lasów sprzyja występowaniu różnych gatunków ptaków.

    Jezioro znajduje się na terenie Parku Narodowego Helmos-Vouraikos.  Cały obszar chroniony jest częścią europejskiej sieci Natura 2000, która obejmuje wszystkie obszary ważne dla zachowania dziedzictwa naturalnego Unii Europejskiej.

    Jezioro Tsivlou współcześnie

    Natura zrekompensowała ten obszar wspaniałym krajobrazem i obecnie Jezioro Tsivlou jest idealnym miejscem na letni wypoczynek dla tych, którzy kochają góry i obcowanie z naturą. Coraz więcej osób przybywa do tego regionu, aby podziwiać jego piękno i relaksować się.

    Jezioro stało się popularnym miejscem rekreacji, gdyż jego brzegi są idealne do uprawiania turystyki pieszej i rowerowej. Spacer wokół jeziora jest bardzo przyjemny i łatwy, a trasę można pokonać w około 1,5 godziny. Dodatkowo na jeziorze można uprawiać kajakarstwo.

    Ci, którzy wolą spędzać czas nieco leniwie, mogą usiąść w jednej z tawern i skosztować lokalnych przysmaków lub wypić kawę z widokiem na najpiękniejsze jezioro Peloponezu – Tsivlou.

    Jak się tu dostać?

    Jezioro Tsivlou znajduje się w górzystym obszarze prefektury Achaia, około 25 km na południe od miasta Akrata. Można się tu dostać jadąc od strony drogi krajowej, mijając po trasie małe osady i podziwiając widoki na Zatokę Koryncką. W Valimi docieramy do najwyższego punktu trasy (970 m n.p.m.) i od tego miejsca droga zaczyna opadać, po czym naszym oczom ukazuje się „Mała Szwajcaria”…

    Żródło: www.kalavrytapress.gr

  • Wodospady Neda
    Grecja,  Peloponez

    NEDA – ukryty klejnot Peloponezu

    Trafiliśmy tu późnym popołudniem, gdy słońce zmierzające ku zachodowi oraz otaczające nas wysokie zbocza gór rzucały już cień na wąwóz, wzdłuż, którego płynie wartka rzeka Neda.

    Do całkowitego zachodu słońca było niewiele czasu, z tego powodu nerwowo zerkałam na GPS, zastanawiając się „czy oby na pewno zmierzamy we właściwym kierunku?”.  Gdzieniegdzie pośród skał znajdowaliśmy narysowane strzałki z wyznaczonym kierunkiem do raju. Ze wszystkich stron dobiegał szum rzeki, ale w głębi, gdzieś pomiędzy górami, było słychać donośne dudnienie wody rozbijającej się o skały. To tam!

    To, co ukazało się naszym oczom przerosło nasze oczekiwania. Staliśmy przed rajskim wodospadem, który mieni się wszystkimi odcieniami błękitu. Wszechobecny turkus spadający ze stromych zboczy skał w otoczeniu intensywnie zielonej i bujnej roślinności sprawia, że to miejsce wygląda jak z bajki. Pełno tu porastającego skały mchu, paproci i różnego rodzaju bluszczu. Dodatkowo mały most zawieszony tuż nad taflą krystalicznie czystej wody, dodaje temu miejscu jeszcze więcej romantyzmu. Ten zaskakująco piękny krajobraz sprawił, że zapomnieliśmy o czasie.

    Wodospady Neda

    Dalej ścieżka prowadzi do jeszcze bardziej magicznego miejsca, w którym nadal czuć obecność nimfy wodnej, która być może skrywa się za konarem zwalonego drzewa… Według greckiej mitologii, gdy Rea urodziła Zeusa, oddała go nimfie o imieniu Neda, by uchronić go przed swym mężem Kronosem. Nimfa Neda karmiła małego Zeusa i kąpała go nad rzeką Lykeo, która później otrzymała nazwę Neda.

    Wodospady Neda
    Peloponez blog

    Wyżej znajduję się drugi, fenomenalny i jeszcze większy, bo 20-metrowy wodospad, który potrafi zahipnotyzować swym pięknem, a stojąca obok ławka cicho zachęca, by na niej przysiąść i w samotności celebrować tą chwilę przy kojącym szumie wody.

    Wodospad Neda

     To niezwykłe miejsce jest jednym z niedocenionych i najlepiej ukrytych „perełek” Peloponezu. Do Wodospadów Neda dostaliśmy się jadąc z gór, gdyż wracaliśmy z Bassaj, gdzie pośród gór schowana jest świątynia Apollina Ekipuriosa. Φιγαλεία była ostatnią wioską na naszej trasie i stąd jechaliśmy na przemian drogą szutrową i betonową, aż do starego kamiennego mostu, który zapowiada początek pieszej wędrówki. Następnie udaliśmy się na spacer wąską ścieżką prowadzącą nad urwiskiem, wzdłuż, którego głośno płynie rzeka.

    Wzdłuż rzeki Neda organizowane są spływy kajakarskie oraz trekking z przewodnikiem górskim. Na całkowite przejście szlaku potrzeba całego dnia, podczas wędrówki wielokrotnie trzeba przekraczać koryto rzeki, czasami nieuniknione jest nawet przepłynięcie.

    Do Wodospadów Neda prowadzi kilka tras, druga bardziej popularna zaczyna się w wiosce Πλατανιά. To miejsce wpisało się na naszą listę „TOP 10 najpiękniejszych miejsc Peloponezu” i z pewnością nie raz tu powrócimy. Dajcie znać, jeśli Wy również chcecie jechać z nam, z przyjemnością odkryjemy przed Wami miejsce, które z pewnością skradnie Wasze serca.

  • Poradnik o greckich tawernach.
    od kuchni,  Poradnik,  wakacje

    Poradnik o GRECKICH TAWERNACH, czyli co? gdzie? i za ile?

    Planując swoje pierwsze wakacje w Grecji zastanawiacie się ile pieniędzy należy zabrać ze sobą i ile mniej więcej będziecie potrzebować na jedzenie. Wszystko zależy od Waszych indywidualnych preferencji żywieniowych oraz od tego czy urlop spędzicie przy basenie hotelowym czy też aktywnie poznając zabytki, ciekawe miejsca oraz kulturę Hellenów.

    Jeśli spędzicie wczasy w hotelu z wyżywieniem typu all inclusive to nie łudźcie się, że spróbujecie greckiej kuchni, bo to co jest serwowane w hotelowych restauracjach często odbiega od greckich standardów i raczej nazwałabym to kuchnią międzynarodową. W tym przypadku mimo wszystko warto zabrać dodatkową kwotę, by awaryjnie wyjść poza obręb hotelu by zjeść coś dobrego, coś innego, coś greckiego.

    Jestem zwolenniczką wakacji podczas, których to ja decyduję o tym co będzie na moim talerzu. Jest to możliwe, gdy w hotelu jest wersja BB (śniadanie) lub HB (śniadanie i obiadokolacja), w tym przypadku nie jesteście „uwiązani” do hotelu i większość posiłków podczas wakacji możecie spożywać w innej tawernie. Jest to doskonała okazja, by poznać prawdziwą regionalną kuchnię.

    Jak wybrać dobrą tawernę?

    Na pewno głównym czynnikiem decydującym o moim wyborze nie jest wystrój czy aranżacja wnętrza, bo ładny lokal nie oznacza, że jedzenie jest dobre. Zdecydowanie wystarcza mi widok na morze i góry, a przy akompaniamencie dobrego posiłku czuję się wtedy jak w raju.

    Osobiście wystrzegam się tawern, przed którymi stoją tzw. naganiacze, dla mnie to wyraźny znak, że lokal funkcjonuje sezonowo i jakość jedzenia stoi pod wielkim znakiem zapytania. W wielu kurortach zauważycie też „tawerny” z wielkimi szyldami i tablicami, na których widnieją kolorowe fotki różnych dań serwowanych w tym miejscu. Bardzo szeroki wybór, a do tego neony – to są miejsca nastawione na tzw. masówkę.  Jeśli dobrze się zastanowimy to dojdziemy do wniosku, że trudno o zachowanie świeżości aż tak wielu półproduktów czy też gotowych dań, dlatego tutaj też odradzam zamawiania jedzenia.

    Najlepsze miejscówki to te niepozorne, często w środku zapomnianej wsi, gdzie jak na dłoni widać jak prosperuje typowy grecki biznes rodzinny. Zamówienie z reguły jest zbierane przez właściciela, w kuchni gotuje jego żona i matka, a posiłek przyniesie nam do stołu, na przykład jego syn. To schemat, który bardzo często zauważycie w Grecji.

    Musicie wiedzieć, że greckie domowe jedzenie jest serwowane w dużych porcjach, a o tym gdzie tak jest najlepiej wiedzą „lokalsi”, dlatego wchodzę do tych tawern, w których widzę Greków. A skąd wiadomo, że to oni? Często dużo mówią podczas posiłku i trzymając w dłoni widelec zataczają nim w powietrzu „kółeczka”… a to już oznacza „miód w gębie”. Gdy widzę taką scenę to siadam bez zastanowienia 🙂

    Z reguły sprawdzam kilka pozycji w menu, by ocenić czy miejsce, w którym będę jeść jest na miarę mojej kieszeni. Przede wszystkim sprawdzam cenę SAŁATKI GRECKIEJ, czyli nierozłącznego elementu greckich obiadów, jeśli kosztuje 5 to znaczy, że pozostałe ceny też powinny być przystępne. Przy okazji szybko sprawdzam cenę tzatziki, moussaki i mojego ulubionego dania garides saganaki.

    Siadam, następnie podchodzi kelner, który nakrywa stół dodatkowym papierowym obrusem. Czasami zdarza się, że kelner mimo iż wręczył menu, od razu mówi co poleca. To jest ważna uwaga, gdyż w takim miejscu wybór być może jest mniejszy, ale jedzenie z pewnością jest najwyższej jakości, bo świeże. Bardzo cenię sobie takie miejsca i chętnie do nich powracam.

    Do posiłku kelnerzy, często nie pytając, przynoszą dużą butelkę wody (1,5 l – 1-2 €) i koszyczek chleba (za osobę doliczane jest do rachunku 0,5-0,8 €).

    Co koniecznie musicie spróbować będąc w Grecji?

    Oczywiście słynną MOUSSAKĘ, tj. zapiekankę mięsną na ziemniakach i bakłażanie, całość polana beszamelem.  Mimo, że moussaka ma już w swoim składzie ziemniaki to nie zdziwcie się, że obok na talerzu zaserwowano Wam pokaźną porcję frytek. Warto spytać przy składaniu zamówienia czy mussaka będzie „skieto” czyli bez niczego czy z dodatkiem, wtedy alternatywnie zamiast frytek możemy wybrać ryż. Moussaka to koszt 6,50 – 8 €.

    Jeśli Grecja to i owoce morza

    Prawie każda tawerna serwuje GARIDES SAGANAKI, czyli krewetki w sosie pomidorowym z dodatkiem fety. Przystępna cena to 8,5 – 10 €. Jeżeli szukacie szerszego wyboru w pieczonych rybach, ośmiornicach, kalmarach, krewetkach to swoje kroki powinniście skierować do PSAROTAWERNY, czyli tawerny specjalizującej się w rybach 🙂

    I tu uwaga – im bliżej morza tym produkty świeższe, dlatego lepiej w górach nie pytać o rybę. Grecy nie praktykują spożywania ryb słodkowodnych, na darmo nam szukać pstrąga…

    Grecy gustują w mięsnych posiłkach i chyba tych jest najwięcej do wyboru.

    Warto skorzystać z pierwszej lepszej okazji by spróbować zwykłych szaszłyków, tj. SOUVLAKI z wieprzowiny lub mięsa drobiowego, koszt od 1 €/sztukę, dwie sztuki wystarczą by zaspokoić głód. Souvlaki mogą być „skieto” i tutaj ciekawostka, wtedy w pakiecie możecie mimo to dostać kawałek bułki i garść frytek. Souvlaki można też zamówić zawinięte w chlebku pita (z tzatziki, pomidorem, cebulą i frytkami). Wtedy całość nazywa się to PITA, dobrą pitę zjecie już od 1,6 €.

    Jako główne danie polecam STIFADO, czyli gulasz wołowy z dodatkiem małych cebulek (około 10 €).

    Wegetarianie powinni spróbować GEMISTA, czyli pomidory i papryczki faszerowane ryżem z dodatkiem ziół (6-8 €).

    Niektóre tawerny i greckie restauracje na sam koniec podają deser, może to być tradycyjne ciasto lub owoce. Jeśli to kelner wychodzi z propozycją podania deseru, wtedy jest to na koszt właściciela. Czasami możecie być poczęstowani lokalnym alkoholem typu likier smakowy.

    Aby zapłacić za posiłek nie trzeba wstawać od stolika, wystarczy skinąć na kelnera, który z reguły spyta czy życzymy sobie coś słodkiego, a następnie wypisze naprędce, na serwetce sumę do uiszczenia. Oto Grecja 🙂

    Poniżej podaję pozostałe popularne greckie dania, do których spróbowania gorąco zachęcam oraz ich orientacyjne ceny:

    TZATZIKI – typowa przystawka grecka – czosnkowy dip – na bazie jogurtu greckiego standardowa cena to 3 €.

    CHORTA (zielenina) – 5 €

    TIROKAFTERI (pikantny dip z twarożka i papryki) – 3 €

    PATATES TIGANITES (frytki ze świeżych ziemniaków) – 3 €

    SAGANAKI (ser smażony) – 4 €

    KOLOKITHOKIEFTEDES (kotleciki z cukinii) – 5 €

    MERIDA, tj. porcja, np.mięsa z chlebkiem pita, pomidorem, cebulką, tzakikami i frytkami, czyli to samo co znajdziecie w picie, ale tutaj w większej ilości i podane na talerzu – 7-8 €.

    BRIZOLA CHIRINI (stek wieprzowy) – 8 €

    BIFTEKI (kotlety mielone) – 9 €

    PASTITSIO (zapiekanka makaronowa z dodatkiem mięsa) – 7 €

    CHTAPODI PSITO (grillowana ośmiornica) – 11-14 €

    KALAMARAKIA (smażone kalmary) – 8 €

    SPAGHETTI ME THALASSINA (Spaghetti z owocami morza) – 14 €

    BAKALIAROS SKORDALIA (dorsz z puree z czosnkiem) – 9€

    TSIPOURA (grillowana dorada) – 11-13 €

    A gdy nie potraficie się zdecydować na konkretne danie to polecam:

    PIKILIA (duży talerz różności J np. mięs: souvlaki, kiełkaska, kotleciki mięsne, kotleciki z cukinii, tiropitakia, frytki, tzatziki, chlebki pita) zestaw na 4 osoby kosztuje około 30 €.

    Napoje:

    świeży sok z pomarańczy około 3-5 €

    puszka gazowanego napoju – 1,5 €.

    piwo – 3 €

    karafka wina 0,5 l – 3-3,5 €

    Retsina 0,5 l – 6 €

    Ceny, które tutaj przytaczam są normą na Peloponezie, tutaj jest znacznie taniej niż na wyspach, gdzie możecie się spotkać z kwotami wyższymi nawet o 20-30 %. Ceny są zawsze wyższe tam, gdzie występuje turystyka masowa.

    To tylko przykładowe pozycje, które znajdziecie w menu większości greckich lokali. Nawet, jeśli Wasz pobyt w Grecji będzie trwać 2 tygodnie to gwarantuję Wam, że wybór jest tak szeroki,  iż każdego dnia możecie spróbować czegoś innego i nowego.

    Kuchnia grecka należy do najlepszych na świecie.
  • Peloponez

    Termy Loutra Killinis

    Loutra Killinis to malownicza okolica ze słynnymi źródłami termalnymi, które znajdują się w pobliżu miejscowości Arkoudi. W otoczeniu pełnym cedrów i eukaliptusów znajdują się źródła termalne z wodą siarkową o stałej temperaturze 26°C, która doskonale oczyszcza ciało. Opary wydobywające się ze źródeł oraz błoto to naturalne SPA. Kąpiele w tych źródłach idealnie nadają się do balneoterapii (rodzaj terapii stosowany już przez Hipokratesa) oraz terapii inhalacyjnej. Właściwości źródeł słyną ze zbawiennego działania na dolegliwości reumatyczne, artretyzm, choroby skóry, alergie, choroby układu oddechowego np. astma. Przed skorzystaniem z kąpieli siarkowych pamiętajmy o zdjęciu srebrnej biżuterii, gdyż może ściemnieć.

    Loutra Killinis oznacza po grecku „Kąpieliska Killini”, a obszar przybrał tę nazwę dzięki źródłom termalnym obszaru w pobliżu Killini, który był portem i osadą znaną od starożytności. Również obszar łaźni termalnych był znany w starożytności i tutaj znajdowały się sanktuaria poświęcone Asklepiosowi, Afrodycie i innym bóstwom. Dziś zwiedzając to miejsce znajdujemy pozostałości rzymskich łaźni i ścieżkę prowadzącą do amfiteatru na otwartym powietrzu. Miejsce to jest również znane jako Lintzi, prawdopodobnie dlatego, że Lintzi w łacinie oznaczało kąpiel. Inna teoria mówi, że słowo oznacza „usta Hadesu”.

    Kąpiele termalne były opuszczone przez wieki aż do 1890 r., kiedy premierem Grecji był Charilaos Trikoupis, wtedy obszar Loutra Killinis został przekazany spółce kolejowej Peloponezu na około 50 lat. W tym okresie miały miejsce pierwsze inwestycje na tym obszarze i zbudowano duże centrum hydroterapii. Skonstruowano także linię kolejową do Loutry. Podczas okupacji niemieckiej w Grecji zniszczono zarówno centrum hydroterapii, jak i linię kolejową.

    W 1951 r. Loutra Killinis została przekazana Greckiej Narodowej Organizacji Turystycznej. Organizacja zbudowała nowoczesne centrum hydroterapii (obecnie nieczynne), a także przyczyniła się do powstania kompleksów hotelowych i kempingów. Szacuje się, że około 5000 osób odwiedza ten obszar w sezonie letnim.

    Tuż przy lesie w którym wybija źródło znajduje się  długa, egzotyczna plaża zwana również Loutra Killinis. Piękna krystalicznie czysta woda tej plaży przyciąga wielu turystów w okresie letnim. Plaża jest tu dobrze zorganizowana z licznymi parasolami i leżakami. Można tu uprawiać wiele sportów wodnych, takich jak surfing, żeglarstwo i narty wodne. Tuż przy wybrzeżu woda jest płytka, dlatego plaża nadaje się również dla rodzin z dziećmi. Na końcu plaży znajdują się imponujące i luksusowe hotele, a najbliższa miejscowość Arkoudi oferuje wiele możliwości zakwaterowania, kameralną piaszczystą plażę i różnorodne restauracje.

    Killini jest prawdopodobnie najbardziej popularnym miejscem w pobliżu Loutra Killinis. To miejsce oferuje również wiele różnych miejsc noclegowych, znajduje się tu port z którego wypływają promy na pobliską Wyspę Zakynthos i Kefalonia. Miejsce ma wielkie znaczenie historyczne i można odwiedzić ważne zabytki w tym obszarze, jak np. pozostałości portu Glarentza i Zamek Chlemoutzi. W pobliżu znajdują się bardzo popularne i ważne stanowiska archeologiczne, takie jak Starożytna Olimpia i Starożytne Elis (znane również jako Starożytna Elida). To idealne miejsce na połączenie wakacji z terapią.