• Gavros, czyli sardela
    owoce morza

    Small fish?

    Bardzo często w menu greckich tawern występuje danie pt. small fish, czyli z angielskiego mała rybka. Cóż zatem skrywa się pod tajemniczą nazwą „mała rybka” i dlaczego warto ją jeść?

    To nic innego jak sardela, czyli gavros (gr. γαύρος). Jest idealnym daniem dla dzieci oraz osób, które z powodu ości unikają jedzenia ryb, gdyż w sardelach nie ma ich w ogóle… tzn. są, bo każda ryba je ma, ale Grecy tak mówią 😉 Ości w tych małych rybkach są bardzo drobne i delikatne, dlatego podczas ich spożywania w ogóle ich nie czujemy, dzięki czemu posiłek przebiega bezstresowo – bez obawy, że ość nam stanie w gardle. Mała rybka równa się mały problem…

    Kto mnie zna to już wie, że jestem strasznym łasuchem i gustuję w rybach, tyle, że tych większych. Właściwie gustowałam do czasu, gdy spożywając przepyszną doradę poczułam przepotworny ból w gardle i uświadomiłam sobie, że utknęła mi tam ość.

    Towarzyszył temu odruch wymiotny… Niepotrzebnie posłuchałam się rady drugiego łakomczucha i sięgnęłam po pieczywo, którym miałam „przepchać” ość… Bez przeżuwania miałam przełknąć chleb, jednocześnie udrażniając gardło… Ten szalony pomysł tylko pogorszył sytuację i łzy nasunęły mi się do oczu. Dławiąc się i krztusząc oraz plując krwią zasięgnęłam porady u wujka Google…

    Nerwowo przeglądałam różne strony internetowe jednocześnie czując jak ość coraz głębiej wsuwa się z lewej strony przełyku i jakby wbija do wnętrza ucha. Informacje jakie udzielił mi wujaszek „G” spowodowały, iż poczułam, że śmierć zajrzała mi w oczy. Cytuję: „ość potrafi przebić aortę, która znajduje się po lewej stronie przełyku”, „nieusunięta ość to ciało obce i może wywołać sepsę”, „konieczna natychmiastowa wizyta u laryngologa”…itp. Uświadomiona, że nie istnieją żadne domowe, alternatywne metody usunięcia ości natychmiast udałam się do szpitala na pogotowie ratunkowe.

    W między czasie nic nie piłam, nic nie mówiłam, nawet nie przełykałam śliny, gdyż jakakolwiek próba kończyła się odruchem wymiotnym…

    W szpitalu jak to w szpitalu, należało odczekać swoje w kolejce, ale sama wizyta u laryngologa była krótka i bezbolesna. Pan laryngolog przy użyciu specjalistycznego sprzętu zwinnie jednym ruchem usunął ość o długości około 2,5 cm. Aż sama się dziwiłam, że nie zauważyłam jej na widelcu… Jednak nie odważyłam się zjeść mojego niedokończonego posiłku. Z radości iż żyję oraz, że w końcu mogę pić i jeść zamówiłam najsłodszą na świecie krepę, czyli naleśnik  z nadzieniem czekoladowym z truskawkami i bananem, a o ulubionej rybce zapomniałam na długi czas.

    Od tamtej pory rybę jem uważniej i wolniej, a by wyleczyć się z „traumy” postanowiłam zacząć od spożywania małych sardeli, czyli small fish. Dzisiaj oprócz porady „co robić, gdy ość stanie w gardle” podzielę się z Wami banalnym przepisem na przyrządzenie ich w domu.

    Składniki:

    1 kg sardeli (gr. γαύρος)

    mąka pszenna

    oliwa

    3 duże czerwone cebule

    cytryna

    sól

    Przygotowanie:

    Rybki czyścimy usuwając ich głowy i rdzeń kręgowy. Myjemy i odsączamy. Następnie solimy, obtaczamy w mące i smażymy na rozgrzanej oliwie aż się zarumienią. Podajemy na talerzu z połówką cytryny, którą następnie spryskujemy rybki.

    Smacznego 🙂

    P.S. Jedzcie powoli, delektujcie się każdym kęsem 😉